„Dziewczynka była spokojna. Nie bała się, bo rodzice powiedzieli, że wrócą po nią rano, że ma tutaj tylko spać” - te słowa powiedziała nie pracownica recepcji hotelu ani właściciel schroniska wysokogórskiego w szczycie sezony urlopowego, lecz przedstawicielka Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Warszawie. W jednym z warszawskich okien życia siostry znalazły bowiem sześciolatkę. Zdarzenie to z uwagi na absurdalne uzasadnienie niewątpliwie stanowić może wyzwanie dla komentatorów, skłaniając ich do balansowania pomiędzy świętym oburzeniem a konwencją żartu. Warto mieć jednak świadomość, że „okno życia” także dla ustawodawcy stanowi wyzwanie. Takie, któremu jak dotąd nie podołał.