„Mając trzydzieści lat czułam: »wow, jestem dorosła«. Potem przyszła czterdziestka. (…) Pracowałam, byłam młodą mamą, ciągle gdzieś biegałam – to był bardzo intensywny czas. I czterdziestka była łatwa. Naprawdę. Życie było wtedy tak intensywne, że nawet specjalnie się nad tym nie zastanawiałam. Pięćdziesiątka była dla mnie trudna. Pamiętam, jak powiedziałam komuś: „w pięćdziesiątce nie ma już nic dziewczęcego” – opowiada Cindy Crawford w wideo opublikowanym na Instagramie z okazji 60. urodzin. – „Nie mam żadnych wielkich obaw ani myśli typu: »Ojej, mam 60 lat«. (…) Zrozumiałam, że wciąż jest przede mną tak wiele do zrobienia, nauczenia się i przeżycia. Tak, kocham przeszłość. Miałam niesamowite życie. Ale równie ważne jest to, by codziennie wstawać z ciekawością, nadal chcieć się uczyć i rozwijać, i po prostu dobrze czuć się we własnej skórze.
Sekret ponadczasowego piękna według Cindy Crawford
Cindy Crawford od dekad pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy świata mody. Jej uroda, energia i elegancja sprawiają, że wciąż inspiruje kobiety na całym świecie. Nie tylko jako supermodelka, lecz także jako kobieta, która z wiekiem zyskuje pewność siebie i wewnętrzny spokój. Podkreśla znaczenie codziennych rytuałów, dzięki którym zachowuje znakomitą formę.
Czytaj więcej
Kiedyś myślała, że zakończy karierę w wieku 35 lat – jak większość modelek popularnych w latach 9...
Zwykle budzi się wcześnie, ale nie rzuca się od razu w wir obowiązków. Jej poranek to rytuał uważności: chwila na oddech, wdzięczność i przygotowanie ciała do dnia. Zanim wypije kawę, wykonuje trening, najczęściej pilates, który wzmacnia mięśnie, poprawia postawę i dodaje energii.
Na śniadanie, około godz. 10:00 przygotowuje odżywczy koktajl, który stał się jej znakiem rozpoznawczym. To mieszanka: mleka kokosowego, kolagenu, białka w proszku, kakao, siemienia lnianego, nasion konopi, szpinaku, mięty i połowy banana (by ograniczyć cukier). Poza tym nie stosuje restrykcyjnych diet, ale zna swoje ciało i wie, co jej służy, a co nie. Zwykle ogranicza gluten, bo źle się po nim czuje, ale podczas podróży po Europie pozwala sobie na makaron bez ograniczeń i wyrzutów sumienia.