Pierwszy wniosek jest brutalny: instytucje międzynarodowe przestają być wartością dla tych środowisk, które dziś wygrywają wybory. Sojusze? Traktaty? Wspólne zasady? To wszystko przegrywa z polityką siły i doraźnego interesu. W wizji Trumpa NATO ma być narzędziem wykonywania jego poleceń – bez zbędnych pytań i bez oglądania się na podstawę prawną paktu. W wizji Nawrockiego UE powinna siedzieć cicho, bo my najlepiej wiemy, co i jak robić. Pal sześć unijne traktaty.

Reklama
Reklama

Suwerenność została sprowadzona do pustego sloganu, a bezpieczeństwo i interes narodowy stały się polityczną bronią

Drugi wniosek jest gorzki: suwerenność została sprowadzona do pustego sloganu, którym usprawiedliwia się odrzucenie wszelkich zobowiązań. Współpraca międzynarodowa, kompromisy, kanony instytucjonalne – wszystko to przedstawia się dziś jako zagrożenie. Trump nie konsultuje swoich działań z sojusznikami, bo nie chce się ograniczać. Jego ludzie wprost mówią, że Ameryka będzie działać bez „głupich zasad”, czyli bez prawnych i etycznych reguł. W Polsce słyszymy to samo w innym opakowaniu. Nawrocki zawetował ustawę o SAFE, bo UE nie może stawiać warunków Polsce, jakie stawia każdy wierzyciel, bo to ogranicza suwerenność.

Trzeci wniosek jest cyniczny: bezpieczeństwo i interes narodowy stały się polityczną bronią. To nie są już wartości – to narzędzia mobilizacji wyborców. Trump i jego otoczenie szydzą z liberalnych mrzonek, które rzekomo przedkładają prawo międzynarodowe i sojusze nad interesem Ameryki. W Polsce podobną narrację można usłyszeć ze strony Nawrockiego, Bosaka czy Kaczyńskiego, którzy sugerują, że UE jest zamachem liberalnych elit na wolność narodu.

Unia Europejska poradzi sobie bez Polski, a zachodni podatnik odetchnie z ulgą

A skutki? Te są łatwe do przewidzenia. Ameryka pod rządami Trumpa będzie coraz bardziej samotna, zmuszona kupować lojalność innych – albo ją wymuszać. To kosztowna i krótkowzroczna droga. Polska znajdzie się w dużo gorszej sytuacji. Bez realnego wsparcia USA i z rosnącą nieufnością Europy zostaniemy sami ze swoimi lękami i problemami.

Czytaj więcej

Czy Czarnek może zostać przywódcą narodu? Tak, pod jednym warunkiem

Błędy Waszyngtonu odczuwalne będą globalnie, podczas gdy skutki decyzji podejmowanych w Warszawie dotkną głównie Polaków. UE poradzi sobie bez Polski, a zachodni podatnik odetchnie z ulgą, że nie musi już do nas dokładać. Będziemy państwem buforowym pomiędzy Rosją i Niemcami, z coraz mniejszym wpływem na cokolwiek.

Można oczywiście machać narodową flagą i ogłaszać zwycięstwo. Tylko że samotność w polityce międzynarodowej nie jest powodem do dumy, lecz źródłem poważnych kłopotów.

Autor

Jan Zielonka

Profesor na uniwersytetach w Oksfordzie i Warszawie