– Jako bojaźliwa osoba lubię odgrywać role niezłomnych postaci, by móc udawać, że jestem odważna – wyznaje Rosamund Pike w rozmowie z gospodynią podcastu „How to Fail with Elizabeth Day”. Demoniczna Veronika Vanderberg w filmie „Iluzja 3”, nieprzejednana noblistka w filmie biograficznym „Skłodowska” czy opanowana agentka FBI Wilcox w thrillerze „Trzy sekundy”, każdorazowo w przekonujący sposób wywiązywała się z tego zadania. Wbrew powyższej deklaracji, wykazuje się też nie lada odwagą w podejmowaniu życiowych wyborów, choć te dla wielu osób z jej najbliższego otoczenia niejednokrotnie wydawały się chybione. – Jest tak wiele scenariuszy, wedle których może przebiegać życie kobiety – zaznacza w cytowanej rozmowie. Sama zrozumiała to dopiero po dwóch bolesnych rozstaniach.

Czytaj więcej

59-letnia Halle Berry po raz czwarty wychodzi za mąż. Kto jest tą "właściwą osobą"?

Rosamund Pike: Nie mam pojęcia, dlaczego Joe odwołał ślub

W udzielonym blisko dwie dekady temu wywiadzie dla „The Guardian” odtwórczyni roli Elizabeth Malet w filmie „Rozpustnik” kategorycznie odmawiała poruszania tematu zakończonego rok wcześniej związku z reżyserem Joe Wrightem. Gdy w trakcie rozmowy padło jego nazwisko, dla przypomnienia o wcześniejszych ustaleniach z redaktorem magazynu, przedstawiła gest zamykania ust na suwak. Po spotkaniu postanowiła jednak wystosować wiadomość do autora tekstu, pragnąc sprostować nieprawdziwe informacje na temat okoliczności rozstania. – Nadal nie mam pojęcia, dlaczego Joe odwołał ślub. Nigdy nie wyjaśnił mi tego do końca, więc jest to dość zagmatwane. Rozesłaliśmy kartki z informacją o dacie planowanej ceremonii. Przedstawiały one romantyczne zdjęcie nas obojga w Los Angeles. Przypominały staromodną pocztówkę w stylu lat 50. i były wspólnie zaprojektowane z myślą o tym, by rozbawić odbiorców. Nie zdążyliśmy jednak wysłać właściwych zaproszeń, ponieważ ślub ostatecznie nie odbył się. Poprosiłam moją mamę, by poinformowała o tym naszą rodzinę – brzmiała treść wiadomości, w której aktorka dementowała pogłoski o tym, jakoby bez wiedzy ówczesnego narzeczonego miała rozesłać kartki z informacją o zbliżającym się ślubie i zdjęciem dwojga zakochanych w jacuzzi.

Niezależnie od powodów rozstania, gwiazda boleśnie wspomina to trudne doświadczenie, nazywając je druzgocącym i traktując w kategorii porażki. – Dla 28-latki to było szokujące przeżycie. Do pewnego momentu doskonale wpisujesz się w pewien schemat kobiecości. Robisz wszystko tak, jak należy. Masz bardzo przystojnego chłopaka, którego kochasz. Poprosił cię o rękę, a ty przyjmujesz jego oświadczyny. Planujecie ślub i jesteś w idealnym wieku, by to marzenie zrealizować. Rozpad takiego związku to prawdziwa porażka w dorosłym życiu: ty nadal bardzo kochasz tę osobę, ale ona już nie odwzajemnia twoich uczuć – relacjonuje we wspomnianej rozmowie z Elizabeth Day.

Czytaj więcej

Swag gap: jak sprawić, by dysproporcje w związku nie zamieniły się w ranking?

Rosamund Pike na planie „Dumy i uprzedzenia”. Spotkanie z nowym i poprzednim partnerem

Odtwórczyni roli Jane Bennet w filmie „Duma i uprzedzenie” poznała swojego niedoszłego męża podczas współpracy przy adaptacji dzieła Jane Austen. W latach 2005-2008 tworzyli szczęśliwy związek i choć relacja rozpadła się niespodziewanie, aktorka wypowiada się na temat byłego partnera w niezwykle pochlebny sposób. – Ze względu na ośmioletnią różnicę wieku wydawał się o wiele dojrzalszy ode mnie. Odnosił sukcesy w branży filmowej, był bardzo przystojny i dowcipny. Przeżyliśmy mnóstwo wspaniałych chwil i bardzo się kochaliśmy. A potem nagle wszystko się rozpadło – relacjonuje w wywiadzie udzielonym w marcu bieżącego roku.

