Rewolucja w podatkach: drugi próg w górę
Premier przyznał, że propozycje te oznaczają wielomiliardowe koszty, dlatego rząd proponuje podwyżki niektórych podatków. Chodzi o: podniesienie CIT-u z 19 do 22 proc. dla podmiotów osiągających roczne przychody przekraczające 50 mln euro, czyli 200 mln zł; zwiększenie daniny solidarnościowej dla tych, którzy zarabiają ponad 1 mln zł rocznie do 5 proc. (czyli o 1 pkt proc.) oraz powrót do wcześniejszego limitu przychodów dla podatników ryczałtowych wynoszącego 250 tys. euro, czyli ok. 1 mln zł. Obecnie limit przychodów na ryczałcie to 2 mln euro.
Główny ekonomista BCC Paweł Wojciechowski ocenił w komentarzu dla PAP, że proponowana reforma, choć nie ma charakteru systemowego, jest krokiem w dobrym kierunku. Jak zauważył, przesuwa ona część ciężaru podatkowego z klasy średniej pracującej na etatach na większe przedsiębiorstwa, osoby o wysokich dochodach oraz część podatników korzystających z ryczałtu. Podkreślił, że - zgodnie z zapowiedzią ministra Domańskiego - zmiana ma polegać na przesunięciu obciążeń wewnątrz systemu podatkowego, a więc powinna być neutralna dla finansów publicznych.
„Zyskają przede wszystkim podatnicy na skali z dochodami powyżej 120 tys. zł, natomiast zapłacą za to głównie duże firmy objęte wyższym CIT, osoby o najwyższych dochodach oraz przedsiębiorcy wypadający z ryczałtu po obniżeniu limitu przychodów do 1 mln zł” - przekazał ekonomista.
Wojciechowski ocenił też, że wprowadzenie pośredniej stawki 24 proc. podarku jest krokiem w dobrym kierunku, bo „łagodzi bardzo gwałtowny skok opodatkowania” z 12 do 32 proc.
Czytaj więcej
Premier Donald Tusk ogłosił plan zmian w podatku PIT. Zakłada on podniesienie drugiego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 130 tys. zł rocznie oraz...
Trzeci próg podatkowy ze stawką 24 proc.
„W połączeniu z zapowiedzianymi zmianami dotyczącymi ryczałtu zmniejsza też arbitraż podatkowy, czyli różnice w opodatkowaniu podobnych dochodów w zależności od formy zatrudnienia, a tym samym bodziec do przechodzenia ze skali podatkowej na działalność gospodarczą” - wskazał ekonomista.
Jego zdaniem wątpliwość budzi jednak wąski, bo 20-tysięczny przedział między progami 130 i 150 tys. zł. Dodał, że jeśli stawka w wysokości 24 proc. ma być trwałym elementem systemu podatkowego, „logiczne byłoby z czasem rozszerzenie tych widełek”.
Ekonomista BCC pozytywnie ocenił też to, że reforma ma być neutralna dla finansów publicznych, szczególnie przy deficycie sektora finansów publicznych zbliżonym do 7 proc. PKB. Podkreślił jednak, że jest to neutralność statyczna, a z czasem pojawią się efekty dynamiczne, ponieważ podatnicy i przedsiębiorstwa dostosują swoje decyzje do nowych stawek podatkowych.
„Reforma ma przede wszystkim charakter redystrybucyjny i częściowo koryguje złe rozwiązania, w tym nadmierny arbitraż podatkowy wzmocniony przez Polski Ład. Bardziej równomierny rozkład dochodów może sprzyjać stabilności społecznej, konsumpcji i w dłuższym okresie wzrostowi gospodarczemu” - przekazał.
Zaznaczył przy tym, że nie każda redystrybucja jest prorozwojowa, a o inwestycjach i rachunku ekonomicznym decydują przedsiębiorcy. Jego zdaniem, szczególnie podwyżka CIT może wpływać na ich decyzje inwestycyjne, a w konsekwencji również na wzrost gospodarczy i przyszłe dochody budżetu.
Podatki po nowemu: kto zyska 3600 zł rocznie?
- Te zmiany podatkowe należy ocenić pozytywnie, choć nie będą one spełniać oczekiwań wszystkich podatników. To są zmiany celowane, które mają być korzystne dla ok. 3,5 mln podatników – powiedziała PAP doradczyni podatkowa z firmy Grant Thornton Małgorzata Samborska.
Jej zdaniem to jest zmiana alternatywna do podwyższenia kwoty wolnej do 60 tys. zł. - Tamta zmiana objęłaby wszystkich podatników i przyniosłaby każdemu korzyść w wysokości 3,6 tys. zł. Ta zmiana również przyniesie maksymalną korzyść rzędu 3,6 tys. zł, jednak aby z niej w pełni skorzystać, trzeba zarabiać nie mniej niż 14,8 tys. zł brutto – dodała.
Podkreśliła, że na zmianach skorzystają osoby, które zarabiają więcej niż 11,9 tys. zł brutto.
- Jeśli ktoś zarabia 12 tys. zł brutto, to jego korzyść będzie niewielka, bo to tylko 20 zł. Ale jeśli ktoś ma dochód na poziomie 13 tys. zł brutto miesięcznie, to jego korzyść będzie wynosić już 180 zł miesięcznie, czyli ponad 2 tys. zł rocznie – powiedziała doradczyni podatkowa.
Podkreśliła, że maksymalna korzyść wynikająca ze zmian podatkowych to 3,6 tys. zł miesięcznie - bez względu na to, czy ktoś zarabia 15 tys. zł miesięcznie, czy 30 tys. zł miesięcznie.
- Przedział dochodowy, który objęty został nową, 24-proc. stawką, jest dość wąski. To zostało tak skonstruowane, żeby mieć na uwadze skutki budżetowe – powiedziała Małgorzata Samborska.