Pfeiffer nie brała udziału w żadnym dłuższym serialu telewizyjnym od lat 70. XX wieku, ale tej wiosny ma aż dwa: „The Madison”, łzawy dramat Taylora Sheridana, którego premiera odbyła się w sobotę 14 marca na Paramount+; oraz „Margo jest spłukana”, zwariowaną, ciepłą tragikomedię, która zadebiutuje 15 kwietnia na Apple TV. Oba projekty pokazują aktorkę w pełni panującą nad swoim warsztatem, ale przyznającą się jednocześnie do tremy przed zaprezentowaniem go licznej publiczności.
„The Madison” – intymny western Taylora Sheridana
Serial scenarzysty, reżysera, producenta i aktora, który zdefiniował na nowo gatunek neowesternu, Taylora Sheridana, to sześcioczęściowa opowieść o rodzinie z Nowego Jorku, która po nagłej tragedii przenosi się do doliny rzeki Madison w Montanie.
Michelle Pfeiffer i Kurt Russell wcielają się w nim w role Prestona i Stacy Clyburnów, zamożnej pary, mieszkającej w Nowym Jorku, która jest razem od czasów nastoletnich. Ich historia miłosna stanowi inspirujący fundament rodziny, w skład której wchodzą córki Abby (Beau Garrett) i Paige (Elle Chapman), wnuczki Bridgett (Amiah Miller) i Macy (Alaina Pollack) oraz zięć Russell (Patrick J. Adams). Mieszkający na Manhattanie Preston często odwiedza swojego młodszego brata, Paula (Matthew Fox), w jego domu w dolinie rzeki Madison w Montanie. Właśnie tam wkrótce osiądą członkowie rodziny, niestety już nie w komplecie. Zadaniem Stacy Clyburn będzie utrzymanie bliskich w jedności.
Czytaj więcej
„Nigdy w życiu nie zażywałam kokainy ani nie organizowałam imprez napędzanych kokainą. Nigdy nie wywierałam presji na nikogo, by się ze mną ożenił....
We wtorek 10 marca Michelle Pfeiffer pojawiła się w programie „CBS Mornings”. Opowiedziała o tym, jak dostała główną rolę. „Taylor Sheridan powiedział, że chciałby ze mną o czymś porozmawiać, ale dodał: »Musisz przyjechać do Teksasu«. Odpowiedziałam: »No cóż, świetnie – wyślij mi coś«. A on odpowiedział: »Nie, nie; ja nie piszę. Najpierw chcę obsadzić tę rolę, zanim ją napiszę; chcę napisać scenariusz pod kątem aktorki«. Powiedziałam więc: »Ok«. Pojechałam, spotkanie było miłe, wypiliśmy kilka tequili i wyjechałam” – wspominała. Minęło kilka tygodni. Aktorka upierała się, żeby dostać choć zarys scenariusza, a jego autor, żeby wyraziła zgodę na udział w produkcji. Kiedy zorientowała się, że nie wygra i nie dostanie nic do czytania, poradziła się Helen Mirren, która miała już doświadczenia we współpracy z Sheridanem. Ona odpowiedziała, że pisze świetne scenariusze, tworzy piękne produkcje, na których ona sama świetnie się bawi. To przekonało Pfeiffer do powiedzenia „tak”.