Kobiety na wojnie - bardziej niż bomb boją się przemocy seksualnej

Jak kobiety doświadczające przemocy radzą sobie w czasach konfliktów zbrojnych, co daje im siłę i czy są w stanie mimo traumatycznych przeżyć nieść pomoc innym?

Aktualizacja: 08.03.2024 13:52 Publikacja: 08.03.2024 06:00

Wojna spowodowała ogromne zmiany demograficzne, szczególnie w regionach położonych najbliżej linii f

Wojna spowodowała ogromne zmiany demograficzne, szczególnie w regionach położonych najbliżej linii frontu.

Foto: Adobe Stock

Makabryczną historię Iryny Dovgan poznał cały świat. Torturowana przez kilka dni przez prorosyjskich separatystów, otworzyła w Ukrainie oddział organizacji SEMA, wspierającej kobiety, które doświadczyły gwałtów wojennych. – Mówię każdej kobiecie: Rosjanie używają przemocy seksualnej jako broni, żeby nas zniszczyć, ale jeśli będziesz silna, sama staniesz się bronią. I będziesz bronią, która będzie działać przeciwko nim. Nikt w cywilizowanym świecie nie jest gotowy, by zamykać oczy na gwałt – podkreśla Iryna Dovgan. Jak kobiety doświadczające przemocy radzą sobie w czasach konfliktów zbrojnych, co daje im siłę i czy są w stanie mimo traumatycznych przeżyć nieść pomoc innym? Na te pytania odpowiadają dr hab. Agnieszka Bieńczyk-Missala, prof. ucz. z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW, dr Magdalena El Ghamari, Kierownik Pracowni Bezpieczeństwa Kulturowego Collegium Civitas w Warszawie oraz Jakub Szymczak z Amnesty International. 

Ciężar brutalności wojny na barkach kobiet

Jak podkreśla Jakub Szymczak z Amnesty International, rola kobiet podczas konfliktów zbrojnych nie ogranicza się do aktywności w szeregach wojska. Wykonując jednocześnie obowiązki rodzinne, muszą one zabezpieczać instytucje takie jak szkoły czy szpitale, mające strategiczne znaczenie podczas konfliktu zbrojnego. Są tym samym odpowiedzialne za utrzymywanie funkcjonującego społeczeństwa. Trafnie ujmuje to Sekretarzyni Generalna Amnesty International, Agnès
Callamard. – Kobiety nieustannie dźwigają ciężar brutalności wojny. Konsekwentnie znajdują się na pierwszej linii frontu: jako żołnierki i bojowniczki, lekarki i pielęgniarki, wolontariuszki, działaczki na rzecz pokoju, opiekunki swoich społeczności i rodzin, osoby wewnętrznie przesiedlone, uchodźczynie oraz ofiary – podkreśla.

Te kobiety, które nie są aktywnymi uczestniczkami konfliktu zbrojnego, często poświęcają się zajęciom nie budzącym większego zainteresowania ani podziwu ze strony opinii publicznej. – Na przykład opieką nad osobami, które z równych powodów nie mogły uciec przed konfliktem zbrojnym – wyjaśnia Jakub Szymczak z Amnesty International. – W raporcie Amnesty International o osobach starszych i osobach z niepełnosprawnościami w Ukrainie zatytułowanym „Życie w zapomnieniu”, wyraźnie zarysowany jest fakt, że kobiety ryzykując swoim życiem, gwarantują funkcjonowanie niedofinansowanej opieki społecznej – dodaje.

Przynosił lekarstwa, pracował w ogrodzie

Wspomniany raport przedstawia, w jaki sposób inwazja Rosji doprowadziła do kryzysu w i tak już przeciążonym systemie opieki w Ukrainie. Pracownice socjalne, spośród których znaczna część to kobiety w wieku 50- 60 lat, przyznały, że mimo ogromnego ryzyka, pracują, aby dorobić do bardzo niskich emerytur. Wraz z rosnącą liczbą osób starszych potrzebujących wsparcia nie są w stanie zapewnić takiej samej jakości i zakresu pomocy, jak przed wojną. Wcześniejsze godziny policyjne i ograniczenia w transporcie utrudniają dotarcie do podopiecznych.

To głównie na barkach kobiet spoczywa opieka nad osobami starszymi, które w wyniku działań wojennych zostały pozbawione pomocy ze strony najbliższych członków rodziny. Wojna spowodowała ogromne zmiany demograficzne, szczególnie w regionach położonych najbliżej linii frontu, ponieważ młodsi krewni lub inne osoby, które wcześniej wspierały osoby starsze, uciekły za granicę, do innych części Ukrainy lub zaciągnęły się do wojska. – Mój wnuk przynosił mi artykuły spożywcze i lekarstwa, pracował w ogrodzie i zabierał mnie do szpitala. Wszyscy w moim życiu uciekli, zostałam sama – wyznaje cytowana w raporcie 73-letnia Kateryna Demchenko, mieszkająca we wsi niedaleko Sum.

Przemoc seksualna trudna do oszacowania

Aktywne zaangażowanie w pomoc walczącym, a także niedoceniana praca na rzecz osób starszych i słabszych odbywają się w cieniu druzgocących wydarzeń, pozostawiających niezatarte ślady na ciele i psychice kobiet. – Przemoc ze względu na płeć jest spotęgowana i nasilona w przypadku osób mieszkających w regionach dotkniętych konfliktem z wielu powodów – potwierdza Jakub Szymczak. – Obejmują one brak poczucia bezpieczeństwa, brak lub erozję rządów prawa, wszechobecną bezkarność sprawców i brak zaufania do władz okupacyjnych, a także stygmatyzację związaną z ujawnianiem doświadczeń przemocy seksualnej i przemocy ze względu na płeć. Nawet bez aktualnie prowadzonych działań wojennych, bardzo trudno jest oszacować skalę przestępstw na tle seksualnym. W trakcie konfliktów zbrojnych jest to niestety jeszcze trudniejsze – dodaje przedstawiciel Amnesty International.

Czytaj więcej

Cierpienie poza polem bitwy. O przemocy seksualnej podczas wojny w Ukrainie

Ofiarami aktów przemocy seksualnej w czasie konfliktów, określanej w celach statystycznych jako CRSV (Conflict-related sexual violence) padają jednak nie tylko kobiety, ale i dzieci. – Nasza organizacja stara się docierać do osób doświadczających przemocy i prowadzić dokumentację, wynikiem tego jest m.in. raport o przemocy seksualnej podczas konfliktu zbrojnego w południowym Sudanie czy Etiopii północnej – wyjaśnia Jakub Szymczyk. – Podczas ostatniej misji ONZ w Izraelu i Okupowanych Terytoriach Palestyńskich znaleziono dowody przemocy seksualnej stosowanej na zakładniczkach uprowadzonych 7 października – dodaje.

Eksperci zwracają uwagę, że przemocy na tle seksualnym doświadczają nie tylko kobiety, ale i dzieci, a same akty agresji mogą przyjmować różne formy, takie jak gwałt, wykorzystywanie seksualne, handel ludźmi, niewolnictwo seksualne, czy zastraszanie seksualne. – Ofiary przemocy seksualnej mogą być cywilami, w tym uchodźcami i osobami przesiedlonymi, ale także żołnierzami lub członkami uzbrojonych grup – wymienia dr Magdalena El Ghamari. – Nie ma tutaj grup, które są z tego obszaru wyłączone. Z uwagi na warunki społeczne, kulturowe czy religijne, większość osób z obszarów dotkniętych wojną, którymi się zajmuję, rzadko zgłasza się po pomoc lub w ogóle tego nie robi. Wynika to z dostępności tego wsparcia, obawy przed odwetem, stygmatyzacji społecznej oraz braku zaufania do instytucji politycznych. Nie mając zapewnionego podstawowego bezpieczeństwa, nie koncertują się na szukaniu wsparcia psychologicznego, lecz na kwestii, wody, żywności czy bezpiecznego schronienia – konstatuje dr El Ghamari.

13 skazanych, po dwa byki dla ofiar

W ramach wspomnianego raportu o przemocy seksualnej podczas konfliktu zbrojnego w południowym Sudanie i Etiopii północnej, przedstawicielki Amnesty International przeprowadziły wywiady z 65 osobami, w tym 35 kobietami i dziewczynkami, które ucierpiały w trakcie działań wojennych w Południowym Sudanie. Opisywane przez nie zdarzenia miały miejsce między 2016 a lutym 2022 roku, kiedy rozpoczęto badanie. Wśród ofiar panuje przekonanie, że mimo świadomości aktów przemocy seksualnej, większość oprawców pozostaje bezkarnych, a nieliczne przypadki ich ukarania są niewspółmierne do popełnianych przestępstw.

Między lipcem a wrześniem 2020, w ramach utworzonego ad hoc Wojennego Sądu Rejonowego w Yei w Południowym Sudanie, skazano łącznie 13 żołnierzy SSPDF (South Sudan People’s Defense Forces) dopuszczających się zbrodni cywilnych na tle seksualnym. Wymierzono im karę do 14 lat więzienia oraz natychmiastowy nakaz opuszczenia armii. Według danych Amnesty International oraz United Nations takie pojedyncze przykłady nałożenia kary na przestępców seksualnych są niewspółmierne do sytuacji faktycznej: tylko w latach 2020-2021 United Nations odnotowało 387 przypadków CRSV, co prowadzi do konkluzji, że tego typu przewinienia w dużej mierze pozostają bezkarne.

W ramach rekompensaty za doznane krzywdy, ofiarom przestępstw seksualnych w Sudanie przyznano odszkodowania w wysokości 200,000-500,000 funtów południowosudańskich, co stanowi równowartość 475-1190$ oraz po jednym lub dwa byki dla każdej z ofiar.

Bardziej niż bomb boją się przemocy seksualnej

To właśnie przemoc seksualna i obawa przed nią skłaniają większość uchodźczyń do podjęcia decyzji o opuszczeniu swoich krajów i rozpoczęcia życia w nowym miejscu. – Z dostępnych raportów czy zeznań kobiet, które uciekły ze Wschodniej Ukrainy, wynika, że większość opuszczała kraj w obawie o przemoc seksualną – potwierdza dr hab. Agnieszka Bieńczyk-Missala. – Bardziej od rakiet i bomb obawiają się przemocy seksualnej ze strony żołnierzy rosyjskich sił okupacyjnych. Biorąc pod uwagę warunki w Ukrainie, te ucieczki były jednak relatywnie bezpieczne, co też oczywiście zależy od okresu, kiedy kobiety decydowały się na ucieczkę. Natomiast uchodźczynie, które podejmowały decyzję o ucieczce z Syrii, z Erytrei, z Sudanu w większości doświadczały przemocy seksualnej w drodze, w trakcie ucieczki. Wówczas możliwości wspierania się nawzajem są bardzo ograniczone – dodaje dr hab. Bieńczyk-Missala.

Politolożka podkreśla też, że mimo dostępności pomocy dla ofiar przemocy seksualnej, skala takiego wsparcia nie jest współmierna do poniesionych krzywd. – Wojna sprzyja wszelkim patologicznym zachowaniom, które – obecne w czasie pokoju – w trakcie wojny jeszcze się nasilają – zauważa. – Poza aktami przemocy na tle seksualnym dochodzi do takich przestępstw jak handel kobietami. Organizacje takie jak na przykład La Strada udzielają pomocy w tym zakresie. W samej Ukrainie organizuje się wsparcie psychologiczne. Uniwersytety oferują dostęp do terapii dla kobiet, więc takie wysiłki są podejmowane, jednak zawsze okazują się niewystarczające w czasie wojny. Skala traumy związanej z przemocą seksualną jest większa niż przygotowanie państw w tym zakresie. Dodatkowo, większość kobiet nie przyznaje się do tego, że padły ofiarą przemocy seksualnej i takim osobom w zasadzie nie można pomóc – konstatuje dr hab. Bieńczyk-Missala.

