Reklama
Rozwiń
Reklama

Piotr Arak: Nafciarze znów rządzą światem

Jeszcze niedawno w Europie dominowało przekonanie, że epoka ropy dobiega końca. Zielony Ład, neutralność klimatyczna, zakazy sprzedaży aut spalinowych po 2035 r. – wszystko to miało sprawić, że nafciarze staną się reliktem XX wieku.
Świat zużywa dziś ok. 100 mln baryłek ropy dziennie, a każdy ubytek rzędu kilku milionów baryłek nat

Instalacja przedstawiająca baryłkę ropy naftowej z logo OPEC

Świat zużywa dziś ok. 100 mln baryłek ropy dziennie, a każdy ubytek rzędu kilku milionów baryłek natychmiast wywołuje szok cenowy – to jest taka cieśnina Ormuz, przez którą z Kuwejtu czy Kataru nie może wypłynąć ropa.

Foto: REUTERS/Maxim Shemetov

Symbolem nowej epoki były nie szyby naftowe, lecz fabryki baterii i samochody elektryczne. Dziś widać, jak bardzo była to przedwczesna narracja. Wystarczył kolejny wstrząs geopolityczny, by do centrum sceny wrócili starzy gracze: właściciele pól naftowych, rurociągów i tankowców.

Świat zużywa dziś ok. 100 mln baryłek ropy dziennie, a każdy ubytek rzędu kilku milionów baryłek natychmiast wywołuje szok cenowy – to jest taka cieśnina Ormuz, przez którą z Kuwejtu czy Kataru nie może wypłynąć ropa. W ostatnich tygodniach skala zakłóceń – od pól, na których wstrzymano wydobycie, po uszkodzone rafinerie – liczona była nawet w kilkunastu milionach baryłek dziennie, czyli kilkanaście procent globalnej podaży. Dla porównania, podczas kryzysu naftowego w 1973 r. ubytek wynosił ok. 5 proc. rynku.

Pozostało jeszcze 83% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama