Jak podało wczoraj BBC, islandzkie kobiety i osoby niebinarne nie stawiły się wczoraj w pracy - zarówno tej płatnej, jak i nieodpłatnej, na rzecz gospodarstwa domowego. Działanie, które podjęły panie, to znak sprzeciwu wobec nierównościom płacowym wynikającym ze zróżnicowania płciowego. Podjęto je, mimo że Islandia od 14 lat jest uznawana przez Światowe Forum Ekonomiczne za jeden z krajów, które najlepiej radzą sobie z realizacją zasad równości płci w obszarze działalności zawodowej kobiet i mężczyzn. Okazuje się jednak, że i tutaj istnieją pewne dysproporcje. Dotyczą one szczególnie zawodów zdominowanych przez kobiety: nauczycielek, pielęgniarek i lekarek. Premier Katrín Jakobsdóttir zapowiedziała, że wraz ze swoim rządem przyjrzy się uważnie problemowi wynagradzania kobiet pracujących w tych obszarach.