Skrajna prawica idzie po władzę we Francji. Jak może to wpłynąć na sytuację kobiet?

"Zmyjmy RN (Zjednoczenie Narodowe) w niedzielnych wyborach, przeciwstawmy się nienawiści", skandowały francuskie feministki na kilka dni przed pierwszą turą wyborów parlamentarnych we Francji. RM jednak wygrało ten etap głosowania. Jak zmieni to sytuację kobiet w tym kraju?

Publikacja: 01.07.2024 17:46

Amanda Dziubińska: Po wyborach istotna będzie zarówno liczba kandydatek, które uzyskają mandat, jak

Amanda Dziubińska: Po wyborach istotna będzie zarówno liczba kandydatek, które uzyskają mandat, jak i obsadzanie ich na ważnych stanowiskach.

Foto: Adobe Stock

Mimo że od 2000 roku we Francji obowiązuje prawo nakładające na partie polityczne obowiązek parytetu, czyli zgłaszanie w wyborach po 50 proc. kandydatów obu płci, w nowo wybranym Zgromadzeniu Narodowym może zasiąść mniej kobiet niż w ustępującym, czyli poniżej 37,3 proc. „Spośród 4 009 kandydatów w wyborach parlamentarnych 30 czerwca i 7 lipca tylko 41,1 proc. stanowiły kobiety (w stosunku do 44 proc. w poprzednich wyborach – red.). Wybory te, zorganizowane w pośpiechu, nie przyczynią się do feminizacji życia parlamentarnego” – analizują Pauline Paillassa i Laure Cometti z France Télévisions.

Na listach Republikanów znalazła się tylko jedna trzecia kandydatek. Z obozu prezydenta Emmanuela Macrona startowało 43,5 proc. kobiet. Eric Zemmour oddał w Rekonkwiście głos 44,5 proc. przedstawicielek swojej partii. Nieco lepiej wypadły Partia Socjalistyczna i Zieloni, które mają ich na swoich listach odpowiednio 45,3 i 46,7 proc. Zjednoczenie Narodowe pod przywództwem najmłodszego w historii kandydata na premiera Francji, 28-letniego Jordana Bardelli, oraz przewodniczącej partii Marine Le Pen, wystawiło 47,6 proc. kandydatek na deputowane. Najbliżej parytetu jest Francuska Partia Komunistyczna, z 26 mężczyznami i 24 kobietami na swoich listach wyborczych. Partia Republikańska straciła prawie 1,3 miliona euro rocznie subwencji w 2023 i 2024 roku za wystawienie tylko 38 proc. kandydatek w wyborach parlamentarnych w 2022 roku, co jest najwyższą karą finansową nałożoną na partię za brak parytetu, ale jak widać nie przyniosła istotnej zmiany.

– Po wyborach istotna będzie zarówno liczba kandydatek, które uzyskają mandat, jak i obsadzanie ich na ważnych stanowiskach – zarówno w samym parlamencie, jak i w przyszłym rządzie. To pokaże, w jakim kierunku zmierza Francja. W poprzedniej kadencji kobiety pełniły ważne funkcje, tj. przewodniczenie Zgromadzeniu Narodowemu, czy kierowanie poszczególnymi resortami. Wielką niewiadomą pozostaje, jak liczną reprezentację kobiet na ważnych stanowiskach zobaczymy po 7 lipca – zwraca uwagę Amanda Dziubińska, analityczka ds. Francji z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Czytaj więcej

"Rzecz w tym". Francja u progu rewolucji. Czy Polska przejmie wiodącą rolę w Unii Europejskiej?

