20-letnia córka znanej polskiej pary wystawiła w Mediolanie sztukę swojego autorstwa

Mia Przebindowska, córka malarki i aktorki Martyny Elżbiety Kliszewskiej oraz aktora i reżysera Jakuba Przebindowskiego, ma powody do dumy. 20-latka w tydzień napisała sztukę. Zebrała zespół, wyreżyserowała i wyprodukowała spektakl, i… wystawiła go w Mediolanie.

Publikacja: 19.06.2024 20:21

Mia Przebindowska: W życiu ważne są rozwój, edukacja, przekraczanie siebie, doświadczenia i bycie do

Mia Przebindowska: W życiu ważne są rozwój, edukacja, przekraczanie siebie, doświadczenia i bycie dobrym.

Foto: Archiwum prywatne

Mia Przebindowska mieszka we Włoszech od dwóch lat, a od roku studiuje scenografię operową w szkole artystycznej Nuova Accademia di Belle Arti w Mediolanie.

Scenariusz sztuki Mia napisała po angielsku. Próby do spektaklu trwały 8 miesięcy. Tak narodziła się „Ressurection of the Woman” - sztuka o miłości i zdradzie, o młodzieńczych ambicjach, upadkach i wzlotach. Kalejdoskop scenicznych emocji trwa nieco ponad godzinę. 

Mia Przebindowska — artystka młodego pokolenia

- Pomysł stworzenia sztuki przedstawiłam przy kawie moim najbliższym przyjaciółkom, Avą Kealy i Aishą Ibrahimbayovą, z którymi studiuje na wydziale scenografii operowej — mówi Mia Przebindowska. - Ponieważ łączy nas miłość do sztuki i teatru powiedziały, że to wspaniały pomysł i chcą wziąć w nim udział. Scenariusz napisałam w tydzień i już w następny piątek czytałyśmy go przy kawie w tej samej kawiarni. Stworzyłam grupę teatralną, zbierając studentów, którzy byli chętni do bycia częścią tego projektu.

Do obsadzenia było łącznie dziesięć postaci, lecz najważniejsi bohaterowie to Flavia i Michael, zagrani przez Sofię Maconi i Mirko Borsa. W międzynarodowej obsadzie wystąpili: Irlandczycy, Bułgarzy, Nowozelandczycy i Włosi. Wszystko szło bardzo sprawnie. Po rozpisanym w październiku castingu do obsady weszło 10 osób: dwaj studenci szkoły aktorskiej, pozostali zaś z innych artystycznych kierunków: filmu, scenografii, sztuk wizualnych.

Przygotowując się do „Resurrection of the Woman”, Mia nie miała łatwej drogi.

- Głównym problemem okazał się uniwersytet, który pomimo, iż była to artystyczna inicjatywa studentów pierwszego roku wydziału scenografii, nie chciał wspierać grupy teatralnej, rozpowszechniać wiadomości na temat mojej inicjatywy czy pomóc w zbiórce budżetu. Wszyscy poczuliśmy zadziwiającą opieszałość chociaż to uczelnia artystyczna — mówi młoda artystka. 

Plakat promujący sztukę "Resurrection of the Woman"

Plakat promujący sztukę "Resurrection of the Woman"

Materiały prasowe

Już samo wynajęcie sali w teatrze było wyzwaniem. Jednak, wierząc w to, że gdy człowiek pracuje sercem, to – powtarzając za Paulo Coelho – cały Wszechświat łączy się z tym, by się udało. Salę wynajęła więc za… upieczone wraz z innymi studentami ciasta, które wystawiła na zorganizowanym przez siebie kiermaszu.

- Wymyśliłam, że urządzę kiermasz ciast, z którego dochód przeznaczymy na wynajem sali teatralnej i obsługę techniczną. Okazuje się, że nasza zaradność chyba była zbyt duża, bo na uczelni nie chciano dać mi nawet stolika do wystawienia ciast, ale ja się nie poddałam i zorganizowałam sprzedaż w bibliotece. A co?! - mówi Mia.  - Konsekwentnie dążyłam do celu, jakim było wystawienie tej sztuki. Mimo różnych przeciwności wierzyłam w siebie i w ludzi, którzy we mnie uwierzyli i z taką determinacją osiągnęliśmy cel. Wypowiedzieliśmy się artystycznie. Byliśmy szczęśliwi — opowiada. 

„Resurrection of the Woman” - ważny przekaz dla kobiet

- Wszyscy biorący udział w tym projekcie poczuli temat od razu — mówi Martyna Elżbieta Kliszewska, która była obecna wraz z mężem na premierze dzieła córki - Wiem, jak jest to ważne, bo sama przelewam emocje na płótno, a po wyjściu z pracowni, dzielę się tymi emocjami na teatralnej scenie. To był szał! Wszyscy zagrali perfekcyjnie, tak jakby przedstawiali swoje życie w skali 1:1. Były emocje, wartka akcja, żywiołowa reakcja publiczności. Pełen sukces - tłumaczy.

„Ressurection of the Woman” to według autorki także istotny przekaz dla każdej kobiety.

- Tak naprawdę o wartości kobiety stanowi tylko ona i jej własny samorozwój. Jesteśmy niezależne i rozstania miłosne nie mogą wpływać na to, jak się postrzegamy. One pokazują, jak inni nas postrzegają, ale to od nas zależy, co zrobimy z tą opinią. W życiu ważne są rozwój, edukacja, przekraczanie siebie, doświadczenia i bycie dobrym. Nikt nie może wyznaczać nam granic i podważać naszej wartości. To my stanowimy o sobie. To my musimy obdarzać się szacunkiem, i wyrozumiałością aby móc traktować tak też innych — mówi Mia Przebindowska. 

Premiera Ressurection of the Woman” miała miejsce 29 maja w Mediolanie w Teatrze Faktory 32.

Mia Przebindowska mieszka we Włoszech od dwóch lat, a od roku studiuje scenografię operową w szkole artystycznej Nuova Accademia di Belle Arti w Mediolanie.

Scenariusz sztuki Mia napisała po angielsku. Próby do spektaklu trwały 8 miesięcy. Tak narodziła się „Ressurection of the Woman” - sztuka o miłości i zdradzie, o młodzieńczych ambicjach, upadkach i wzlotach. Kalejdoskop scenicznych emocji trwa nieco ponad godzinę. 

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Jej historia
Bolesne wspomnienia Sharon Stone. Została okradziona w czasie rekonwalescencji po udarze
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Jej historia
Legenda muzyki Dame Shirley Bassey odznaczona przez króla Karola III. Nie zawsze ją doceniano
Jej historia
Nie żyje słynna edukatorka seksualna dr Ruth Westheimer. Skąd wziął się jej fenomen?
Jej historia
Carolina Adriana Herrera. Jak córka znanej matki stała się ważnym filarem rodzinnego biznesu?
Jej historia
Liga NHL ma pierwszą w historii kobietę na stanowisku trenerskim. „Nie chcę być jedyna”