Adwokatka - zawód zakazany. Serial Netflix o włoskiej palestrze oparty na faktach

Droga kobiet do zawodu adwokackiego wiodła wyboistymi drogami. Przypomina o tym tegoroczna produkcja Netflixa – serial Prawo Lidii Poët, opowiadający o prawnych i kryminalnych bataliach pierwszej w historii Włoch kobiety adwokata.

Publikacja: 05.10.2023 21:35

Kobiety musiały walczyć o to, aby móc wykonywać zawód adwokata

Kobiety musiały walczyć o to, aby móc wykonywać zawód adwokata

Foto: Adobe Stock

Poranne wydanie „Rzeczpospolitej” z 18 września 1920 roku informuje: 8-my wydział Sądu Okręgowego, pod przewodnictwem sędziego Zaorskiego rozpoznawał świeżo sprawę 17-letniego Wolfa Norymberga, oskarżonego o kradzież. Obronę z wyboru wnosiła aplikantka adwokacka p. Bolesława Rappaportowa. Po zwięzłej obronie, w której pierwsza adwokatka ustaliła, że inkryminowany oskarżonemu czyn nie został dowiedziony, sąd wydał wyrok uniewinniający. Była to pierwsza w Polsce obrona wnoszona przez kobietę-adwokata. Jakkolwiek przedwojenny, wydawany przez Stronnictwo Chrześcijańsko-Narodowe periodyk niewiele ma wspólnego z ukazującym się do dziś dziennikiem o tym samym tytule, tak przekazuje nam bardzo ważną informację. Oto bowiem pierwsza w historii Polka, jeszcze jako aplikantka, wystąpiła przed sądem w roli obrońcy – i to z niemałym sukcesem. Zaledwie trzy lata później ta sama gazeta poinformowała o pierwszej sprawie poprowadzonej i wygranej przez Helenę Wiewiórską, która krótko po tym wpisana została na listę polskiej palestry.

Droga kobiet do zawodu adwokackiego zaczęła się jednak o wiele wcześniej i wiodła zdecydowanie bardziej wyboistymi drogami. Przypomnieć o tym mogła nam tegoroczna produkcja Netflixa – serial Prawo Lidii Poët, opowiadający o prawnych i kryminalnych bataliach pierwszej w historii Włoch kobiety adwokata. W przeciwieństwie do Heleny Wiewiórskiej i jej poprzedniczki sprawa Lidii Poët była nie tylko głośniejsza, ale także wymagała pokonania o wiele większych przeciwności prawnych i społecznych.

„Zasadnicze pojęcie o kobiecości”

Adwokatura jest pewnego rodzaju urzędem publicznym, a żadne prawo włoskie nie wskazuje, aby kobieta mogła być przypuszczoną do urzędowania. […] Dość i słuszniej było powiedzieć, że zawód adwokata nie zgadza się z zasadniczym pojęciem o kobiecości – donosił czterdzieści lat przed wpisaniem Wiewiórskiej w poczet adwokatów „Bluszcz”, przedwojenne pismo kobiece. Ten krótki cytat, dotyczący obserwowanych przez redakcję „Bluszczu” wydarzeń rozgrywających się we włoskim Turynie, doskonale oddaje nastroje towarzyszące działaniom Lidii Poët. Urodzona w 1855 roku, dyplom ukończenia studiów prawniczych otrzymała w 1881 roku. Po dwuletnim stażu i zdaniu praktycznego oraz teoretycznego egzaminu adwokackiego złożyła wniosek o wpis do włoskiego rejestru adwokatów. I wtedy zaczęły się trwające niemal czterdzieści lat problemy.

Trzeźwego spojrzenia na sytuację nie można odmówić członkom Turyńskiej Izby Adwokackiej, którzy zdecydowaną większością głosów zgodzili się na wykonywanie zawodu przez Poët. Społeczność adwokatów Półwyspu Apenińskiego nie była więc grupą najbardziej przeciwną przyjmowaniu w swoje szeregi kobiet – problem leżał gdzie indziej. Włoskie prawo stanowiło, że kobiety mogą pełnić urząd publiczny tylko wtedy, gdy jest to wyraźnie wskazane w przepisach (w przeciwieństwie do mężczyzn), zaś adwokat był w tamtych czasach zaliczany właśnie do urzędów publicznych. Tym samym wpis Lidii Poët na listę adwokatów trzeba było uznać za nielegalny. Wiedział o tym włoski prokurator generalny, który zaskarżył decyzję Izby do turyńskiego Sądu Apelacyjnego. W wyniku skargi Lidia Poët została skreślona z listy adwokatów i nie miała na możliwości powrotu na nią przez następne cztery dekady.

Czterdzieści lat apelowania o prawa kobiet

Apelacja, którą młoda prawniczka wniosła później od decyzji Sądu, stanowi jeden z głównych wątków serialu Netflixa. Jakkolwiek przełomowy, nie był to najważniejszy moment z perspektywy całej jej przyszłej kariery – sąd odrzucił bowiem apelację, podzielając tym samym stanowisko prokuratora i przeciwników Poët. Kobietę wsparł jej brat, wraz z którym zaczęła prowadzić kancelarię adwokacką, zajmując się specjalnie kryminalistyką, jak informował polską publikę „Tygodnik Ilustrowany”. Jak się potem okazało, walka o równouprawnienie kobiet nie była jej pierwszym i jedynym celem.

