Czy na rozprawie wolno i warto płakać? "Wbrew słowom popularnej piosenki sąd wierzy łzom"

Mec. Joanna Parafianowicz: Wspomnienia emocji towarzyszących świadkowi - tak jak inne dowody - są faktem, a nie opinią.

Publikacja: 07.06.2024 11:40

Mec. Joanna Parafianowicz: Zeznania bowiem, aby potencjalnie wpłynęły na wynik postępowania muszą by

Mec. Joanna Parafianowicz: Zeznania bowiem, aby potencjalnie wpłynęły na wynik postępowania muszą być nade wszystko wiarygodne.

Foto: Adobe Stock

Niedawno spotkałam się w internecie z przygotowanym przez profesjonalnego pełnomocnika pakietem porad odnoszących się do tego, jakie zachowania mogą przyczynić się do przegrania sprawy sądowej. Pośród niebudzących wątpliwości uwag co do konieczności wypowiadania się o faktach w miejsce snucia domysłów, potrzebą zachowania spokoju dyktowanej prawem sędziemu do komfortu pracy czy (z pewnością słuszną) sugestią udzielania odpowiedzi na zadane pytanie pojawił się także argument, że na rozprawie nie wolno płakać. Czy aby na pewno?

Czy na rozprawie sądowej wolno płakać?

Z pewnością na gruncie założeń przedmiotem każdego dowodu w toku postępowania sądowego jest przybliżenie sądowi rzeczywistego stanu rzeczy. Jego ocena zaś jest rolą sądu. Rzecz w tym, że podczas przesłuchania, czyli czynności procesowej, której celem jest ujawnienie zeznań świadka, wyjaśnień strony lub opinii biegłych, osoby uczestniczące w rozprawie nie zdołają się zaangażować w jej przebieg w pełni, jeśli z uporem godnym spraw ważniejszych skupią się na tym, co należy lub czego im nie wolno. Dotyczy to zarówno każdej z wymienionych osób, jak i obrońcy lub pełnomocnika. Jak stać, w czyją stronę mówić, jak formułować myśl, jakich słów nie używać, których poglądów unikać, czy które emocje nie powinny zaistnieć – to rozterki, które nie powinny odwracać uwagi od tego, co najważniejsze, czyli od prawdy - to znaczy - mówiąc w pewnym uproszczeniu - względnie precyzyjnego opisu zdarzeń i ludzi, poprawności umiejscowienia ich na linii czasu, a niekiedy także wspomnienia emocji towarzyszących w ich toku świadkowi. One także są faktem, a nie opinią.

Czytaj więcej

Mec. Joanna Parafianowicz: Ostentacyjne chwalenie się bogactwem nigdy nie wejdzie do kanonu eleganckich zachowań

Jeśli zatem pełnomocnik poświęci całą swą uwagę zaplanowanym wcześniej pytaniom lub wertowaniu akt sprawy, a świadek przezeń uprzednio przygotowany (choć nie jest to działanie zgodne z etyką!) energię skieruje na pilnowanie zgodności swojej wypowiedzi z opracowanym wcześniej materiałem oraz unikanie odruchów organizmu uzasadnionych, stresem istnieje prawdopodobieństwo, że z czynności przesłuchania nic wartościowego nie wyniknie. Innymi słowy: pełnomocnik z głową w przygotowanym materiale (a nie z tymże materiałem w głowie) i świadek skupiony na odtworzeniu ustalonych zadań to doskonały przepis na dowód, który najpewniej nie zmieni losów postępowania.

Dowód w sprawie czyli co?

Wartościowy dowód to zjawisko procesowe, którego nie należy mylić z dowodem dobrze przygotowanym i z pewnością nie ze świadkiem, który dla dobra sprawy trzyma się w zakreślonych przez prawnika ryzach. Zeznania bowiem, aby potencjalnie wpłynęły na wynik postępowania muszą być nade wszystko wiarygodne. Na psychologiczną ich ocenę wpływ mają zaś nie tylko wypowiadane słowa, ale i treść wypowiedzi, jej forma, logiczna spójność i konsekwencja, a nawet to, czy treść zeznań odpowiada możliwościom poznawczym, społecznym i emocjonalnym danej osoby i czy jest ona skłonna do spontanicznego reagowania – zarówno na to, co zeznała, jak i na słowa innych osób biorących udział w rozprawie.

Forsowanie przekonania, że świadek (czy strona) nie może przed sądem poddać się zrozumiałym w okolicznościach sprawy emocjom, to, moim zdaniem, nie najlepsza rada. To raczej dowód na posiadanie nienarzucającej się wiedzy z zakresu psychologii sądowej. Całe szczęście, jest wiele sposobów, aby ją uzupełnić. W tajemnicy zdradzę bowiem, że wbrew słowom piosenki Janusza Laskowika pt. „Świat nie wierzy łzom”, również ten sądowy daje im wiarę - jeśli są szczere. 

Niedawno spotkałam się w internecie z przygotowanym przez profesjonalnego pełnomocnika pakietem porad odnoszących się do tego, jakie zachowania mogą przyczynić się do przegrania sprawy sądowej. Pośród niebudzących wątpliwości uwag co do konieczności wypowiadania się o faktach w miejsce snucia domysłów, potrzebą zachowania spokoju dyktowanej prawem sędziemu do komfortu pracy czy (z pewnością słuszną) sugestią udzielania odpowiedzi na zadane pytanie pojawił się także argument, że na rozprawie nie wolno płakać. Czy aby na pewno?

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie
Maria Kalesnikawa - najbardziej znana ofiara reżimu na Białorusi. Co się z nią dzieje?
Opinie
Joanna Parafianowicz: Wniosek o zmianę nazwiska nie może być podyktowany widzimisię
Opinie
Mec. Joanna Parafianowicz: Ostentacyjne chwalenie się bogactwem nigdy nie wejdzie do kanonu eleganckich zachowań
Opinie
Agnieszka Bieńczyk-Missala: Zmiana świata na lepsze jest możliwa
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Opinie
Anna Zejdler: Szata nie zdobi człowieka, ale wiele o nim mówi
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży