Prawniczka o rodzicach, którzy publikują w sieci wizerunek swoich dzieci

Ostatnie 20 lat oswoiło nas z oglądaniem w sieci dzieci znajomych. Ich fotografie niemal każdego dnia pojawiają się na profilach rodziców w mediach społecznościowych.

Publikacja: 16.10.2023 08:00

Joanna Parafianowicz: "Dzieci od najmłodszych lat przyzwyczajane do życia w towarzystwie oka kamery"

Joanna Parafianowicz: "Dzieci od najmłodszych lat przyzwyczajane do życia w towarzystwie oka kamery".

Foto: Adobe Stock

Przywykliśmy do fotografii maluchów dokumentujących niemal każdą chwilę ich życia - od narodzin, przez pierwsze dni adaptacji w przedszkolu, pasowanie na ucznia, ferie, wakacje, aż po gale i uroczystości religijne. Zdjęcia czy filmy, na których dzieci są nagie, w trakcie kąpieli czy na plaży dziwią coraz mniej. Tym bardziej, że na blogach parentingowych na dobre zagościła moda na imprezy obwieszczające płeć bobasa, czy baby shower i także te uroczystości stają się udziałem obserwatorów -  niezależnie od tego, czy tematy te nas żywo ciekawią, czy ważymy je lekce. Za sprawą rodzimych influencerów coraz popularniejsze jest publikowanie w sieci filmików uwieczniających sprawdzanie testu ciążowego czy reakcje rodziny i znajomych na wieść o odnotowaniu dwóch kresek.

Ile dzieci wpadło do sieci

Dane statystyczne opublikowane w raporcie „Sharenting po polsku, czyli ile dzieci wpadło do sieci?” wskazują, że aż 40% rodziców dokumentuje w social mediach dorastanie swoich pociech. Rodzice wrzucają średnio 72 zdjęcia i 24 filmiki rocznie. Co ciekawe, jedynie 37% z nich udostępnia wspomniane materiały wyłącznie swoim najbliższym i zaledwie 25% rodziców pyta swoje dziecko o zgodę, jeśli pozwala na to jego wiek.

W sytuacji, gdy publikacje, o których mowa, dotyczą osób dorosłych, które w zależności od możliwości – za pieniądze lub nieodpłatnie – wyzbywają się resztek prywatności, nie pozostawiając dla siebie żadnych, choćby najbardziej intymnych wspomnień, problem jest mniej skomplikowany.  Staje się o wiele poważniejszy, kiedy na naszych oczach niemal każdego dnia dobra osobiste małoletnich, w szczególności ich wizerunek i prawo do prywatności, są co najmniej naruszane przez tych, którzy z mocy prawa winni są im ochronę. Rodzice, bo to o nich tutaj chodzi, niekiedy celowo, innym razem z uwagi na brak roztropności i wszechstronnej refleksji nad tematem, pozbawiają głównych zainteresowanych decyzyjności w ich osobistych sprawach. Dzieci zaś od najmłodszych lat przyzwyczajane do życia w towarzystwie oka kamery wzrastają nieświadome doznawanych naruszeń.

Czytaj więcej

Rodzice są współodpowiedzialni za to, co staje się doświadczeniem ich dzieci

Pomijając zagadnienia teoretyczne - sprowadzające się choćby do zasadności rozważenia potrzeby wyodrębnienia dóbr osobistych dziecka z ogólnej formuły przyjętej w kodeksie cywilnym albo rozwinięcia przepisów odnoszących się do władzy rodzicielskiej w ramach omawianego zagadnienia - nietrudno dostrzec zagrożenia płynące z udostępniania wizerunku dziecka w internecie. W pierwszej kolejności trzeba tu wymienić możliwość kradzieży zdjęć, a co za tym idzie, także tożsamości dziecka, wykorzystanie ich przez sztuczną inteligencję, np. w kontekście publikacji o charakterze pedofilskim, czy (w świetle wymienionych bodaj najmniej niebezpieczne, tj.) oraz budowanie u dziecka złych nawyków, prowadzących do zacierania różnic pomiędzy światem wirtualnym i rzeczywistym. W drugiej zaś warto zauważyć, że swobodne i pozbawione refleksji publikowanie wizerunku dziecka przez jednego z rodziców może zaowocować konfliktem z drugim rodzicem.

Jednomyślność rodziców wymagana

W praktyce sporów wynikających z władzy rodzicielskiej coraz częściej spotyka się stany faktyczne, w których jedno z rodziców zamieszcza w portalach społecznościowych materiały, których publikacja budzi sprzeciw drugiego z nich. Jak traktować takie sytuacje? Zgodnie z przepisem art. 98 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, nawet wtedy, gdy władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom i każde z nich jest obowiązane i uprawnione do jej wykonywania, o istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają wspólnie. W braku porozumienia zaś, władnym do rozstrzygnięcia sporu jest sąd opiekuńczy. Czy, w szczególności w porównaniu do spraw zdrowia, edukacji i religii, możliwość opublikowania postu na Facebooku traktować należy jako istotną sprawę dziecka? Zdaniem sądów rodzinnych – tak (np. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 18 listopada 2021 roku, zgoda na rozpowszechnianie wizerunku małoletnich dzieci, zwłaszcza w kontekście trudnej sprawy rozwodowej, stanowi istotną sprawę w rozumieniu art. 97 k.r.o. i dlatego wymaga uzyskania zgody od obydwojga rodziców, sygn. akt I ACa 591/21).

Media społecznościowe wprawdzie stały się naszą codziennością, ale powinniśmy być nieco bardziej wyczuleni na zagrożenia płynące zarówno ze strony innych osób, jak i własnej nieroztropności. Szczególnie zaś te z naszych decyzji, które dotyczą innych ludzi, warto konsultować – niekoniecznie z aktualnym stanem prawnym, najświeższym orzecznictwem czy stanowiskiem doktryny. Po prostu – ze zdrowym rozsądkiem.

Przywykliśmy do fotografii maluchów dokumentujących niemal każdą chwilę ich życia - od narodzin, przez pierwsze dni adaptacji w przedszkolu, pasowanie na ucznia, ferie, wakacje, aż po gale i uroczystości religijne. Zdjęcia czy filmy, na których dzieci są nagie, w trakcie kąpieli czy na plaży dziwią coraz mniej. Tym bardziej, że na blogach parentingowych na dobre zagościła moda na imprezy obwieszczające płeć bobasa, czy baby shower i także te uroczystości stają się udziałem obserwatorów -  niezależnie od tego, czy tematy te nas żywo ciekawią, czy ważymy je lekce. Za sprawą rodzimych influencerów coraz popularniejsze jest publikowanie w sieci filmików uwieczniających sprawdzanie testu ciążowego czy reakcje rodziny i znajomych na wieść o odnotowaniu dwóch kresek.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie
Agnieszka Bieńczyk-Missala: Zmiana świata na lepsze jest możliwa
Opinie
Anna Zejdler: Szata nie zdobi człowieka, ale wiele o nim mówi
Opinie
Marta Jarosz: Lokale wolne od dzieci to najlepsze, co można zrobić
Opinie
Mec. Joanna Parafianowicz: Męża w aplikacji randkowej spotkać można. Najczęściej jednak - cudzego
Opinie
Przemoc nie ma płci. Joanna Parafianowicz o żartach ze znęcania się nad mężczyznami
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?