Zakup mieszkania czy domu – bez względu na ich wartość – to zawsze poważna decyzja. Czym najczęściej kierują się ludzie, podejmując ją?
Iza Miks-Kożuchwska: Zakup nieruchomości to jedna z najbardziej emocjonalnych decyzji i czasem jedna z najbardziej finansowo istotnych decyzji w życiu. Jako finansistka na początku mojej kariery zwracałam uwagę głównie na parametry techniczne, logiczne, tzw. ROI, czyli stopa zwrotu z zakupu nieruchomości – pomijałam inne czynniki i nie rozumiałam ich. Mając 20 lat doświadczenia, wiem, że klienci kierują się połączeniem czynników trzech rodzajów.
Pierwszy to właśnie te racjonalne parametry – lokalizacja, cena, metraż, stan techniczny, dostęp do komunikacji i infrastruktury, sąsiedztwo. To jest fundament każdej decyzji.
Drugi aspekt związany z psychologią, czyli emocje i wizja przyszłości – ludzie kupują nie tylko metraże, ale przyszłe wspomnienia. Widzą siebie pijących kawę na tym balkonie, dzieci bawiące się w tym pokoju, rodzinne obiady przy tym oknie. Jeśli nie potrafią tej wizji stworzyć – nawet najlepsza oferta ich nie przekona.
Trzeci aspekt, ten mniej uchwytny – tak zwana intuicja czy „dobra energia”. To pierwsze wrażenie w momencie wejścia do mieszkania można racjonalnie wytłumaczyć – kupujemy emocjami i oczami. Jak jednak zrozumieć „dobrą energię” miejsca? Są nieruchomości, które obiektywnie spełniają wszystkie kryteria, ale klient mówi: „coś mi tu nie pasuje” . I odwrotnie – bywa, że mieszkanie nie ma wszystkich wymarzonych parametrów, ale osoba od progu czuje, że „to jest TO”. Taka sytuacja, którą zapamiętałam najbardziej – jak jeden z moich klientów wszedł (według mnie mieszkanie było ciemne, miało wielki przedpokój w stosunku do reszty mieszkania, układ też „nie bardzo”, bo przechodni pokój), a on prawie krzyknął – „czuję to, czuję!" i kupił.
Iza Miks-Kożuchowska: Złota zasada: jeśli jedno z was ma silne, negatywne przeczucie dotyczące nieruchomości – nie kupujcie. Znajdźcie kompromis, który będzie dobry dla obojga.