Reklama

Melissa Gilbert z serialu "Domek na prerii" stworzyła markę dla dojrzałych kobiet

– Dom to najpiękniejsze słowo na świecie – mawiała kilkunastoletnia Laura Ingalls w serialu „Domek na prerii”. Odtwórczyni jej roli, Melissa Gilbert, ma za sobą 60. urodziny, a film sprzed lat sprzed lat ogląda w towarzystwie wnucząt. Czy ta produkcja nadal może inspirować?
Melissa Gilbert: Wreszcie zrozumiałam, że proces starzenia się należy traktować jak błogosławieństwo

Melissa Gilbert: Wreszcie zrozumiałam, że proces starzenia się należy traktować jak błogosławieństwo, a nie przekleństwo – zapewniała w udzielonym przed dwoma laty wywiadzie dla magazynu „People”

Foto: PAP/Abaca

Przy okazji obchodów 50. rocznicy rozpoczęcia prac nad emitowanym w latach 1974-1984 serialem, odtwórczyni roli jednej z trzech sióstr Ingalls, Melissa Gilbert, udzieliła niejednego wywiadu, wracając pamięcią do tego wyjątkowego doświadczenia z początków zawodowej kariery. – Od dnia premiery serial nigdy nie został zdjęty z anteny. Oglądają go kolejne pokolenia widzów, a moja mama płacze, gdy tylko trafi na jakąkolwiek powtórkę w telewizji – mówiła w rozmowie z gospodynią programu „The Kelly Clarkson Show”. – Serial wypełniony jest opowieściami o miłości, rodzinnym wsparciu, akceptacji, czyli o tych wszystkich wartościach, za którymi każdy z nas tęskni. Nie brakuje w nim też trudnej tematyki: uzależnień od narkotyków, rasizmu, antysemityzmu. Mimo upływu czasu nadal mamy jeszcze sporo zaległości w tym zakresie – wymienia, kilkakrotnie podkreślając w cytowanej rozmowie, jak bardzo rzeczona produkcja wpłynęła na jej losy, kształtując jej światopogląd i wytyczając kierunek zawodowej działalności również w dojrzałym wieku. Choć jej osobiste doświadczenia nie zawsze przypominały niczym niezmącony obraz rodzinnych relacji przedstawionych w serialu, to mimo upływu lat kultowa produkcja nadal znajduje odzwierciedlenie w podejmowanych przez nią działaniach – nie tylko osobistych, ale i biznesowych.

Czytaj więcej

59-letnia Halle Berry po raz czwarty wychodzi za mąż. Kto jest tą "właściwą osobą"?

Melissa Gilbert: czas w równym stopniu traktuje nas wszystkich

– Dla wielu osób na zawsze będę kojarzyć się z 12-letnią Laurą, której losy śledzili przez dziewięć sezonów serialu „Domek na prerii”. Ta dziewczynka pozostanie we mnie do końca życia. Mam w sobie jej ciekawość i entuzjazm. Jednak czas w równym stopniu traktuje nas wszystkich, nie omijając nawet Okruszka – podkreślała Melissa Gilbert w wywiadzie dla magazynu „People” przed trzema laty, powołując się na przezwisko Half Pint, jakiego często w odniesieniu do swojej serialowej córki używał ojciec trojga dziewczynek, odgrywany przez Michaela Landona. Na tak dojrzałe wyznanie, na jakie 61-latka zdobyła się w cytowanym wywiadzie, przyszedł jednak czas po serii działań świadczących o zgoła innym nastawieniu do kwestii upływającego czasu.

Gdy w 2012 r. występowała w popularnym programie tanecznym, jednym z głównych powodów do radości była możliwość nałożenia opinającego kostiumu, który podkreślał jej zmieniającą się dzięki regularnym treningom, zgrabną sylwetkę. – Byłam tak podekscytowana, a z perspektywy czasu sądzę, że to osobliwy powód do dumy. Obecnie najbardziej cieszy mnie zdobycie umiejętności haftowania. Tak zmienia się nastawienie, gdy zbliżasz się do 60. urodzin – mówiła wówczas.

