Reklama

Nie jest obojętne, jaką muzykę wspieramy

Nie musimy deptać miechy organów, na których inni wygrywają melodie, bo przecież ostatecznie każdy z nas może i powinien wygrywać jedyną i niepowtarzalną pieśń. I nie jest ważne, czy jest to melodia ku chwale Boga czy człowieka, bo być może jest ona tym samym, a tylko ludzie potrzebują rozróżnień, które nawet w oczach Boga nie są istotne.
Nie jest obojętne, jaką muzykę wspieramy

Foto: KPPD/Shutterstock

Swój niezwykle pouczający i obszerny esej „Organy i miech. Fenomen ateizmu dewocyjnego” („Plus Minus”, 21 listopada 2025) Tadeusz Zatorski zakończył zgryźliwą, acz niepozbawioną racji uwagą: „Nasi atei devoti depczą miech organów, na których grają polscy biskupi (no, może jeden z wielu takich miechów). I wcale im nie przeszkadza, że melodia, którą słyszą, brzmi cokolwiek zgrzytliwie. Bo ciągle im się wydaje, że przecież kiedyś usłyszą płynące z nich wreszcie dźwięki cudowne i wzniosłe jak pienia anielskie”. Ten cytat wieńczy bardzo dobrze udokumentowany wywód, który można sprowadzić do jednego wniosku: dewocyjni ateiści, choć sami nie wierzą w Boga i nie potrzebują religii, to jednak uznają jej normatywny charakter nie tylko dla wierzących, ale dla całych społeczeństw (a więc również dla samych ateistów) gdyż bez niej grozi nam powszechne rozpasanie, gwałcenie elementarnych zasad etycznychi w ogóle chaos aksjologiczny i pogrążenie się w otchłaniach nihilizmu. Tak więc choć oni sami świetnie obchodzą się bez religii to jednak dla uratowania powszechnego ładu postulują nie tylko respektowanie jej zasad, ale wręcz wskazują, że tylko ona może uratować ludzkość.

Pozostało jeszcze 88% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama