- Trudno mi jest pozbierać się po wiadomości o śmierci Eli – mówi aktorka Beata Kawka, która przez kilka lat jeździła z Elżbietą Zającówną ze spektaklem „En Vogue” po Polsce. - Po raz pierwszy widziałyśmy się prawdopodobnie w studio dubbingowym, ale tak naprawdę i na dobre spotkałyśmy się podczas spektaklu „En Vogue”. Ela weszła w zastępstwo praktycznie w ciągu jednego dnia i uratowała przedstawienie – z poprzednią aktorką miałyśmy kłopoty. Była bardzo sprawna aktorsko, ale też uważna i uparta – miała wszystkie te cechy, które sprawiały, że udało jej się tak szybko, z marszu wejść w rolę. Nauczyła się tekstu w domu, jednego dnia zrobiliśmy pełną próbę, a następnego Ela musiała już grać – wspomina Kawka.