Chęć zachowania zgrabnej sylwetki i młodzieńczego wyglądu jak najdłużej doprowadziła gwiazdę filmu „Przewodnik dusz” do serii niefortunnych decyzji, które z perspektywy czasu ocenia jako chybione, zwłaszcza w kontekście wykonywanego zawodu. Zabiegi medycyny estetycznej i intensywnie farbowane włosy po latach wywołują w niej uśmiech i lekkie zawstydzenie. – Utrzymywanie takich pozorów było bardzo męczące. Pamiętam, że brakowało mi wtedy pewności siebie. Z czerwonymi włosami wyglądałam jak popularny komik Carrot Top. Z twarzą ostrzykniętą botoksem i brwiami przypominającymi strzeliste łuki przypominałam szatana. Do tego nie miałam żadnej mimiki, co jest przekleństwem w moim zawodzie – wspomina ze śmiechem.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Firma Jennifer Garner wkracza na giełdę. Profil działalności bliski sercu artystki

Melissa Gilbert: wyprowadzka z Hollywood, „aby się zestarzeć”

Zmęczenie wywołane pogonią za wygórowanymi standardami piękna panującymi w Hollywood, zmotywowało aktorkę do podjęcia decyzji o opuszczeniu Los Angeles. Gwiazda filmów „Zaginione dzieciństwo”, „Tajemny romans” czy „Zamieniona tożsamość”, w 2013 r. przeprowadziła się na pięć lat do Michigan, w licznych wywiadach wyjaśniając, że zrobiła to, „aby się zestarzeć”. – Przebywanie na stałe w Los Angeles kojarzy mi się z sytuacją, w której mieszkasz w centrum handlowym, jednocześnie pracując w nim. Ogromna presja związana z zachowaniem perfekcyjnej sylwetki i powstrzymaniem oznak starzenia sprawia, że przestajesz czuć się komfortowo we własnej skórze. Musiałam wyjechać z Los Angeles, ponieważ miałam wrażenie, że przestałam być sobą. W ciągu pięciu lat spędzonych w Michigan, to wszystko się wyciszyło. Porzuciłam starania o perfekcyjny wygląd i skupiłam się wyłącznie na tym, by w pełni odzyskać moje fizyczne i emocjonalne zdrowie. Wreszcie zrozumiałam, że proces starzenia się należy traktować jak błogosławieństwo, a nie przekleństwo – zapewniała w udzielonym przed dwoma laty wywiadzie dla magazynu „People”.

Aktywność zawodowa serialowej Laury Ingalls zmieniła wówczas swój charakter. Mająca w swym dorobku kilkadziesiąt produkcji filmowych i telewizyjnych aktorka skupiła się na pisaniu książek, a także działalności biznesowej, a nawet politycznej. Te ostatnie starania nie miały jednak szansy doczekać się realizacji ze względu na problemy zdrowotne, jakich doświadczyła gwiazda „Domku na prerii”. Jej kandydatura do Kongresu w Michigan została wycofana z powodu urazu kręgosłupa. Wśród czterech książek jej autorstwa zdecydowana większość nawiązuje tytułem i tematyką do bodaj najpopularniejszej produkcji, w której wzięła udział jako dziecko. Są to kolejno: wspomnienia i anegdoty związane z pracą na planie filmowym („Prairie Tale: A Memoir”), książka kucharska zawierająca przepisy na te dania, które widzowie zapamiętali z pikników organizowanych przez serialową rodzinę Ingalls, pobytów w miejscowej restauracji Nellie’s czy uroczystych śniadań spożywanych przy wspólnym stole tuż przed obowiązkowym nabożeństwem („My Prairie Cookbook: Memories and Frontier Food from My Little House to Yours”), a także wydany w 2022 r. pamiętnik dokumentujący wyprowadzkę autorki z Los Angeles, jej zmagania z remontem domu oddalonego od metropolii, jak również próby odnalezienia spokoju w okolicznościach zgoła innych niż te, do których przywykła jako popularna aktorka Hollywood („Back to the Prairie: A Home Remade, A Life Rediscovered”).

