Choć aktywność fizyczna towarzyszy jej od lat, pewne dyscypliny sportowe poznała dopiero podczas pracy nad najnowszym filmem, którego premiera zapowiedziana jest na 24 kwietnia. Wcielająca się w rolę pogrążonej w żałobie kobiety zawodowo zajmującej się wspinaczką górską, Charlize Theron, na planie thrillera „Apex” udowodniła, że wielotygodniowe treningi przed rozpoczęciem zdjęć nie poszły na marne. – Nigdy wcześniej nie trenowałam wspinaczki, co najwyżej wdrapywałam się na drzewa jako dziecko dorastające w Afryce – wspomina w rozmowie z magazynem „Outside”. Na potrzeby filmu nie tylko opanowała tę sztukę w imponującym stopniu, ale też pokonywała górskie szczyty z ekstremalnym poświęceniem. – Wspinaczka stanowi większość scen filmu, więc aby odpowiednio się do niej przygotować, wzmacniałam swoją kondycję podczas treningów siłowych – wyjaśnia, dodając, że nie tylko godna pozazdroszczenia tężyzna fizyczna warunkowała powodzenie wymagającego projektu. – Przemierzałam górskie trasy boso, z odartymi stopami – opisuje szczegółowo.

Gotowość do podejmowania tak niestandardowych wyzwań pozwala jej nie tylko tworzyć wiarygodne kreacje artystyczne, ale też utrzymać imponującą sylwetkę. Choć nie każda rola filmowa wymaga od Charlize Theron aż tak spektakularnego poświęcenia, regularne uprawianie ulubionych dyscyplin sportu sprawia, że nawet przy braku tak obciążających zadań zawodowych aktorka może poszczycić się żelazną kondycją. Konsekwentne stosowanie pewnych ograniczeń w diecie również przekłada się na efekty, których nie sposób nie odnotować, ilekroć gwiazda pojawia się w świetle reflektorów. Jakie produkty wyeliminowała ze swojego menu i w jakich okolicznościach pozwala sobie na odstępstwa od urozmaiconego planu treningowego?

Czytaj więcej

Ta aktywność fizyczna zapewnia wyjątkową formę Meryl Streep. „Sensoryczne odcięcie”

Charlize Theron: Wybieram aktywności, które sprawiają mi radość

Po nadprogramowych 20 kilogramach zyskanych przed ośmioma laty na potrzeby roli w dramacie „Tully”, dawno już nie ma śladu. Równie szybko Charlize Theron pozbyła się nadwyżki 15 kilogramów przybranych ponad dwie dekady temu, gdy jako oszpecona, seryjna morderczyni Aileen Wuornos zdobyła Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej w filmie „Monster”. Katorżnicze treningi stanowiące integralną część harmonogramu gwiazdy wspomagają proces powrotu do upragnionej wagi po każdym projekcie wymagającym tak drastycznych zmian w sylwetce. – Jeśli znajdziesz aktywność fizyczną, która sprawia ci radość, będziesz w stanie pozostać w formie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy – przekonywała w rozmowie z magazynem „Women’s Health”.

W przypadku gwiazdy takich filmów jak między innymi „Słodki listopad”, „Gorący temat” czy „Raz się żyje” trudno wskazać jedną wiodącą dyscyplinę sportu, która zdominowałaby jej plan treningowy. – Ćwiczę pięć razy w tygodniu. Wybieram jogę oraz jej bardziej wymagającą formę, jaką jest power joga. Do tego rower, zajęcia spinningu i wiele innych aktywności, które sprawiają mi radość. W tym tkwi tajemnica sukcesu – zapewnia w cytowanej rozmowie. – Muszę być zdyscyplinowana, ponieważ na tym polega moja praca – podkreśla.

Czytaj więcej

Kate Hudson o poświęceniu dla roli w „Song Sung Blue”: Musiałam wyglądać przekonująco

Charlize Theron: Pilates przyczynił się do całkowitej metamorfozy mojej sylwetki

Do listy wymienionych powyżej aktywności należy dodać również i tę dyscyplinę, do której aktorka przekonała się za namową swojej mamy. – Mama zaproponowała mi udział w dodatkowych lekcjach tenisa i choć wcześniej nie radziłam sobie w tym sporcie najlepiej, zaczyna mi sprawiać coraz więcej radości – przyznaje. Ingerencja ze strony najbliższych 50-latki nie była konieczna w przypadku zaznajomienia jej z inną formą ćwiczeń, tak obecnie popularną wśród gwiazd Hollywood pragnących zadbać o zdrową sylwetkę, jednak bez konieczności podejmowania wysiłku aerobowego o wysokiej intensywności. – Pilates przyczynił się do całkowitej metamorfozy mojej sylwetki – opowiada o ćwiczeniach wykonywanych co najmniej dwa razy tygodniowo w 90-minutowych sesjach. – Jeśli nie lubisz tego, co robisz, z dużą dozą prawdopodobieństwa nie będziesz podejmować tego wysiłku regularnie – przekonuje.

Choć w przypadku osoby o tak szerokim spektrum sportowych inspiracji trudno wyobrazić sobie dziedzinę, która nie wzbudza jej entuzjazmu, gwiazda filmu „Adwokat diabła” ze zdziwieniem skonstatowała, że pewnej czynności nie zamierza kontynuować mimo swoich początkowych założeń. – Kocham wodę. Pływanie nigdy nie wzbudzało mojego lęku i traktowałam je jak jedną z najbardziej naturalnych aktywności podejmowanych dla utrzymania dobrej kondycji. Tymczasem to właśnie ta dziedzina okazała się dla mnie największym wyzwaniem podczas zdjęć do filmu „Apex”. Kajakarstwo na tak wysokim poziomie, jaki chcieliśmy zaprezentować w najnowszej produkcji, to naprawdę trudne zadanie i przyznam, że bardzo się przy tym męczyłam – mówiła otwarcie w rozmowie z „Yahoo Entertainment” w kwietniu. – Nie zamierzam w najbliższym czasie zaopatrywać się w kajak – zastrzegała przy tym.