Czytaj więcej

Wojna w Izraelu. "Takiej skali ataków nie widziano". Szefowa Lekarzy bez Granic w Polsce o sytuacji w Strefie Gazy

Pomagają tak, jak mogą

Wprawdzie zorganizowanie pomocy nie należy do najłatwiejszych procesów, to jednak trzeba podkreślić, że działania i mobilizacja kobiet w tym zakresie nie mogą pozostać niezauważone. – Im niżej w strukturach społeczeństwa, tym zaangażowanie kobiet jest większe, ponieważ ich mężowie, bracia, ojcowie są na froncie i one pomagają na tyle, na ile mogą – zauważa dr hab. Bieńczyk-Missala. – Z badań wynika, że kobiety, które zostają same, bez mężczyzn, bez opiekunów, walczą o potrzeby całych rodzin. O dostęp do żywności, o dostęp do wody. Każdy konflikt wygląda inaczej: inna jest sytuacja kobiet w Sudanie czy Jemenie, gdzie walczy się o wyżywienie i podstawowe potrzeby, a inaczej w Ukrainie, gdzie kobiety pracują w dużej mierze, ale starają się organizować i angażować na rzecz zbiórek pieniędzy, jak również przygotowywać coś dla armii, na przykład siatki maskujące. Z początków wojny pamiętamy, gdy w ramach wsparcia przygotowywano koktajle Mołotowa dla armii. Czyli kobiety angażują się w inicjatywy, które są możliwe do zrealizowania – wymienia ekspertka.

Podczas gdy już samo zestawienie słów „kobiety na wojnie” wiąże się ze skojarzeniem dotyczącym przemocy i doświadczonych przez nie krzywd, to jednak należy mieć na uwadze, że potrafią one na równi z mężczyznami zaangażować się w działania wojenne, niosąc pomoc również na froncie. – Kobiety od dawien dawna pełniły różne funkcje w armiach, jak na przykład funkcje związane z pomocą medyczną – wyjaśnia dr hab. Bieńczyk-Missala. – Dziś walczą ramię w ramię z mężczyznami. W Ukrainie jest to około 60 tysięcy kobiet w armii. Są zaangażowane i chcą zmieniać rzeczywistość. Nasze myślenie o kobietach w czasie wojny nie może zatem ograniczać się tylko do ofiar – dodaje.

Sięgają po broń, tworzą oddziały bojowe

Na obecność kobiet w charakterze aktywnych uczestniczek walczących ramię w ramię z mężczyznami na froncie, zwraca uwagę też dr El Ghamari. – Niektóre kobiety decydują się na bezpośredni udział w walce, sięgając po broń i walcząc u boku mężczyzn. Inne z kolei pełnią inne funkcje, wspierając działania wojenne w obszarach logistycznych, medycznych, wywiadowczych czy humanitarnych – wymienia. – Przykładem może być kurdyjski ruch oporu, szczególnie w Syrii i Iraku, gdzie kobiety odgrywają aktywną rolę w walce przeciwko ekstremistycznym grupom takim jak Daesz, tak zwane Państwo Islamskie. Tworzą one oddziały bojowe, takie jak kobiece jednostki obronne YPJ w Syrii i Kobane w Iraku, walcząc na froncie u boku mężczyzn. Inaczej jest w obozach dla uchodźców (Irak, Syria, Jordania), gdzie kobiety często odgrywają kluczową rolę w zapewnianiu emocjonalnego wsparcia innym uchodźcom, zwłaszcza kobietom i dzieciom, które mogą być szczególnie narażone na przemoc, wyzysk lub nadużycia – doprecyzowuje ekspertka.

Kobieca pomoc w działaniach wojennych może być różna w zależności od relacji społecznych, kulturowych, historycznych czy politycznych na danym obszarze. – Kobiety często pełnią rolę pielęgniarek, lekarzy lub sanitariuszek na polu bitwy. Zapewniają niezbędną opiekę medyczną rannym żołnierzom i cywilom oraz pomagają w ratowaniu życia i leczeniu ran – wymienia dr El Ghamari. – Mogą również być zaangażowane w obsługę logistyczną, zapewniając zaopatrzenie, transport, komunikację i inne niezbędne usługi, które umożliwiają prowadzenie działań wojennych. Zdarza się, że w niektórych przypadkach pełnią rolę w zbieraniu informacji wywiadowczych lub dostarczaniu istotnych danych, które są niezbędne dla planowania działań wojennych. Należy pamiętać, że kobiety aktywnie służą w formacjach mundurowych, co umożliwia im pełnienie różnorodnych funkcji, w tym walkę na froncie, obsługę broni, szkolenie wojskowe, ale i wiele różnorodnych innych funkcji. Nie tylko na bliskim Wschodzie ale i w zasadzie w każdym innym miejscu kobiety w czasie wojny, angażują się w działalność humanitarną, pomagając uchodźcom oraz społecznościom dotkniętym konfliktem – wymienia doktor nauk społecznych.

