Miłość miłością, ale warto zbierać faktury

Ten felieton miałam poświęcić kwestii podziału majątku przy rozwodzie. Życie podsunęło mi jednak inny temat. Moja fryzjerka, przesympatyczna, żywiołowa czterdziestokilkulatka właśnie wylądowała na bruku. W praktyce zaczyna wszystko od nowa. A jej przypadek bardzo dobrze obrazuje problem, z którym może się zmierzyć wiele kobiet.

Publikacja: 03.09.2023 08:48

Rozliczenia po rozstaniu są trudne. Zwłaszcza, gdy rozpada się związek nieformalny.

Rozliczenia po rozstaniu są trudne. Zwłaszcza, gdy rozpada się związek nieformalny.

Foto: Adobe Stock

Ewa Szadkowska

Szefowa działu prawo Rzeczpospolitej. Dziennikarka, miłośniczka dobrego jedzenia, biegów ulicznych i uzasadnień do projektów ustaw.

Bohaterka tej historii od kilkunastu lat mieszkała ze swoim narzeczonym. O ślubie co prawa nigdy nie rozmawiali, zgodnie z wyznawaną przez wielu maksymą „po co nam jakiś papierek”, ale określenie „narzeczony” pasowało do łysiejącego już nieco faceta z brzuszkiem lepiej, niż „chłopak”. Ów narzeczony w pewnym momencie postanowił jednak brzuszek zgubić, a natchnieniem była pewna młoda blondynka. Gdy natchnienie przerodziło się w coś więcej, moja fryzjerka została poproszona o wyprowadzkę. Tak się bowiem złożyło, że mieszkanie było narzeczonego.

Gdy zaczęli się spotykać ponad dekadę temu, ona swoje tymczasowe lokum wynajmowała, on właśnie odziedziczył 2-pokojową kawalerkę po babci. Zrujnowaną, więc remont sporo kosztował. Sfinansowała go moja znajoma, to był jej wkład we wspólną przyszłość (wyłożyła wszystkie oszczędności gromadzone z myślą o zaciągnięciu kredytu). Jej rodzice zapłacili za wyposażenie kuchni, nieco krzywiąc się, że jedynaczka postanowiła żyć na kocią łapę, ale przecież szczęście dziecka jest najważniejsze.

Później jeszcze trzeba było nabyć choćby elektronikę, nowe meble, naczynia i wszystko to, co sprawia, że mieszka się komfortowo. Na kolejne zakupy partnerzy składali się na bieżąco, mniej więcej po połowie.

I wszystko to w mieszkaniu mężczyzny zostało. Znajoma grzecznie poprosiła o zwrot niektórych sprzętów lub choćby części nakładów na nie. Usłyszała mniej grzeczne „nie”.

W efekcie znów wylądowała w wynajmowanym mieszaniu – mniejszym niż kiedyś, bo najem, jak wiemy, szalenie podrożał. Sytuacja zmieniła się też o tyle, że i oszczędności, które mogłyby posłużyć jako wkład własny przy zaciąganiu kredytu, też już nie ma, bo przecież kiedyś poszły na farby, kafelki, nowy parkiet i wymianę okien. Czy ma szanse na odzyskanie czegokolwiek? Niewielkie.

Zasady konkubinatu, bo z taką relacją mieliśmy tu do czynienia, nie są w polskim prawie uregulowane. To z kolei sprawia, że wszelkie rozliczenia są dużo trudniejsze niż w przypadku rozwodu małżonków i wiele zależy od dobrej woli strony, która obiektywnie rzecz biorąc zyskała kosztem drugiej. Tej dobrej woli (i przy okazji klasy oraz zwykłej przyzwoitości) często brakuje. Teoretycznie osoba pokrzywdzona może dochodzić swoich praw w sądzie. Przy braku innej podstawy prawnej, zastosowanie znajdą tu przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu i świadczeniu nienależnym. Czasem zresztą wystarczy samo postraszenie byłego partnera adwokatem. Jednak zarówno adwokat jak i sąd w pierwszej kolejności poproszą o dowody. Innymi słowy o dokumenty potwierdzające, że ktoś daną rzecz kupił lub dostał. Dlatego warto na czarą godzinę zostawić sobie potwierdzenia płatności kartą, rachunki i imienne faktury za sprzęty, które się kupiło do wspólnego, niestety tylko z nazwy, gospodarstwa. Bo choć zakochanym młodym ludziom „papierek szczęścia nie gwarantuje”, takie papiery po latach mogą się okazać bezcenne.

Bohaterka tej historii od kilkunastu lat mieszkała ze swoim narzeczonym. O ślubie co prawa nigdy nie rozmawiali, zgodnie z wyznawaną przez wielu maksymą „po co nam jakiś papierek”, ale określenie „narzeczony” pasowało do łysiejącego już nieco faceta z brzuszkiem lepiej, niż „chłopak”. Ów narzeczony w pewnym momencie postanowił jednak brzuszek zgubić, a natchnieniem była pewna młoda blondynka. Gdy natchnienie przerodziło się w coś więcej, moja fryzjerka została poproszona o wyprowadzkę. Tak się bowiem złożyło, że mieszkanie było narzeczonego.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Prawo
Co wolno na balkonie, a za co można dostać mandat lub pozew?
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Prawo
Prawnicze liderki: trzeba walczyć ze schematami płci. I z własnymi oporami
Prawo
Prawniczka rodziła na sali sądowej. Pilnie potrzeba zmiany regulacji
Prawo
Sharenting pod prawniczą lupą. Adwokat obala mit, że to tylko nieszkodliwa moda
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Prawo
Dłuższe urlopy dla mam wcześniaków – wkrótce projekt ustawy