Cierpienie poza polem bitwy. O przemocy seksualnej podczas wojny w Ukrainie

W czasie każdej wojny jedne z najbardziej wstrząsających i odrażających zbrodni wojennych mają miejsce poza polami bitew. Należą do nich zbrodnie na tle seksualnym. Nie inaczej jest w Ukrainie, która już od dwóch lat zmaga się z okupacją i wzmożoną rosyjską agresją.

Publikacja: 28.02.2024 20:37

Każda wojna w różny sposób dotyka różnych ludzi.

Każda wojna w różny sposób dotyka różnych ludzi.

Foto: Adobe Stock

Szokująca, ale wciąż nieznana skala zbrodni

Ukraińska prokuratura wspierana przez międzynarodowe zespoły śledcze prowadzi intensywne prace, aby doprowadzić do ukarania rosyjskich zbrodni, a problem gwałtów i innych form przemocy seksualnej został uznany za jeden z ważniejszych. Od ponad roku zajmuje się tym wyspecjalizowany wydział w prokuraturze, funkcjonuje strategia zajmowania się takimi przypadkami, a także grupa robocza, która koordynuje prace wielu instytucji zbierających dowody zbrodni.

Według portalu Kyiv Independent prokuratura ukraińska zidentyfikowała dotychczas 270 przypadków zbrodni na tle seksualnym, w tym 173 wobec kobiet i 97 wobec mężczyzn. Ustalono tożsamość 39 sprawców, a prokuratorzy skierowali do sądów krajowych 24 akty oskarżenia. Liczby te należy uznać za wierzchołek góry lodowej. Skala zbrodni jest znacznie większa, a ofiary szacuje się w tysiącach. Ściganie zbrodni w sytuacji trwającej wojny jest zawsze trudne. Śledczy nie mają dostępu do terytoriów okupowanych przez Rosję, a wiele ofiar opuściło Ukrainę. Iryna Dovgan, która doświadczała tortur i przemocy seksualnej przez cztery dni z rzędu w sierpniu 2014 r. stworzyła sieć wsparcia dla kobiet dotkniętych przemocą SEMA. Od dwóch lat odwiedza miejscowości wyzwolone spod rosyjskiej okupacji i próbuje rozmawiać z ocalałymi. W każdej wiosce słyszy o zgwałconych kobietach.

Zawiłości dokumentowania

Gotowość ofiar i świadków przemocy seksualnej do opowiedzenia swojej historii nie jest wysoka ze względu na przeżytą traumę i obawy przed stygmatyzacją. Za każdym razem osoba, która decyduje się podzielić traumatycznym doświadczeniem wykazuje się ogromną odwagą, a rozmowa z nią wymaga szczególnego przygotowania, kompetencji, empatii i godnego traktowania. Konieczna jest należyta ocena jej stanu psychicznego, poinformowanie o prawach i wyjaśnienie zawiłości procesu dochodzenia sprawiedliwości. Czasami okazuje się, że angażowanie ofiary w proces karny może być zbyt ryzykowne dla jej zdrowia. Standardem powinno być kierowanie się dobrem ofiary, w tym uszanowanie indywidualnej decyzji, gdy okazuje się, że nie jest gotowa zaangażować się w proces karny. A ten zawsze jest skomplikowany i długotrwały.

Czytaj więcej

Krajobraz (nie)humanitarny w Strefie Gazy

 Wśród opowiadających o gwałtach w Ukrainie są głównie kobiety, ale także mężczyźni, dziewczęta i chłopcy, osoby starsze i z niepełnosprawnościami. Organizacje zidentyfikowały ofiary przemocy seksualnej w wieku od 4 do 82 lat. Gwałtów i innych form przemocy seksualnej doświadczyły w różnych okolicznościach, w ośrodkach zatrzymań, w tym w tak zwanych obozach filtracyjnych, na wojskowych punktach kontrolnych, we własnych domach czy też w drodze po żywność i wodę. Mowa m.in. o gwałtach indywidualnych, zbiorowych i wielokrotnych, rozbieraniu do naga, zmuszaniu do stosunków oralnych, traktowaniu genitaliów prądem, szyderstwach i groźbach przemocy. Z reguły przemoc na tle seksualnym jest częścią praktykowanych tortur, a w wielu przypadkach kończy się zabójstwem.

„Podoba ci się, nie podoba, cierp, moja piękna”

Warto przytoczyć opublikowany w lutym raport Centrum Dokumentowania Zbrodni Rosyjskich w Ukrainie im. Rafała Lemkina, działający przy Instytucie Pileckiego, pod wymownym tytułem „Podoba ci się, nie podoba, cierp, moja piękna”. Te słowa zostały skierowane do Ukrainy tuż przed rozpoczęciem działań zbrojnych przez Władimira Putina. Przez żołnierzy rosyjskich mogły zostać odebrane jako przyzwolenie na dopuszczanie się zbrodni.

