Pracownicy publicznej ochrony zdrowia otrzymają w tym roku podwyżki zgodne z tymi zapisanymi w ustawie. Rząd chciał je w tym roku zamrozić, ale nie udało mu się dojść do porozumienia z pracodawcami i pracownikami podczas obrad Zespołu Trójstronnego.

– Będą w lipcu podwyżki i wszyscy poniesiemy tego skutki finansowe – mówiła po spotkaniu wiceminister zdrowia, Katarzyna Kęcka. W zależności od wariantu mowa o kwocie od 3,5 mld do nawet 4,5 mld zł. Koszt uzależniony będzie od tego, jaki będzie zakres podwyżek – czy otrzymają je tylko pracownicy etatowi, czy też zatrudnieni na innych rodzajach umów. Wiceminister Kęcka zapewniła jednak, że środki na wzrost wynagrodzeń zostały zabezpieczone w budżecie państwa. – Pieniądze na podwyżki, około 3,5 mld zł, były ujęte w planie finansowym. Medykom należy zapłacić za ciężką pracę, ale musimy brać pod uwagę także stan finansów publicznych – zaznaczyła. Pojawia się jednak dużo pytań, czy rząd ma środki na ich sfinansowanie.

Czytaj więcej

Będą podwyżki dla medyków? Ministra mówi o przesunięciu terminu

Pracownicy ochrony zdrowia zadowoleni z rezultatu rozmów

Według przedstawicieli resortu zdrowia brak porozumienia w sprawie podwyżek wynikał z rozbieżnych oczekiwań uczestników rozmów.  – W zależności od sytuacji albo strona związkowa, albo pracodawcy zgłaszali oczekiwania, które wzajemnie się wykluczały – podkreśliła Kęcka.

Z kolei strona społeczna pozytywnie ocenia rozstrzygnięcie prac w Zespole Trójstronnym. – Najważniejszy przekaz dla pracowników ochrony zdrowia jest taki, że od 1 lipca mamy kolejną transzę wzrostu wynagrodzeń i, jak zapewniła pani minister, są na to środki finansowe – mówiła Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Reprezentanci pracowników od początku byli przeciwni jakimkolwiek zmianom w ustawie podwyżkowej. Argumentowali, że wzrost płac jest potrzebny, ponieważ bez niego trudno będzie zatrzymać pracowników w publicznym systemie. A już teraz widać niedobory kadrowe w wielu zawodach medycznych i malejące zainteresowanie pracą w szpitalach. 

Czytaj więcej

Pensje medyków czy leczenie pacjentów? Wiceminister: stoimy przed trudnym wyborem

Czy podwyżki dobiją NFZ?

Znacznie bardziej sceptyczni wobec decyzji o utrzymaniu ustawy w obecnej formie są przedstawiciele pracodawców. Wojciech Wiśniewski, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich, ocenia, że sytuacja finansowa systemu ochrony zdrowia jest dramatyczna. – Narodowy Fundusz Zdrowia padł. Nie ma pieniędzy na wypłatę kolejnych podwyżek. Jeżeli Ministerstwo Finansów nie dosypie środków, odbije się to na dostępności świadczeń – ostrzegał.

Zdaniem pracodawców utrzymanie zapisanego w ustawie automatycznego mechanizmu wzrostu wynagrodzeń bez jednoczesnego zwiększenia finansowania systemu może doprowadzić do dalszego pogłębiania się problemów finansowych szpitali. W Polsce wynagrodzenia personelu stanowią już znaczącą część kosztów funkcjonowania placówek medycznych, a w wielu szpitalach pochłaniają one ponad połowę budżetu placówki. W sytuacji niedoszacowanych wycen świadczeń oraz rosnących kosztów systemowych, kolejne podwyżki oznaczają dla dyrektorów szpitali konieczność poszukiwania oszczędności w innych obszarach.

Czytaj więcej

Podwyżki dla lekarzy i pracowników ochrony zdrowia. Ministerstwo Zdrowia odkrywa karty

Skąd pieniądze na podwyżki?

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków jest kwestia finansowania lipcowych podwyżek. Uczestnicy spotkań Zespołu Trójstronnego zwracają uwagę na sygnały płynące z NFZ. Według nich Fundusz przygotowuje projekt zarządzenia zmieniający sposób finansowania świadczeń ambulatoryjnych, co może w praktyce oznaczać wprowadzenie ograniczeń. – Odbieramy to jako krzyk rozpaczy – komentuje Wiśniewski.

Wiceminister zdrowia zapewnia jednak, że nie ma planów wprowadzenia limitów w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS). – Nie przewidujemy limitowanych świadczeń w zakresie AOS. Projektowane zmiany w koszykach świadczeń mają poprawić dostępność i bezpieczeństwo pacjenta – podkreśliła.

Potencjalne wprowadzenie ograniczeń w świadczeniach, które były dotychczas nielimitowane, może, zdaniem pracodawców, pogłębić kolejny systemowy problem, czyli wydłużyć kolejki do specjalistów.

Czytaj więcej

Gorące przedwiośnie w ochronie zdrowia

Protesty nadal możliwe

Mimo zapewnień rządu o zabezpieczeniu środków na podwyżki, napięcie nie maleje. Związki zawodowe zapowiadają, że nie zawieszą akcji protestacyjnych, a decyzja o wspólnym proteście medyków w kwietniu będzie zależeć od dalszych działań Ministerstwa Zdrowia. – To dopiero początek drogi. Nam nie chodzi tylko o podwyżki, ale także o stabilne finansowanie systemu ochrony zdrowia – podkreśliła Maria Ochman, przewodnicząca Rady Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność".

Kolejne spotkanie zespołu trójstronnego zaplanowano na 21 kwietnia. Jednak, jak przyznają uczestnicy rozmów, na ewentualne zmiany w ustawie podwyżkowej jest już za późno. Na razie więc system ochrony zdrowia pozostaje w sytuacji patowej: podwyżki dla medyków są przesądzone, ale pytanie o to, skąd ostatecznie zostaną sfinansowane i czy nie odbije się to na dostępności leczenia dla pacjentów, pozostaje otwarte.