Czytaj więcej

Wyjątkowa metamorfoza Sydney Sweeney. Jak się zmieniła do roli zawodniczki boksu?

Rezygnacja z alkoholu i odpowiednia ilość snu

Dawna uczennica jednej z nowojorskich szkół baletowych w pełni świadomie planuje swoje treningi tak, by współgrały one z bieżącymi zobowiązaniami zawodowymi. – Cenię sobie wartościowy czas ze starymi znajomymi – podpisała przewrotnie jedno z nagrań na Instagramie, ilustrujące zaciętą walkę z koleżanką po fachu, Veronicą Ngô, wcielającą się w rolę jej oponentki w filmie „The Old Guard 2”. Kontynuacja przygód nieśmiertelnych wojowników, mająca swoją premierę w ubiegłym roku, dla ambitnej gwiazdy wiązała się z koniecznością opanowania wybranych sztuk walki, których wcześniej nie praktykowała. – Zdaję sobie sprawę z tego, że wyuczenie się choćby jednego rodzaju sztuki walki wymaga wieloletniego poświęcenia, a ja nigdy nie trenowałam tego sportu. Kiedy zatem masz cztery miesiące na opanowanie kilku różnych technik, tak by przekonująco wykonać swoje zadanie przed kamerami, jest to dość przytłaczające – przyznała w jednym z wywiadów promujących wspomnianą produkcję. – Wraz z trenerami opracowaliśmy wówczas metody, które pozwoliły wykorzystać moje mocne strony. Szlifowaliśmy poszczególne chwyty tak, by wyglądały wiarygodnie. Gdy w scenie walki pojawiał się konkretny ruch karate, spędzaliśmy sporo czasu na tym, by opracować go do perfekcji. Liczył się każdy szczegół, ponieważ dla widzów wierne odtworzenie danej techniki ma ogromne znaczenie, a my chcieliśmy to uszanować – podkreśla.

Zaangażowanie w powodzenie produkcji wymagających tak intensywnych treningów i nabywania nowych umiejętności w zakresie sportów ekstremalnych, dla aktorki, która w sierpniu będzie obchodzić swoje 51. urodziny, wiąże się też z koniecznością przestrzegania pewnych zasad dietetycznych. – Codziennie piję soki, jem sałatki z jarmużu i zielonych warzyw. Do tego całkowicie zrezygnowałam z alkoholu – wymieniała w rozmowie z „Women’s Health”. – Przy takiej diecie, a także odpowiedniej ilości snu, czuję się najszczęśliwsza i sądzę, że to widać – dodaje.

Czytaj więcej

Margot Robbie zagra w nowej adaptacji „Wichrowych Wzgórz”. Nie wszystkim podoba się ta decyzja

Charlize Theron: Starannie kalkuluję swoją aktywność fizyczną

Dieta oparta na zdrowych składnikach nie oznacza jednak całkowitej rezygnacji z przekąsek, których zwykle próżno szukać w menu dbających o perfekcyjną sylwetkę gwiazd kina czy muzyki. – Jeśli mam ochotę na burgera, zamiast zwalczać to pragnienie, po prostu zjadam ćwierć porcji – wyjaśnia, dzieląc się następnie z czytelnikami „Women’s Health” kolejną cenną praktyką konsekwentnie stosowaną w jej planie żywieniowym. – Zamiast trzech dużych posiłków dziennie spożywam sześć mniejszych – deklaruje. – Starannie kalkuluję swoją aktywność fizyczną. Jeśli nie ćwiczę wystarczająco często, nie mogę pozwolić sobie na zbyt duże porcje jedzenia. Zdarzają mi się jednak tak zwane „cheat days”, kiedy odstępuję od restrykcyjnej diety. Niezależnie od tego, jaką strategię obieram, zawsze jestem wobec siebie brutalnie szczera – podkreśla.

Obserwując efekty jej pracy – zarówno te prezentowane w poszczególnych produkcjach filmowych, jak i widoczne w licznych kampaniach reklamowych z jej udziałem – trudno nie zauważyć zbawiennego wpływu stosowanych metod treningowych i dietetycznych na jej sylwetkę. Choć niejednokrotnie udowodniła, że po przybraniu kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu kilogramów na potrzeby roli, szybko odzyskiwała dawną wagę, Charlize Theron nie zamierza podejmować podobnych eksperymentów w przyszłości. – Nigdy więcej tego nie zrobię, bo wiem, że obecnie ciężko byłoby mi się pozbyć nadprogramowych kilogramów – deklarowała w rozmowie z magazynem „Allure” przed trzema laty, wspominając rozmowy z lekarzem po zakończeniu zdjęć do filmu „Tully”. – Doktor powtarzał mi wtedy: spokojnie, pozbędziesz się nadwagi w swoim czasie. Przekroczyłaś czterdziestkę, więc twój metabolizm nie jest już taki sam, jak u dwudziestolatki – przytaczała słowa medyka. W kontekście jej dokonań wydają się one jednak co najmniej niestosowne.

Źródła:
https://www.outsideonline.com/
https://womenshealth.com
https://www.allure.com/