Lidia postanowiła poświęcić się prawu tam, gdzie to samo prawo nie przeszkadzało jej w działaniu, a jednocześnie w tych jego obszarach, w których konieczne było zapewnienie ochrony słabszym. W 1885 roku wzięła udział w Międzynarodowym Kongresie Karnym w Rzymie. Wielokrotnie wysyłana była na Międzynarodowe Kongresy Penitencjarne, reprezentowała Włochy w ich trakcie, by ostatecznie zostać członkiem ich Sekretariatu. W swojej pracy poświęcała się prawom nieletnich i więźniów – osób w tamtych czasach z reguły traktowanych przez prawo gorzej, dyskryminowanych, a w przypadku przestępców – przetrzymywanych w nieludzkich warunkach.

W późniejszych latach Poët zaczęła angażować się w działania na rzecz ruchu feministycznego. W 1903 roku wstąpiła do Krajowej Rady Kobiet Włoskich jako przewodnicząca sekcji prawnej, brała udział w wielu poświęconych prawom kobiet kongresach, w tym w spotkaniu Międzynarodowej Rady Kobiet w Rzymie w 1914 roku. Krótko po tym wstąpiła do armii jako sanitariuszka i uczestniczyła w walkach na frontach pierwszej wojny światowej, za co też doczekała się odznaczenia.

„Żaden rozumny cel” na Uniwersytecie Jagiellońskim

Podczas gdy włoska prawniczka walczyła o prawa tych, których im odmawiano – na kongresach, na froncie, w kraju i za granicą – w Polsce również kształtowała się sytuacja kobiet i ich pełnienia roli adwokatów. Wspomnieć można choćby o Polce Janinie Podgórskiej, która – wprawdzie nie na terenie dzisiejszej Polski, ale jednak – przyjęta została na stanowisko pomocnika adwokata, zaakceptowana przez moskiewską radę adwokacką. Gdy zaś Izba Sądowa moskiewskiego sądu okręgowego postanowiła uchylić tę decyzję, Podgórska nie wahała się złożyć odwołania. W przeciwieństwie jednak do historii Lidii Poët, odwołanie to przyniosło upragniony skutek – już na zebraniu Koła Prawników Polskich w Warszawie w 1909 roku Podgórska mogła zostać przedstawiona jako nowy członek Koła i pomocnik adwokata. Kilka lat później ogromny opór części rosyjskiej sceny politycznej wywołało uchwalenie ustawy, zezwalającej kobietom na pełnienie zawodu adwokata – w „Gazecie Sądowej Warszawskiej” z tamtego okresu czytamy m.in. że ustawodawstwo rosyjskie nie uznawało nigdy zasady zupełnego równouprawnienia kobiet i że utrzymania takiego stanu rzeczy chcieliby przeciwnicy zmian. Podobnie uważano także u progu XX wieku na Uniwersytecie Jagiellońskim, którego wydział większością głosów uznał, że dopuszczenie kobiet do studiów prawniczych byłoby środkiem nie prowadzącym do żadnego rozumnego celu. Kilkanaście lat później petycja Stowarzyszenia Studentek z tej samej uczelni, domagająca się otwarcia dla kobiet drogi na wydziały prawne, przepadła w mrokach I wojny światowej.

Turyn - Warszawa, wspólna sprawa

W 1920 roku, w tym samym kiedy Barbara Rappaportowa jako pierwsza polska aplikantka występowała przed sądem, na drugim końcu Europy Lidia Poët w wieku 65 lat została ostatecznie wpisana na listę włoskich adwokatów. Pięć lat później zaś Helena Wiewiórska jako pierwsza Polka wstąpiła w szeregi polskiej palestry, a z czasem – została radcą prawnym i sędzią Izby Adwokackiej w Warszawie oraz Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury. Od 1925 musiało jeszcze minąć trochę czasu, zanim Polki mogły zostać także sędziami oraz cała II wojna światowa, nim pojawiły się pierwsze kobiety prokuratorzy. Już jednak w latach dwudziestolecia międzywojennego, zarówno we Włoszech jak i w Polsce, kobiety mogły odnosić sukcesy na polu prawniczym.

Poranne wydanie „Rzeczpospolitej” z 18 września 1920 roku informuje: 8-my wydział Sądu Okręgowego, pod przewodnictwem sędziego Zaorskiego rozpoznawał świeżo sprawę 17-letniego Wolfa Norymberga, oskarżonego o kradzież. Obronę z wyboru wnosiła aplikantka adwokacka p. Bolesława Rappaportowa. Po zwięzłej obronie, w której pierwsza adwokatka ustaliła, że inkryminowany oskarżonemu czyn nie został dowiedziony, sąd wydał wyrok uniewinniający. Była to pierwsza w Polsce obrona wnoszona przez kobietę-adwokata. Jakkolwiek przedwojenny, wydawany przez Stronnictwo Chrześcijańsko-Narodowe periodyk niewiele ma wspólnego z ukazującym się do dziś dziennikiem o tym samym tytule, tak przekazuje nam bardzo ważną informację. Oto bowiem pierwsza w historii Polka, jeszcze jako aplikantka, wystąpiła przed sądem w roli obrońcy – i to z niemałym sukcesem. Zaledwie trzy lata później ta sama gazeta poinformowała o pierwszej sprawie poprowadzonej i wygranej przez Helenę Wiewiórską, która krótko po tym wpisana została na listę polskiej palestry.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Jej historia
Irena Gut-Opdyke. Historia kobiety, która brawurowo ratowała ludzkie życie
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Jej historia
Victoria Beckham: W piątą dekadę życia wkraczam na wysokich obcasach
Jej historia
Marta Bibescu - księżna, która kochała pióro. Ile kosztował ją sukces?
Jej historia
Ochrona w stanie gotowości. Księżniczka Holandii w niebezpieczeństwie
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Jej historia
Meghan Markle ruszyła ze swoim biznesem. Rozesłała wyjątkowe przesyłki reklamowe