Z tego artykułu się dowiesz:
- Czym jest brachycefaliczny zespół obturacyjny dróg oddechowych i jakie są jego objawy?
- Na jakie czternaście ras psów badacze zwrócili uwagę w kontekście brachycefalii?
- Jakie rasy, poza buldogami i mopsami, są najbardziej narażone na ryzyko wystąpienia BOAS?
- Jakie czynniki zostały zidentyfikowane jako zwiększające ryzyko BOAS u psów?
- Dlaczego długość pyska nie jest jedynym wyznacznikiem ryzyka rozwoju BOAS?
- Jakie znaczenie mają wyniki badań dla hodowców i przyszłych właścicieli psów?
Brachycefaliczny zespół obturacyjny dróg oddechowych – w skrócie BOAS – to choroba przewlekła, wynikająca ze skróconej budowy czaszki. Zwężone drogi oddechowe utrudniają przepływ powietrza, co objawia się głośnym oddychaniem, nietolerancją wysiłku fizycznego, problemami ze snem i trudnością z radzeniem sobie w upale. W cięższych przypadkach psy wymagają interwencji chirurgicznej. Dotychczas badania skupiały się przede wszystkim na trzech najpopularniejszych rasach brachycefalicznych – mopsach, buldogach francuskich i buldogach angielskich. Wiedza o tym, jak BOAS dotyka inne rasy, była fragmentaryczna.
Czytaj więcej
Myśli pani, że jak ktoś chce zabić zwierzę, nie wyjmie czipa? Znane są też przypadki, w których chip pobrany od nieżyjącego psa, wszczepiany był do...
Żeby to zmienić, zespół pod kierunkiem Franceski Tomlinson z Cambridge Veterinary School zbadał prawie 900 psów należących do czternastu ras: boston terriera, boksera, cavalier king charles spaniela, chihuahua, china japońskiego, doga z Bordeaux, gryfonika brukselskiego, king charles spaniela, maltańczyka, pekińczyka, pinczera małpiego (affenpinczera), szpica miniaturowego, shih tzu i staffordshire bull terriera. Badania prowadzono między wrześniem 2021 a kwietniem 2024 r.
Każdemu psu oceniano oddychanie przed i po trzech minutach ćwiczeń – szybkim kłusie lub galopie, zależnie od możliwości i temperamentu zwierzęcia. Wyniki klasyfikowano w czterostopniowej skali: stopień zerowy oznaczał brak objawów, stopień pierwszy – łagodne szmery słyszalne tylko przez stetoskop, stopień drugi – szmery słyszalne gołym uchem, a stopień trzeci – poważne trudności oddechowe lub sinicę. Za klinicznie istotne uznano stopnie drugi i trzeci. Oprócz oceny oddychania mierzono budowę ciała.
Brachycefalia: Pekińczyk i chin japoński w grupie najwyższego ryzyka
Wyniki okazały się zróżnicowane, ale dla części ras – niepokojące. Pekińczyki wypadły najgorzej: zaledwie 10,9 proc. badanych osobników nie wykazywało żadnych objawów BOAS, co jest wynikiem porównywalnym z mopsami i buldogami. Chiny japońskie były w niewiele lepszej sytuacji – wolne od objawów okazało się tylko 17,4 proc. z nich. Obie rasy trafiły do grupy wysokiego ryzyka, statystycznie nieróżniącej się od tych trzech najbardziej znanych z problemu ras.
Czytaj więcej
Prawo nie zna pojęcia „nieudanego prezentu”, jeśli jego przedmiotem jest żywe stworzenie. Zna natomiast instytucję porzucenia zwierzęcia, którą ust...
Do grupy umiarkowanego ryzyka – gdzie od połowy do trzech czwartych psów wykazywało jakieś objawy – zaliczone zostały: king charles spaniel, shih tzu, gryfonik brukselski, boston terrier i dog z Bordeaux. Łagodniejszy przebieg stwierdzono u staffordshire bull terrierów, cavalierów, chihuahua, bokserów i affenpinczerów, gdzie ponad połowa badanych zwierząt była wolna od objawów, a ciężkich przypadków było niewiele. Jeśli chodzi o szpica miniaturowego i maltańczyka, żaden pies nie wykazał klinicznie istotnych objawów – choć próba maltańczyków była stosunkowo mała (32 psy) i badacze podkreślają, że trudno wyciągać z tego jednoznaczne wnioski.
Trzy czynniki ryzyka brachycefalii u psów – i jeden zaskakujący wynik
Analizując dane ze wszystkich czternastu ras jednocześnie, naukowcy zidentyfikowali trzy czynniki wyraźnie związane z wyższym ryzykiem BOAS: zwężenie nozdrzy, niski wskaźnik twarzoczaszkowy (stosunek długości pyska do obwodu czaszki, czyli po prostu bardziej spłaszczona twarz) i nadwaga. Razem te trzy parametry wyjaśniają około 20 proc. zmienności w statusie BOAS między badanymi psami – co oznacza, że sama budowa zewnętrzna to tylko część historii, a na ryzyko choroby wpływają też inne czynniki, których to badanie nie obejmowało
– Zależność między długością pyska a ryzykiem BOAS jest bardziej złożona, niż się powszechnie zakłada – przyznaje dr David Sargan, jeden ze współautorów badania. Dobrą ilustracją tej złożoności jest king charles spaniel – rasa o ekstremalnie spłaszczonej twarzy – który radził sobie lepiej, niż wskazywałaby sama budowa czaszki: bez żadnych objawów było 40 proc. badanych psów. Jak to możliwe? Badacze nie mają jeszcze jednoznacznej odpowiedzi. Wskazują na to, że sama długość pyska nie jest wystarczającym wyjaśnieniem, a w grę mogą wchodzić czynniki genetyczne i anatomiczne, których nauka jeszcze nie opisała.
Wiedza o czynnikach ryzyka może być przydatna zarówno dla hodowców, jak i przyszłych właścicieli przy wyborze psów. Dr Ladlow zwraca uwagę na jeszcze jeden wymiar. – Psy nagradzane na wystawach często stają się popularnymi reproduktorami, dlatego ważne jest, żeby cechy związane z BOAS nie były tam premiowane – mówi. Jednocześnie badacze podkreślają, że same pomiary ciała to za mało, ponieważ trzy zidentyfikowane czynniki tłumaczą jedynie piątą część zmienności w statusie BOAS.