Obietnice wyborcze

W swoich programach wyborczych, jak wylicza serwis Ouest-France, trzy główne ugrupowania biorące udział w przedterminowych wyborach, mając na względzie sytuację kobiet postawiły przede wszystkim na walkę z przemocą seksualną oraz dyskryminację ze względu na płeć. Nowy Front Ludowy proponuje przyjęcie ustawy przeciwko przemocy na tle seksualnym. Blok koalicyjny popierający kandydaturę partii prezydenckiej chce kontynuować dystrybucję „telefonów poważnego zagrożenia”, które rozdano kobietom będącym ofiarami przemocy domowej. Poddał również pomysł stworzenia w komunikacji publicznej przystanków na żądanie w dowolnym miejscu wskazanym przez kobietę czującą się zagrożoną podczas powrotu do domu. Zjednoczenie Narodowe z kolei zapowiada w filmie opublikowanym w Internecie 17 czerwca: „Odzyskamy kontrolę nad naszą polityką migracyjną poprzez wydalenie zagranicznych przestępców, ustanawiając minimalne kary i znacznie zaostrzając sankcje za przemoc wobec kobiet” oraz proponuje wpisanie sprawców molestowania ulicznego do rejestru przestępców seksualnych.

W kwestiach zdrowia kobiet politycy postanowili skupić się na programach leczenia endometriozy oraz „konsultacjach wspierających” w przypadku menopauzy i niepłodności. Ruch Narodowy zapowiada też zlikwidowanie tak zwanych pustyń medycznych, czyli miejsc, gdzie brakuje lekarzy, poprzez zachęcanie tych, którzy przeszli na emerytury, do ponownego przyjmowania pacjentów. Jest też pomysł wprowadzenia urlopów menstruacyjnych.

Koncepcją na zatrzymanie spadającego wskaźnika urodzeń jest u Macronistów stworzenie trzymiesięcznego urlopu porodowego dla obojga rodziców, który miałby zastąpić obecny urlop rodzicielski, zdaniem wielu obywateli zbyt krótki i zbyt słabo płatny. Jordan Bardella chce wprowadzić zachęty podatkowe dla rodziców oraz pożyczkę publiczną o zerowej stopie oprocentowania na urodzenie trzeciego dziecka. Nowy Front Ludowy opowiada się za zwrotem kosztów prokreacji wspomaganej medycznie.

Co może się zmienić?

Czy dojście do władzy prawicowego Zjednoczenia Narodowego zmieni sytuację francuskich kobiet?

– Skrajna prawica cieszy się istotnym wzrostem poparcia wśród kobiet. Przewodniczący Zjednoczenia Narodowego, Jordan Bardella, w ostatnich tygodniach próbował zabiegać o głosy kobiet, odnosząc się do potrzeby walki o ich prawa, także w odniesieniu do zatrudnienia i praw pracowniczych. Partia oraz jej główna postać, Marine Le Pen, zbudowała również swoją narrację na konieczności zapewnienia bezpieczeństwa kobietom, łącząc tę kwestię z polityką imigracyjną – ocenia Amanda Dziubińska z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – Le Pen poparła też wpisanie dobrowolnego przerywania ciąży do konstytucji, chociaż kilkoro jej deputowanych było temu przeciwnych lub wstrzymało się od głosu. W głosowaniach w parlamencie krajowym i europejskim, które dotyczyły m.in. praw kobiet (np. w sprawie równości wynagrodzeń), partia często nie brała udziału lub wstrzymywała się od głosu, co również może świadczyć o tym, że w przypadku dojścia do władzy jej działania nie będą w istotnie przyczyniać się do rozwiązania problemów i zniwelowania nierówności, z którymi wciąż borykają się kobiety we Francji. Środowiska feministyczne wzywają do głosowania na lewicę.

Dziennikarze serwisu internetowego „20 minutes” poprosili ekspertki o ustosunkowanie się do „kobiecych” postulatów Zjednoczenia Narodowego, przedstawionych w wideo nagranym przez Bardellę. Sarah Durocher, przewodnicząca Rady ds. planowania rodziny i członkini Wysokiej rady ds. równości, podkreśliła, że większość przemocy seksualnej i przemocy ze względu na płeć ma miejsce w domu i w bliskim otoczeniu, trudno więc wiązać je z polityką migracyjną.

- Utożsamiając wszystkich gwałcicieli z imigrantami, "RN wykorzystuje przemoc wobec kobiet do mówienia o imigracji, aby potwierdzić rasistowską nienawiść" – wyjaśnia ekonomistka Rachel Silvera, która specjalizuje się w nierównościach płci na rynku pracy.