Czytaj więcej

Kate Hudson o poświęceniu dla roli w „Song Sung Blue”: Musiałam wyglądać przekonująco

Melissa Gilbert: długo wyczekiwana akceptacja ze strony ukochanego

Nie tylko ucieczka od wielkomiejskiego zgiełku stała się dla nominowanej do Złotego Globu i nagrody Emmy aktorki kluczem do akceptacji skutków upływającego czasu. Po dwóch nieudanych małżeństwach – z Bo Brinkmanem w latach 1988-1994 oraz Brucem Boxleitnerem od 1995 do 2011 – filmowa Ophelia z melodramatu „Bezpieczna przystań” znalazła szczęście u boku obecnego męża, Timothy’ego Busfielda, z którym stanęła na ślubnym kobiercu w 2013 r. – To dla mnie niezmiernie ważne móc dzielić życie z kimś, kto widzi mnie na co dzień w wersji dalekiej od perfekcji i niezmiennie powtarza: „jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie”. To zupełnie inny komunikat niż te, które często słyszałam w przeszłości: „mogłabyś zrzucić kilka kilogramów”, czy: „zaczynają przeszkadzać mi zmarszczki wokół twoich oczu”. Mąż akceptuje mnie w pełni. Gdy powiedziałam mu, że zamierzam przestać farbować włosy, jego reakcja była rozczulająca: „wspaniale, nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę ich naturalny odcień” – wspomina w jednym z wywiadów.

Zadbane, kręcone włosy pozbawione sztucznych refleksów, szczupła sylwetka daleka jednak od standardów wytyczonych przez te gwiazdy wielkiego ekranu, których priorytetem jest utrzymanie możliwie jak najmniejszego rozmiaru ubrań mimo zaawansowanego wieku, eleganckie stylizacje, czarujący uśmiech, niezmienna charyzma, a także pokaźne grono wiernych fanów, pamiętających występy swojej idolki w ulubionym rodzinnym serialu – to atuty Melissy Gilbert, które pozwoliły jej z pewnością siebie godną niejednej przedsiębiorczyni odważnie wkroczyć w świat biznesu.

Reklama
Reklama

W 2022 r. założyła markę Modern Prairie oferującą ubrania, akcesoria, artykuły gospodarstwa domowego czy zestawy niezbędne do praktykowania wybranego hobby: szydełkowania, ogrodnictwa, pisania pamiętników czy układania puzzli. W ofercie firmy znajdują się też liczne spotkania, warsztaty i kursy organizowane w trybie online, a także spotkania autorskie w ramach klubu książki o nazwie „Prairie Pages”. – Nasza oferta adresowana jest do kobiet, które nazywam doświadczonymi. Sama należę do ich grona. W trakcie spotkań omawiamy zagadnienia, z którymi większość z nas już się boryka lub będzie musiała zmierzyć się w najbliższym czasie: żałoba, rozstania w dojrzałym wieku, opieka nad rodzicami stopniowo tracącymi pamięć lub umiejętność poruszania się, samotne wakacje czy wyzwania finansowe. Zajmujemy się też przyjemnymi czynnościami, jak choćby gotowanie, szydełkowanie czy dzielenie się poradami na temat pielęgnacji ogrodu – wymienia w rozmowie z Kelly Clarkson. Wybrany na okoliczność występu w telewizji kostium w kolorze fuksji nie był dziełem przypadku. Nie tylko podkreślił naturalną urodę wszechstronnej bizneswoman, ale i pozwolił zwrócić uwagę na pewne istotne zagadnienie zdrowotne. – Rozpoczęliśmy współpracę z organizacją Pancreatic Cancer Action Network (skr. PanCAN – przyp. red.) zajmującą się kompleksową walką z rakiem trzustki. Stworzyliśmy specjalną linię odzieży i akcesoriów w kolorze różowym, który ma przypominać o konieczności podejmowania niezbędnych badań i dbałości o zdrowie. Zyski ze sprzedaży przeznaczone są na działalność PanCAN. Nigdy nie sądziłam, że zostanę przedsiębiorczynią, ale gdy tak się stało, doceniam każdą chwilę poświęconą na tę działalność – podkreśla, wywołując aplauz ze strony zgromadzonej w studio publiczności. Jak widać, wyprowadzka z Hollywood i kilkuletni proces budowania samoakceptacji zaowocowały działaniami, na które w ściśle określonych kanonach piękna panujących w świecie show-biznesu mogłoby zabraknąć miejsca.

Źródła:
https://www.modernprairie.com/
https://www.kellyclarksonshow.com/
https://people.com/
https://www.latimes.com/

Ludzie
Lily Collins wcieli się w swoją idolkę. Czekała na to całe życie
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Ludzie
Książka Gisèle Pelicot poruszyła królową Kamilę. Padł rekord sprzedaży
Ludzie
Lee Radziwill – księżna, która nie chciała żyć w cieniu siostry
Ludzie
Cindy Crawford skończyła 60 lat: Ważne, żeby dobrze czuć się we własnej skórze
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama