Krajowy System e-Faktur, który obowiązuje już od ponad trzech tygodni, to temat, który budzi w polskich biurach rachunkowych i zarządach spółek duże emocje. Nic dziwnego. KSeF to w praktyce największa baza danych o obrocie gospodarczym w historii Polski. Każda kawa kupiona na fakturę, każda tona stali, każda usługa doradcza – wszystko trafi w jedno miejsce, w czasie niemal rzeczywistym. Rząd uspokaja, że system jest dobrze zabezpieczony przed hakerami i że nie będzie służył do inwigilacji społeczeństwa. Badanie przeprowadzone dla „Rzeczpospolitej” pokazuje jednak, że podatnicy się go obawiają.
Czytaj więcej:
KSeF już działa, a rząd zapewnia, że jest dobrze zabezpieczony przed hakerami i nie będzie służył do inwigilacji społeczeństwa. Ale badanie dla „Rz...
Pro
Przedsiębiorcy zastanawiają się, czy system może paść ofiarą ataku, w wyniku którego wyciekną na zewnątrz dane o ich firmach. Ministerstwo Finansów zapewniało, że system jest bezpieczny i że przeszedł wszystkie możliwe testy zabezpieczeń. Jednak już kilka dni po jego starcie wystąpiły problemy z działaniem KSeF spowodowane atakiem DDoS na system logowania. Obawy budzi też to, że wraz z wejściem danej firmy do systemu KSeF fiskus zyskuje o niej ogromną wiedzę. Do tej pory skarbówka musiała poprosić o dokumenty, wysłać zapytanie, przyjść na kontrolę krzyżową. W świecie KSeF algorytmy pracują 24/7 i natychmiast wykryją transakcję odbiegającą od normy. Przedsiębiorcy boją się także, że ewentualny wyciek danych, które znajdują się teraz w jednym miejscu, spowoduje, iż konkurencja dowie się, od kogo firma kupuje towary i za ile je sprzedaje. Czy zatem KSeF jest bezpieczny dla firm? Piszemy na ten temat w artykule pt. „Czy system KSEF jest bezpieczny dla firm”.
Czytaj więcej:
Krajowy System e-Faktur przyniósł wiele wyzwań: problemy z logowaniem, strach przed kontrolą skarbówki, możliwość wyłudzenia płatności przez oszust...
Pro
O ile KSeF to rewolucja wewnątrz biura, o tyle CBAM, czyli tzw. podatek węglowy, to trzęsienie ziemi w relacjach z całym światem poza Unią Europejską. Jeśli polska firma sprowadza śruby z Chin, nawozy z Maroka czy profile aluminiowe z Turcji, to jest nie tylko importerem, ale i „strażnikiem klimatu”. Zasada jest prosta: jeśli produkcja stali w UE jest droga, bo huty płacą za emisję CO2, to stal z Chin nie może być tańsza tylko dlatego, że tamtejsza huta kopci bezkarnie. CBAM ma wyrównać te szanse. Dla polskiego przedsiębiorcy oznacza to jednak duży obowiązek sprawozdawczy. Musi bowiem wiedzieć, ile dokładnie kilogramów dwutlenku węgla wyemitowała fabryka w Azji podczas produkcji, a takie dane mogą być trudne do uzyskania. Małe firmy mogą jednak odetchnąć z (umiarkowaną) ulgą. Unia usłyszała głos przedsiębiorców i wprowadziła pewne uproszczenia: próg 50 ton zwalniający małych importerów z nowych obowiązków oraz wydłużenie terminów. O tym, że obowiązki w zakresie CBAM mogą stanowić nadmierne obciążenie dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw, u których wolumen importu jest niewielki, i o wprowadzonych dla tych podmiotów uproszczeniach proceduralnych i administracyjnych, piszemy w tekście pt. „Czy uproszczenia CBAM to realna pomoc dla MŚP”.
Czytaj więcej:
Obowiązki w zakresie CBAM mogą stanowić nadmierne obciążenie dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw, u których wolumen importu jest niewielk...
Pro
Zapraszam do lektury dodatku Biznes – bezpieczna firma.