Raport zawiera świadectwa 60 anonimowych kobiet i mężczyzn, którzy doświadczyli przemocy seksualnej związanej z konfliktem lub byli jej świadkami w różnych fazach działań wojennych, zarówno podczas inwazji Rosji na Ukrainę rozpoczętej w lutym 2022 roku, jak również we wcześniejszej fazie konfliktu na wschodzie Ukrainy, od 2014 roku.

Ich świadectwa dowodzą, że przemoc seksualna i obawa przed nią należały do głównych przyczyn wyjazdów kobiet, systematycznie zastraszanych i wykorzystywanych przez rosyjskich okupantów. W ciągu dnia bały się wychodzić na ulicę, a w nocy bywały wyciągane z domu, prowadzone do opuszczonych budynków lub miejsc, gdzie kwaterowały jednostki rosyjskich żołnierzy. „Ludzie byli porywani, tak po prostu, na ulicy” – opowiada świadek nr 66. Kobiety starały się ubierać niechlujnie, zdejmowały wszystko co mogłoby przyciągnąć uwagę. Uważały, że im gorzej będą wyglądały, tym lepiej (świadek nr 46).

Raport przedstawia przypadki gwałtów pod wpływem alkoholu i dla rozrywki, w reakcji na proukraińską postawę świadków lub członków ich rodzin, w celu zastraszania, podczas przesłuchań i tortur, ale także opowiada o sytuacjach porywania i absolutnego zniewolenia kobiet. Sprawcy często dopuszczali się zabójstw członków ich rodzin, zwłaszcza opiekunów lub grozili ich zabiciem, zmuszając do stosunku. 

Kobiety, które padły ofiarą przemocy seksualnej, z reguły nie miały dostępu do opieki medycznej ani jakichkolwiek lekarstw, co przyczyniło się do trwałych negatywnych skutków dla ich zdrowia. Rozmówczyni Centrum Lemkina zgłaszały problemy związane ze zdrowiem reprodukcyjnym, zarażenie chorobami przenoszonymi drogą płciową, zaburzenia neurologiczne i psychosomatyczne, zaburzenia krążenia i inne. Zgłaszały także niechciane ciąże. Kobiety w starszym wieku, po prostu umierały. Dokumentujący zeznania zidentyfikowali wśród ofiar poważne urazy psychiczne, wskazujące na objawy zespołu stresu pourazowego, w tym zaburzenia snu, ataki paniki, napady płaczu, halucynacje, urojenia, silne poczucie winy, apatię oraz trudności w komunikacji i wykonywaniu podstawowych czynności.

Prawo i bezkarność

Gwałt, niewolnictwo i inne formy przemocy seksualnej są w warunkach wojny naruszeniem praw człowieka i międzynarodowego prawa humanitarnego, a nawet mogą stanowić zbrodnię przeciwko ludzkości i być uznane za czyn ludobójczy. Są także zakazane i karane w świetle prawa wewnętrznego Rosji i Ukrainy. Z zeznań ofiar i świadków wynika, że rosyjscy żołnierze czują się całkowicie bezkarni, a przemoc seksualna jest stosowana jako narzędzie wojny mające na celu poniżenie, terroryzowanie ludności i wywieranie nacisku na opinię publiczną. Zarzuty wykorzystywania gwałtów jako taktyki wojennej sformułowała pod adresem Rosji badająca zbrodnie misja śledcza ONZ.

Pomimo wysiłków, aby udokumentować i ukarać winnych przemocy seksualnej wiele kobiet, które decydują się zeznawać, obawia się, że nie dożyje ich ukarania. Wierzą jednak, że nikt nie ukarze sprawców tak, jak one same, jak ich szczerość i prawda, którą opowiadają światu. „Nawet jeśli nie dożyjemy tej kary, nasze zeznania pozostaną, a dzięki nim przestępcy zostaną ukarani” – konkluduje Iryna Dowhań dokumentalistka Centrum Lemkina.

Szokująca, ale wciąż nieznana skala zbrodni

Ukraińska prokuratura wspierana przez międzynarodowe zespoły śledcze prowadzi intensywne prace, aby doprowadzić do ukarania rosyjskich zbrodni, a problem gwałtów i innych form przemocy seksualnej został uznany za jeden z ważniejszych. Od ponad roku zajmuje się tym wyspecjalizowany wydział w prokuraturze, funkcjonuje strategia zajmowania się takimi przypadkami, a także grupa robocza, która koordynuje prace wielu instytucji zbierających dowody zbrodni.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie
Ukrainki na wojnie - nie chcą być tylko ofiarami konfliktu
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Opinie
Maria Kalesnikawa - najbardziej znana ofiara reżimu na Białorusi. Co się z nią dzieje?
Opinie
Czy na rozprawie wolno i warto płakać? "Wbrew słowom popularnej piosenki sąd wierzy łzom"
Opinie
Joanna Parafianowicz: Wniosek o zmianę nazwiska nie może być podyktowany widzimisię
Opinie
Mec. Joanna Parafianowicz: Ostentacyjne chwalenie się bogactwem nigdy nie wejdzie do kanonu eleganckich zachowań