Presja to chyba dobry termin, by oddać klimat tegorocznej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Marco Rubio, na którego wystąpienie czekano z wyjątkową uwagą, otrzymał zapewne od swego prezydenta zadanie, by zatrzeć wyjątkowo złe wrażenie, jakie zostawił po sobie przed rokiem J. D. Vance.
J. D. Vance pouczał Europę, Marco Rubio postawił na motywację
O ile amerykański wiceprezydent dwanaście miesięcy temu w Monachium rugał Europejczyków za rzekome i prawdziwe słabości, sekretarz stanu i szef amerykańskiej dyplomacji wygłosił mowę motywacyjną. Jak na standardy panujące w Waszyngtonie była niezwykle pojednawcza i retorycznie bogata w komplementy, niemniej jej przesłanie niespecjalnie różniło się od wojowniczych filipik Vance’a.
Czytaj więcej
- Rosyjskie ataki na Ukrainę odbywają się każdego dnia; wywiad ostrzega, że do nowych zmasowanych uderzeń dojdzie w najbliższych dniach. Dlatego po...
„Wspólnie popełnialiśmy błędy, daliśmy się uwieść rojeniom o końcu historii i razem doszliśmy na krawędź upadku. Na dodatek outsource’owaliśmy naszą suwerenność, powierzając ją instytucjom międzynarodowym”. Był to błąd. Donald Trump jest tym politykiem, który próbuje ratować świat wspólnych wartości, odnowić cywilizację, przywrócić honor, poczucie siły i suwerenność narodów. Przed nami wielkie zadania: „możemy próbować podołać im sami, ale jest naszą intencją, a nawet nadzieją, że zrobimy to z wami, nasi przyjaciele z Europy”. (…) „Nie chcemy, by nasi sojusznicy byli słabi, bo to czyni nas słabszymi” – tłumaczył.
„Chcemy sojuszników, którzy potrafią się bronić, chcemy, by żaden przeciwnik w przyszłości nie czuł się kuszony, by testować naszą kolektywną siłę. Co do światowych headlinów wieszczących koniec ery transatlantyckiej, chcę zapewnić, że nie jest to ani nasz cel, ani życzenie” – wyjaśniał, dając dowód szansy na reset relacji transatlantyckich.
Czytaj więcej
Kanclerz Friedrich Merz postawił się w mowie inauguracyjnej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa ruchowi MAGA. Emanuel Macron przekonywał, że E...
Czy jest to możliwe? Eksperci mają wątpliwości, bo narracja Rubio była zbyt gładka, zbyt wyszukana. Nieco w kontrze do tego, co mówił o wspólnych wartościach, komentowano, że obudzona przez Vance’a Europa zrozumiała już, że Stany oczekują od niej wzięcia na siebie odpowiedzialności za odstraszanie konwencjonalne, zostawiając Ameryce odstraszanie nuklearne.
Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa: Marco Rubio próbował wyjaśnić intencje Trumpa
Natomiast co do przełożenia idei ruchu MAGA na europejski grunt, to zadanie niemal niewykonalne. Wracając do tytułowej presji, Rubio ewidentnie czuł się w obowiązku wytłumaczyć intencje Donalda Trumpa i próbować budować mosty, zaś europejskim partnerom dać do zrozumienia, że wyciągnęli wnioski z polityki lokatora Białego Domu i są zmuszeni wziąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo kontynentu na swoje barki. Niezależnie od sporego aplauzu dla Marco Rubio, z rozczarowaniem zauważono, jak niewiele miejsca swojej mowie o wspólnych wartościach cywilizacyjnych poświęcił tematom destrukcyjnej roli Moskwy i obronie Ukrainy. A ten temat był z kolei wątkiem przewodnim większości wystąpień europejskich przywódców. Nawiązywali do tematu premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, niemiecki minister obrony Borys Pistorius, prezydenci i premierzy, by nie wspomnieć o szeroko komentowanej mowie Wołodymyra Zełenskiego. Warto zastrzec, że w tej kwestii na kontynencie panuje pełna zgoda, co w rozmowie z „Rzeczpospolitą” podkreślił polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Na pytanie, czy podczas konferencji poczyniono kroki na rzecz wzmocnienia wsparcia dla Ukrainy, odpowiedział: „wyjadę jutro z przekonaniem, że niezależnie od tego, co sądzi prezydent USA, poparcie w Europie jest nadal solidne”. Gorzkim echem odbiła się w Monachium przedstawiona przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii informacja, że Aleksiej Nawalny zmarł po zatruciu toksyną żaby drzewołazowatej – epibatydyną.
Nie komentowano za to specjalnie przedstawionej przez Ursulę von der Leyen ambitnej propozycji, by wprowadzić w życie europejską klauzulę wzajemnej obrony. Pomysł dobry – mówili eksperci, może nawet wizjonerski, ale nieco przedwczesny. Zwłaszcza, że nikt poważnie nie kwestionuje sprawczości artykułu 5. Traktatu o NATO. Wielkiego echa nie wzbudził też komunikat szefa chińskiej dyplomacji Wanga Yi, o tym, że Europa i Chiny mogą „osiągnąć harmonię bez uniformizacji”, ani jego apel, by Europejczycy przyłączyli się do reformy globalnego systemu zarządzania zdefiniowanego przez Xi Jinpinga. „Dopóki Chiny są zapleczem Putina – takie oferty to tylko teatr” – komentowano. Poproszony przez „Rzeczpospolitą” o komentarz po drugim dniu konferencji polski minister spraw zagranicznych mówił: „Mieliśmy bardziej zniuansowany głos z drugiej strony Atlantyku, ale też dużo realizmu, jeśli chodzi o potrzebę tego, aby Europa wzięła większą część odpowiedzialności za swoje własne bezpieczeństwo, ale dzięki Bogu mamy jeden z instrumentów, które do tego doprowadzi – mechanizm SAFE, dzięki któremu wzmocnimy nie tylko nasze wojsko, ale też nasz przemysł obronny. Zaś w sprawie poprawienia relacji z USA: „jedną z doktryn polskiej polityki zagranicznej jest to, że każda nowa amerykańska administracja uczy się Europy i Rosji od nowa. Dzisiaj widzieliśmy dowody na to, że proces uczenia się postępuje”.