Rezolucja ONZ nr 1325

Dobrym przykładem inicjatywy społecznej uruchomionej przez kobiety jest powstałe w marcu 2022 roku w Warszawie Międzynarodowe Centrum na Rzecz Zwycięstwa Ukrainy. – To centrum powołały kobiety, Ukrainki, które postanowiły wesprzeć Ukrainę poprzez różnego rodzaju działania międzynarodowe – wyjaśnia dr hab. Bieńczyk-Missala. – To są kobiety, które mają doświadczenie w pracy w sektorze pozarządowym, walczyły w Ukrainie z korupcją, z fałszerstwami wyborczymi, a teraz od dwóch lat spotykają się z politykami, z największymi tego świata i starają się o to, żeby dostarczać Ukrainie pomocy wojskowej, humanitarnej, każdej innej i zasługują tym na podziw – podkreśla.

Przełom w myśleniu o konfliktach zbrojnych i procesach pokojowych, a także niepodważalnej roli kobiet w tym zakresie stanowiło wprowadzenie Rezolucji Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych nr 1325 o roli kobiet w kształtowaniu pokoju i bezpieczeństwa na świecie. – Rezolucja nakazuje państwom wspieranie udziału kobiet we wszystkich procesach pokojowych i na rzecz bezpieczeństwa – wyjaśnia dr hab. Bieńczyk-Missala. – Zakłada ochronę kobiet, zapobieganie przemocy przeciwko kobietom, wspieranie kobiet w sytuacji dokonywanych na nich zbrodni. Badania pokazują, że im bardziej angażuje się kobiety w procesy pokojowe, negocjowanie rozwiązań na różnych szczeblach, tym większe są szanse na długotrwałość pokoju. Jest to kolejne potwierdzenie na to, że kobiety należy angażować w kluczowe dla bezpieczeństwa narodów procesy i negocjacje – podkreśla.

Pomoc międzynarodowa

Dokumentowaniem przypadków krzywd doznawanych przez kobiety i dzieci w czasie konfliktów zajmują się organizacje takie jak ONZ, Amnesty International, Human Rights Watch, UNICEF. – Uważam, że ich raporty mogą być niezwykle pomocne w edukacji oraz rozwijaniu świadomości tych problemów i podejmowaniu działań mających na celu ochronę i wsparcie tych grup podczas konfliktów zbrojnych – podkreśla dr Magdalena El Ghamari. – ONZ regularnie publikuje raporty na temat sytuacji dzieci w konfliktach zbrojnych. Raporty te zawierają informacje na temat rekrutacji dzieci do sił zbrojnych, przemocy seksualnej, zabójstw, rannych i innych krzywd doznawanych przez dzieci w związku z konfliktami zbrojnymi. UNICEF regularnie publikuje raporty na temat sytuacji dzieci na świecie, w tym w kontekście konfliktów zbrojnych. Te raporty zawierają dane na temat rekrutacji dzieci do sił zbrojnych, edukacji, opieki zdrowotnej i innych kwestii dotyczących dzieci w czasie wojen. Ponadto organizacje pozarządowe, takie jak Human Rights Watch, Save the Children, Women's Refugee Commission, zajmują się tworzeniem publikacji oraz prowadzą badania na temat udziału kobiet i dzieci w konfliktach zbrojnych oraz na temat krzywd doznawanych przez te grupy w związku z konfliktami – wymienia dr El Ghamari.

