W badaniu, które socjolozki.pl przeprowadziły w grupie 532 kobiet, ankietowane zapytano o to, z czym sobie nie radzą w codzienności i w czym czują się silne. Oto odpowiedzi, których udzieliły respondentki:
– 68 proc. uważa, że nie poradzi sobie z zabezpieczeniem swojej przyszłości finansowej, a 57 proc. twierdzi, że już teraz nie daje rady z dbaniem o własne finanse
– 61 proc. Polek uważa, że dają sobie rady z dbaniem o własne zdrowie
– 52 proc. Polek ma problem ze stawianiem granic.
W czym Polki czują się silne?
– 76 proc. ankietowanych wysoko ocenia swoje kompetencje jako rodzica, a 70 proc. jest zadowolonych z tego, jak dba o edukację swoich dzieci
– 74 proc. uważa, że sprawdza się jako córka i ma dobrą relację z matką, ale dobrą relację z ojcem ma już znacznie mniej, bo tylko 66 proc. badanych
– 63 proc. uważa, że świetnie radzi sobie w układaniu relacji z partnerem/partnerką
– 55 proc. jest zdania, że dobrze dba swoją karierę zawodową.
Czytaj więcej
Z raportu Ipsos „(Nie)równość płci w Polsce” wynika, że prawie połowa Polaków jest zaniepokojona tym, jak daleko zaszyły działania, których celem...
– Gdyby chcieć krótko podsumować badanie, można by powiedzieć, że tam, gdzie mamy zadbać o innych: dzieci, partnera, rodziców – dajemy radę; a tam, gdzie mamy pomyśleć o sobie: własnym zabezpieczeniu finansowym, komforcie psychicznym i emocjonalnym, czyli założyć sobie tę metaforyczną maskę tlenową, częściej odpuszczamy – skomentowała Krzywicka-Zdunek z socjolozki.pl . – Te wyniki pokazują, że przede wszystkim czuwamy nad innymi, czasem kosztem własnych potrzeb i odpoczynku. To symptomy tzw. syndromu ratowniczki. Równocześnie nie da się nie zauważyć, że ponad połowa kobiet podkreśla swoje spełnienie zawodowe. Te, wydawałoby się, subiektywne deklaracje z naszego badania mają też mocne potwierdzenie w danych rynkowych. Według Eurostatu Polki są na drugim miejscu pod względem pracowitości. Aż 69 proc. z nas w wieku 15-64 jest aktywnych zawodowo. Wyprzedzają nas tylko Niemki z wynikiem 76 proc. Lubimy, gdy inni uważają nas za zaradne, za „ogarniaczki” i same lubimy tak o sobie myśleć – powiedziała ekspertka.
O kilka refleksji nad tym, co jeszcze wynika z badania, poprosiliśmy Dorotę Peretiatkowicz.
Czy postawy „ogarniaczki”, ale też ratowniczki, która spieszy na pomoc innym, nawet kosztem własnych potrzeb, od zawsze są mocno obecne w życiu Polek, czy to znak dzisiejszych czasów?
Dorota Peretiatkowicz: Zdecydowanie nie jest to znak naszych czasów – jest to rola przypisana kobietom od dawna. To one od zawsze odgrywały wiele ról – marki, żony, pracowniczki, córki, pielęgniarki, kucharki, sprzątaczki i tak dalej. Zawsze kiedy ktoś potrzebował pomocy, otoczenie rozglądało się za kobietą, która mogłaby poświęcić swój czas i energię na pomoc innym. Trzeba dodać, że pomoc ta nigdy nie była odpłatna, a szacunek należny za jej wykonanie był raczej symboliczny niż rzeczywisty. Pandemia i czasy popandemiczne pokazały, że kobiety nie dają już rady i coraz mniej z nich chce w pełni ogarniać wszystko, co je otacza. Niestety, wiąże się to z poczuciem braku kontroli i, co za tym idzie, z brakiem bezpieczeństwa i podwyższonym lękiem. Sprawy do ogarnięcia nie są obojętne kobietom i ich odpuszczenie jest bardzo trudne. Obecnie uczymy się tego z różnym skutkiem.
Czy w badaniu zauważono może różnice w odpowiedziach ankietowanych w zależności od wieku lub innych zmiennych?
Percepcja stopnia ogarniania rzeczywistości jest poczuciem subiektywnym i niezależnym od wieku i wykształcenia kobiet. Różnie definiują zakres tego, co wchodzi do zbioru czynności „do ogarnięcia”. Niezmienne jest to, że duża część z badanych ma poczucie, że jednak są rzeczy, które musi odpuścić i zostawić je na później.
Czy można wskazać jakieś pozytywne aspekty faktu, że kobiety często działają w taki sposób – ratując innych i działając dla dobra innych?
Pozytywne jest to, że rzadko kto zostaje bez pomocy i wsparcia, jeżeli ma wokół siebie kobiety. Empatia i chęć pomocy są pozytywnymi aspektami w życiu pod warunkiem, że jesteśmy w stanie najpierw zadbać o same siebie. Ważne jest, aby kobiety miały z tyłu głowy to, że one powinny być dla siebie najważniejsze i dopiero kiedy mają możliwość, mogą zajmować się sprawami, za które tak naprawdę odpowiedzialny jest ktoś inny.
Czytaj więcej
Raport Komisji Europejskiej nie pozostawia wątpliwości – brakuje nam wiedzy w podstawowych tematach.
Jak długo – obiektywnie rzecz biorąc – da się być ratowniczą i „ogarniaczką”? Czy te modele działania sprawdzają się jako takie, które realizuje się całe życie?
Postawy utrzymują się tylko wtedy, kiedy osoba ma z tego jakąś korzyść. W praktyce dość często jest to korzyść niezrozumiała dla otoczenia, jednak po przyjrzeniu się okazuje się, że np. pod postawą osoby niedocenionej kryje się chęć ubezwłasnowolnienia otoczenia – sprawienia, że poczuło się gorzej kiedy zabraknie „ogarniaczki”. Prosty przykład: mąż nieumiejący samodzielnie przygotować herbaty.
W jakim stopniu to stereotypy sprawiają, że Polki tak często są „ogarniaczkami” i ratowniczkami? A może jest możliwe wskazanie jakichś innych powodów takiego stanu rzeczy?
W Polsce kobieta jest definiowana przez role, jakie odgrywa – nie mówimy o tym, co robi, tylko o tym, kim jest: matką, żoną, kochanką. Warto zacząć opisywać kobiety przez działanie, to może zmienić perspektywę patrzenia na ich działania i docenienie ich w życiu rodzinnym i społecznym.