Podczas pracy nad filmem „Duma i uprzedzenie” nominowana do Oscara Brytyjka nie tylko miała sposobność nawiązać romantyczną relację z przyszłym partnerem, ale i ponownie spotkać się ze swoim dawnym ukochanym, Simonem Woodsem. Filmowy Charles Bingley wcielił się w rolę jej sympatii i choć reżyser usilnie starał się zaangażować do tego zadania innego aktora, to właśnie 25-letni wówczas absolwent Magdalen College w Oksfordzie jawił się jako perfekcyjny kandydat. – Robiłem, co w mojej mocy, by znaleźć innego aktora, ale Simon Woods był idealny. Skonsultowałem tę kwestię z Rosamund i otrzymałem jej potwierdzenie, że nie ma nic przeciwko temu. Nie widzieli się wówczas od dwóch lat, a już podczas pierwszego spotkania razem tańczyli. To było bardzo urocze – wspomina Joe Wright w udzielonym w 2005 r. wywiadzie dla „The Guardian”.

Czytaj więcej

Silver splitters. Rozwody w dojrzałym wieku bywają pierwszą decyzją podjętą samodzielnie

Miłość Rosamund Pike z czasów studenckich również nie przetrwała próby czasu

Odtwórczyni roli Marli Grayson w filmie „O wszystko zadbam” oraz serialowy Oktawian August w brytyjsko-amerykańskiej produkcji „Rzym” poznali się na Uniwersytecie Oksfordzkim. Studiowali tam literaturę angielską. Ich romantyczna relacja również nie przetrwała próby czasu, jednak w przeciwieństwie do kolejnego partnera pięknej Brytyjki, jej dawny ukochany otwarcie poinformował ją o powodzie rozstania. Kilka lat po zakończeniu związku z dawną koleżanką ze studiów, stanął na ślubnym kobiercu z Christopherem Baileyem, dyrektorem kreatywnym domu mody Burberry. – Były ukochany dziewczyny Bonda poślubił jej projektanta mody – brzmiały nagłówki w kolorowej prasie, nawiązujące do jednej z najbardziej znanych ról filmowych w dorobku Rosamund Pike – Mirandy Frost w filmie „Śmierć nadejdzie jutro”.

Dwa nieudane związki nie napawały wprawdzie zdobywczyni Złotego Globu optymizmem, jednak pozwoliły jej zrozumieć, że w kwestii romantycznych relacji wiele scenariuszy jest możliwych do zrealizowania. – Po takich zdarzeniach zaczynasz sobie uświadamiać, że przysługuje ci wolność w decydowaniu o twoich dalszych działaniach. Tak, poniosłam porażkę w kwestii dostosowania się do pewnego wzorca, ale też zrozumiałam, że życie uczuciowe może układać się na wiele różnych sposobów – zapewnia w rozmowie z Elizabeth Day.

Czytaj więcej

Żona Stevena Spielberga Kate Capshaw stworzyła unikatowy portret reżysera. Wybitne dzieło?

Stworzenie rodziny to wydarzenie bardziej cementujące związek niż  ślub

Dla niej samej od piętnastu lat przebiega ono w harmonijny sposób. Wraz z obecnym partnerem, starszym od niej o niemal dwie dekady biznesmenem i matematykiem Robie Uniacke, tworzą szczęśliwy związek. Mają dwóch synów, Solo i Atoma, którzy przyszli na świat kolejno w 2012 i 2014 r. – I tak oto po wszystkich przejściach jestem szczęśliwie niezamężna. Mam wspaniałą rodzinę i partnera. Dla mnie utworzenie rodziny było ważniejszym wydarzeniem cementującym nasz związek niż ceremonia zaślubin. Tak często jestem w centrum uwagi. Nie potrzebuję ślubu – mówi kategorycznie.

Choć przyjaciele i członkowie rodziny odtwórczyni tytułowej roli w filmie „Zaginiona dziewczyna” wyrażali obawy związane z rozpoczęciem jej relacji z podwójnym rozwodnikiem i ojcem czworga dzieci, para od 15 lat pozostaje nierozłączna, a różnice wynikające z wykonywanych zawodów jedynie zbliżają ich do siebie. – To najbardziej interesujący człowiek, jakiego znam. Jest niezwykle inteligentny, oczytany, ale i bywa bezpośredni w ocenie moich artystycznych dokonań – mówiła w wywiadzie dla „The Telegraph” w 2014 r. – Owszem, dzieli nas różnica wieku, jednak ważne jest to, by nie traktować jej jak przeszkody w budowaniu relacji. Z pewnością nie każdemu takie rozwiązanie służy, ale ja wspaniale czuję się mogąc otwarcie przyznać, że żadne z nas nie ma z tym problemu. Znalezienie osoby, która stanowi twoje dopełnienie i staje się twoim życiowym partnerem, często bywa nieoczywistym wyborem. Jednak połączenie waszych cech okazuje się idealną kombinacją – dodała.

Wiele wskazuje na to, że właśnie tego czynnika mogło zabraknąć w poprzednich relacjach utalentowanej aktorki. Jak widać, miłosne rozczarowania, nawet po latach traktowane w kategoriach porażki, nie przekreślają szans na kolejny udany związek – niekoniecznie wpisujący się w wymarzony wcześniej schemat.

Źródła:
https://www.businessinsider.com/
https://www.theguardian.com/
https://www.instyle.com/