Trwające obecnie konflikty zbrojne – rozpoczęta 24 lutego 2022 roku inwazja na Ukrainę czy zapoczątkowana 7 października 2023 roku operacja zbrojna przeciwko Izraelowi w Strefie Gazy, rozdzielają miliony rodzin i bezpowrotnie zmieniają życie niezliczonych osób. Według „Akcji Narodów Zjednoczonych przeciwko przemocy seksualnej podczas konfliktu” (UN Action Against Sexual Violence in Conflict) większość ofiar dzisiejszych wojen stanowią osoby cywilne, natomiast narzędziem systematycznie stosowanym przez agresorów jest przemoc seksualna. Sięganie po pomoc, odwaga w mówieniu otwarcie o doznanych krzywdach, ale i aktywne angażowanie się w akcje społeczne na rzecz ofiar przestępstw w trakcie trwających konfliktów wojennych, stanowią istotny wkład w przerywanie kręgu milczenia, będącego cichym przyzwoleniem na okrucieństwa, jakich dopuszczają się oprawcy. Iryna Dovgan o doznanych krzywdach mówi bardzo głośno. Oby historie podobne do tej wybrzmiewały równie głośno, a wszelkie próby ich wyciszania okazywały się bezskuteczne.

Dr hab. Agnieszka Bieńczyk-Missala, prof. ucz.

Doktor habilitowana nauk społecznych, pracownik naukowo-dydaktyczny Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW. Zastępca dyrektora Instytutu Stosunków Międzynarodowych WNPISM UW ds. badań naukowych i współpracy z zagranicą (2008-2012). Główny specjalista, analityk w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (2006-2008). Kierownik projektu „Zapobieganie masowym naruszeniom praw człowieka” finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki (2013-2017). Uczestniczka współpracy w ramach europejskiej sieci NOHA – Network on Humanitarian studies oraz wielu innych krajowych i międzynarodowych projektów naukowych. Stypendystka Fundacji Edukacyjnej Jana Karskiego na Georgetown Leadership Seminar w 2016 r. Autorka licznych publikacji naukowych i referatów na konferencjach naukowych.

Dr Magdalena El Ghamari

Doktor nauk społecznych, w obszarze nauk o obronności, o specjalności operacje i techniki operacyjne. Pracownik naukowo-dydaktyczny w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych (INPISM) oraz Kierownik Pracowni Bezpieczeństwa Kulturowego Collegium Civitas w Warszawie. Członkini Society for Libyan Studies (The British Academy), International Society for Third Sector Research (USA), Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ, SCENOR (SCientia ENim ORbis terrarium) Austria. Stypendystka Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego dla wybitnych Młodych Naukowców, ekspertka Fundacji na rzecz Nauki Polskiej oraz ekspertka w obszarze ekstremizmu islamskiego w konsorcjum MIRAD. Profesorka wizytująca w Die Hochschule Fulda (Niemcy), International University of Sarajevo (Bośnia i Hercegowina), Kosovo International Summer Academy (Kosowo, Prishtina), University of Tirana (Albania).

Źródła:

https://www.amnesty.org.pl/

Makabryczną historię Iryny Dovgan poznał cały świat. Torturowana przez kilka dni przez prorosyjskich separatystów, otworzyła w Ukrainie oddział organizacji SEMA, wspierającej kobiety, które doświadczyły gwałtów wojennych. – Mówię każdej kobiecie: Rosjanie używają przemocy seksualnej jako broni, żeby nas zniszczyć, ale jeśli będziesz silna, sama staniesz się bronią. I będziesz bronią, która będzie działać przeciwko nim. Nikt w cywilizowanym świecie nie jest gotowy, by zamykać oczy na gwałt – podkreśla Iryna Dovgan. Jak kobiety doświadczające przemocy radzą sobie w czasach konfliktów zbrojnych, co daje im siłę i czy są w stanie mimo traumatycznych przeżyć nieść pomoc innym? Na te pytania odpowiadają dr hab. Agnieszka Bieńczyk-Missala, prof. ucz. z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW, dr Magdalena El Ghamari, Kierownik Pracowni Bezpieczeństwa Kulturowego Collegium Civitas w Warszawie oraz Jakub Szymczak z Amnesty International. 

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Ludzie
Grażyna Torbicka wspomina Jerzego Stuhra: Nigdy nie doklejał wąsów
Ludzie
"Był hojny". Aktorka Dominika Bednarczyk-Krzyżowska o nieznanym obliczu Jerzego Stuhra
Ludzie
Dotkliwy cios dla Chiary Ferragni. Zapłaci ponad milion euro kary za nadużycia w reklamie
Ludzie
Kim jest Ines de Ramon, nowa partnerka Brada Pitta?
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Ludzie
Księżna Kate pojawi się na Wimbledonie? Trwają ustalenia
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą