Zgodzi się pani z tezą, że trendy takie, jak choćby ostatnie „szon patrole”, podczas których nastoletni chłopcy „tropią” nieodpowiednio ich zdaniem ubrane rówieśniczki i wrzucają do sieci ich zdjęcia, pokazują, że do cyberprzemocy nie potrzeba skomplikowanych narzędzi?
Zgadzam się – „szon patrole” są drastycznym dowodem na to, że do cyberprzemocy nie potrzeba zaawansowanej technologii. Wystarczy smartfon, który każdy z nas nosi w kieszeni, jedno zdjęcie lub nagranie i odpowiednie otagowanie, aby zniszczyć czyjąś reputację i poczucie bezpieczeństwa. Nie jest to incydent wynikający z braku świadomości – jak podkreślano podczas niedawnej konferencji „Epidemia przemocy wobec kobiet w cyberprzestrzeni”, celem takich działań bywa umyślne upokorzenie ofiary i wywołanie efektu wiralowego.