Mój ulubiony cytat z twojej książki „Polki w Ameryce”, zjawisko znane mi też z doświadczenia, to: „Polacy emigrują za chlebem, a Polki z miłości”. Często tego żałują?
To dobre pytanie. Przeprowadziłam dziesiątki wywiadów z polskimi emigrantkami, niektóre zawarłam w książce „Rzuć to i jedź, czyli Polki na krańcach świata”. Po kilku latach od jej publikacji okazało się, że ponad połowa bohaterek, które wyjechały za miłością, nie jest już w tych związkach. Natomiast czy tego żałują? Pewnie trzeba zapytać każdą z osobna. Myślę, że często miłość wiedzie nas nie tam, gdzie sobie na początku zakładamy. Czeka na nas coś innego, niż sobie wyobrażamy, ale niekoniecznie gorszego. Emigracja jest drogą, która zazwyczaj kończy się w sposób niespodziewany, przechodzi przez zaskakujące etapy. Podobno jeżeli się je przetrzyma, spotka nas za to nagroda.
Oczywiście pytanie, czy trzeba mieć cierpliwości na pięć lat, czy pięćdziesiąt…
To jest inna sprawa. Może to rzeczywiście długo trwać, czasami do pozytywnych wniosków dochodzi się już u kresu swojej drogi, ale do książki o Polkach w Ameryce celowo wybrałam przykłady, które dowodzą, że było warto. Poszukiwałam pozytywnych przykładów, bo mam wrażenie, że my, Polki, wciąż porównujemy się z przedstawicielkami innych narodowości i brakuje nam pewności siebie w kontekście międzynarodowym. Portretami takich kobiet jak Tamara Łempicka, Ruth Handler, Barbara Piasecka-Johnson czy Aleksandra Kurzak chciałam uświadomić nam, jakie świetne postacie zapisały się na kartach amerykańskiej historii. Stany Zjednoczone świętują w tym roku 250 lat, a nasz wkład w ich istnienie jest bardzo różnorodny i cenny. Począwszy choćby od sztuki, biznesu, po osiągnięcia w nauce. Ciągle zbyt mało wiemy o tym, jak wiele Polek osiągnęło w USA spektakularne sukcesy, za jakimi znanymi markami stoją, w jakich istotnych przedsięwzięciach brały udział. Ich biografie są dosyć mgliste, więc chciałam je uporządkować, zestawić ze sobą i zaakcentować nasze mocne strony. Przy okazji także zadać pytanie, czy te atuty przypadkiem nie jest łatwiej wydobyć z siebie w innym otoczeniu niż Polska.
Jak więc wygląda American dream made in Poland?
Czytaj więcej
W Malezji dzieci są akceptowane w przestrzeni publicznej. Są wszędzie, nikogo to nie dziwi i niko...
W ciągu ostatnich parunastu lat to się zmieniło, ale wcześniej Polki wyjeżdżały z pozycji życia w gorszym miejscu do lepszego miejsca. Uciekały przed ograniczeniem wolności, jak na przykład emigrantki z czasów zaborów, okołowojennych czy stanu wojennego, albo kierowane chęcią poprawienia swojego bytu materialnego. Do niedawna można było uznać wyjazd do Ameryki za synonim szybkiego bogacenia się. Radykalne podwyższenie swojego poziomu życia, ekscytujące możliwości zawodowe, marzenia o sławie, silnym rozwoju kariery były ich mocnymi pobudkami. Ostatnio już to jest nieaktualne i bardzo mnie interesuje zmieniająca się polska emigracja do Stanów Zjednoczonych oraz fakt, jak młode kobiety się w niej odnajdują. Już nie mamy przed czym uciekać.
Jakość życia jest porównywalna w obu krajach. W każdym z nich napotkamy na szereg różnych problemów, ale generalnie to nie jest poruszanie się pomiędzy jedną skrajnością a drugą, jak jeszcze 30 czy 40 lat temu. Poza tym Stany nie są krajem, do którego jest łatwo wyjechać. Oczywiście nigdy nie były, chociażby ze względu na odległość, ale zaostrzające się przepisy imigracyjne skutecznie zniechęcają emigrantki z Polski do tego, żeby próbować swoich sił w USA. Polonia amerykańska potwierdza, że nie ma właściwie teraz napływu młodych ludzi. Są pojedyncze przypadki podążania za ścieżką kariery, ale raczej nie pojawiają się już młode pary, które przyjeżdżają, żeby się osiedlić, założyć rodzinę i po prostu tam żyć. Natomiast wciąż popularny jest mit Stanów Zjednoczonych jako ciekawego miejsca z atrakcyjną ofertą kulturalną i biznesową. Sprowadzając się tam, zyskujemy do niej dostęp, możemy pracować dla znanych na całym świecie globalnych marek, amerykańskich korporacji, współtworzyć start-upy, to też jest bardzo kuszące. Osoby, które się na to decydują, liczą na powiew wyjątkowości, życia w sposób bardziej ekscytujący i na wrażenie, że chociaż przez kilka lat czekają nas nowe doświadczenia.