Ona również wytknęła deputowanym Zjednoczenia Narodowego, że wstrzymali się od głosu lub głosowali przeciwko ustawom na rzecz równości płci lub poprawy sytuacji społecznej kobiet. W Parlamencie Europejskim w 2023 r. posłowie RN wstrzymali się od głosu w sprawie europejskiej dyrektywy w sprawie przejrzystości i równości wynagrodzeń kobiet i mężczyzn.

Czytaj więcej

Są oficjalne wyniki wyborów we Francji. Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen wygrywa

Sarah Duroche zauważa, że zdobywająca władzę partia nie jest zaangażowana w działania na rzecz edukacji seksualnej ani praw osób LGBTQIA+.

- Polityka prourodzeniowa oznacza, że robimy mniej w zakresie antykoncepcji i ograniczania ciąży, a zmuszamy ludzi do posiadania dzieci. Widzieliśmy to w innych krajach, takich jak Włochy. Są to niepokojące oznaki w społeczeństwie, w którym kobiety mają prawo do kontrolowania własnego ciała, do wyboru pracy lub jej braku, do posiadania dzieci lub ich braku – mówi.

- W Parlamencie Europejskim posłowie Rassemblement National nie poparli ustaw broniących aborcji. Na przykład w listopadzie 2020 r. sprzeciwili się rezolucji potępiającej Polskę za faktyczny zakaz dostępu kobiet do aborcji. Większość eurodeputowanych wstrzymała się również od głosu lub głosowała przeciwko włączeniu aborcji do Europejskiej Karty Praw Podstawowych w kwietniu 2024 roku – przypomina Rachel Silvera z Uniwersytetu Paryż Nanterre.

W swoim wystąpieniu po ogłoszeniu wyników sondażowych pierwszej tury wyborów, Marine Le Pen zapewniła, że żaden obywatel Francji nie straci dotychczasowych swoich praw. Ale należy pamiętać, że nie dotyczy to wszystkich osób mieszkających w tym kraju.

– Jednym z głównych tematów kampanii wyborczej prowadzonej przez Zjednoczenie Narodowe była imigracja i powiązane z tym polityki publiczne. Zapowiedzi partii idą w kierunku regresu praw imigrantów już przebywających na terytorium Francji, także ograniczenia ich praw socjalnych, co w konsekwencji odbiłoby się w dużej mierze na sytuacji kobiet o pochodzeniu imigranckim – podkreśla Amanda Dziubińska, analityczka ds. Francji z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Źródła:

https://clpress.fr

https://www.francetvinfo.fr

https://www.20minutes.fr

Mimo że od 2000 roku we Francji obowiązuje prawo nakładające na partie polityczne obowiązek parytetu, czyli zgłaszanie w wyborach po 50 proc. kandydatów obu płci, w nowo wybranym Zgromadzeniu Narodowym może zasiąść mniej kobiet niż w ustępującym, czyli poniżej 37,3 proc. „Spośród 4 009 kandydatów w wyborach parlamentarnych 30 czerwca i 7 lipca tylko 41,1 proc. stanowiły kobiety (w stosunku do 44 proc. w poprzednich wyborach – red.). Wybory te, zorganizowane w pośpiechu, nie przyczynią się do feminizacji życia parlamentarnego” – analizują Pauline Paillassa i Laure Cometti z France Télévisions.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Społeczeństwo
Jacek Wasilewski: Próba „scancelowania” Bralczyka pokazuje, że nie o język tu chodzi
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Psychologia
Senna separacja: oznaka kłopotów w związku czy zbawienie dla partnerów? Wyniki badania
Społeczeństwo
Przewodnicząca RJP PAN komentuje wypowiedź Jerzego Bralczyka o śmierci zwierząt
Moda
Jessica Alba promuje recykling ubrań. Pomysł, jakiego jeszcze nie było
Styl życia
Rękodzieło cieszy dziś bardziej niż gotowy produkt. Na czym polega efekt IKEA?