W życiu codziennym niejednokrotnie możemy usłyszeć historie, w których kobieta planująca ciążę lub na wczesnym etapie ciąży zawiera z pracodawcą umowę o pracę w celu objęcia jej ochroną ubezpieczeniową. Wcześniej nigdzie nie była nigdzie zatrudniona, nie prowadziła działalności gospodarczej oraz nie przejawia żadnej innej aktywności zawodowej. Tuż po zawarciu umowy o pracę od razu przedstawia pracodawcom zwolnienie lekarskie z kodem B. W dyskusji publicznej różnie ocenia się takie sytuacje. Pojawiają się głosy, że jeśli zawarcie umowy o pracę ma być jedynie furtką do świadczeń ubezpieczeniowych, można mówić o nadużyciu i działaniu sprzecznym z zasadami współżycia społecznego. Takie stanowisko przyjmuje też ZUS, który zarzuca stronom umowy, że była ona zawarta jedynie dla pozoru, w związku z czym pracownica nie powinna zostać objęta ochroną ubezpieczeniową. Nie każdy jednak przypadek można tak kategorycznie oceniać i uznać, że doszło do naruszenia prawa. Sytuacje losowe są bardzo różne. Nierzadko zdarza się, że kobieta starająca się o dziecko dopiero po skupieniu się na innym obszarze swojego życia, np. nowej pracy, zachodzi w ciążę