Mężczyźni są lepsi dla samych siebie. Ekspertka o tym, dlaczego kobietom trudniej osiągnąć sukces

Coraz głośniej mówi się, że kariera i sukces zawodowy nie zależą od płci i wszyscy mają w tym obszarze równe szanse. Niestety, często kobiety same ograniczają swoje możliwości. Autorka projektów rozwijających kobiecy potencjał, life & business coach Izabela Janowska podpowiada, jak temu zapobiegać.

Publikacja: 19.09.2023 07:00

Izabela Janowska: "Do plannera należy koniecznie wpisać punkt >>czas dla mnie<<".

Izabela Janowska: "Do plannera należy koniecznie wpisać punkt >>czas dla mnie<<".

Foto: Archiwum prywatne

Biznes to męska sprawa. Czas płynie, zmieniają się realia otaczającego świata, a to powiedzenie wciąż się słyszy. Czy faktycznie dziś ma ono jeszcze rację bytu?

Izabela Janowska: Zdecydowanie nie. Biorąc pod uwagę to, jak wiele kobiet zakłada i prowadzi własne firmy, a także staje na czele ogromnych korporacji i różnych organizacji, nie można się z tym zgodzić. Myślę, że biznes już dawno przestał być męską sprawą. Nie oznacza to jednak, że zniknęły stereotypowe podejścia do kompetencji i sposobów działania obu płci w tym obszarze.  

Czy to oznacza, że kobiety niejako „z góry” mają do przezwyciężenia więcej trudności niż mężczyźni na drodze do osiągnięcia zawodowego sukcesu?

Nie chciałabym, żeby jakakolwiek kobieta tak myślała. Jestem zwolenniczką wiary we własną sprawczość. Często zdarza się, że kobieta mając przed sobą szansę na awans, sukces, boi się z niej skorzystać. Myśli, że nie podoła wyzwaniu, że nie jest wystarczająco dobra. Najczęściej przyczyną takich zachowań są społeczne konwenanse i związane z tym ograniczające przekonania. Tkwią w nas tak głęboko, że często nawet nie zdajemy sobie sprawy z ich oddziaływania, a poddajemy się im. A przecież my kobiety mamy prawo do samorealizacji, do bycia szczęśliwymi, spełnionymi zawodowo i prywatnie.

Co konkretnie masz na myśli?

Na przykład wyjątkowo głęboko zakorzeniony w Polakach sposób myślenia o społecznych rolach kobiety. To on sprawia, że nawet najbardziej spełnione bizneswoman, które mają też całkiem dobrze ułożone życie rodzinne, czują się winne, bo wydaje im się, że nie poświęcają wystarczająco dużo czasu i uwagi domowi i bliskim. Bardzo trudno nam uciec przed poczuciem, że kobieta przede wszystkim ma strzec domowego ogniska i być matką.

To właśnie ono najbardziej hamuje kobiety w osiąganiu sukcesów zawodowych?

Równie ważny jest brak wiary w siebie i strach przed tym, że inni pomyślą, że nie jesteśmy wystarczająco dobre. Jest wiele badań, których wyniki tego dowodzą. Mężczyźni nie przejmują się tak bardzo opinią innych i są bardziej pewni siebie. Na przykład odpowiadają na ofertę pracy, kiedy uznają, że spełniają 60 proc. stawianych w niej wymagań. Kobiety wysyłają CV, gdy czują, że mają 100 proc. kompetencji i umiejętności oczekiwanych przez pracodawcę. To wyraźnie pokazuje różnice w kobiecym i męskim myśleniu o sobie.

Czytaj więcej

Beata Pawłowska: Tkwienie za długo w jednej firmie jest dzisiaj personalnie niebezpieczne

Biorąc pod uwagę to, co powiedziałaś, można stwierdzić, że mężczyźni są lepsi dla samych siebie?

Mężczyźni też mają swoje wyzwania. Badania, które Brene Brown przeprowadziła w obszarze poczucia wstydu, pokazały, że mężczyźni najbardziej boją się tego, że ktoś pomyśli, że są słabi. U kobiet za to dużo bardziej ujawnia się chęć bycia perfekcyjną. W praktyce często oznacza to, że boimy się nowych wyzwań, bo we wszystkim, co robimy chcemy być obecne i aktywne na sto procent, a to niemożliwe. I my to wiemy. Pojawia się szansa na rozwój, na przykład podjęcie nowych studiów – mówimy: nie będę tego robić, bo będę wtedy gorszą matką. Jest okazja, by wykazać się w wymagającym projekcie – rezygnujemy z udziału w nim, bo to będzie oznaczało konieczność zaangażowania i nowego „rozłożenia sił”, a nie mamy pewności, że uda nam się wykrzesać z siebie jeszcze więcej aktywności.

Co z tym zrobić?

Nauczyć się odpuszczania, że nie we wszystkim trzeba być najlepszym. Że świat się nie zawali, jeśli w domu coś nie będzie zrobione. Warto uświadomić sobie, że jeśli działa się na wielu polach, to do funkcjonowania na każdym z nich trzeba wykorzystać część ze swoich stuprocentowych zasobów, nie całość. To magiczne sto ma być sumą liczb określających różne aktywności. Praca, dom, JA – należy żonglować siłami na bycie obecnym w tych trzech polach. Jednego dnia mogę dać z siebie więcej w domu, innego w pracy. Nie każdego wszystko i tu, i tu. Ale w ogóle na pierwszym miejscu powinno być zadbanie o siebie i o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. To najważniejsza baza.

Czy to jest możliwe w tym szalenie szybko żyjącym świecie?

Tak. Trzeba tylko o tym pamiętać. Dbać o siebie. Wiele kobiet najpierw robi wszystko dla i za wszystkich wokół, a kiedy – jeśli w ogóle – na koniec dnia pomyślą o sobie, nie mają już siły na zatroszczenie się swój dobrostan. Pierwszy krok, który należałoby wykonać, żeby cokolwiek zmienić w swoim życiu – zawodowym i prywatnym – to właśnie zadbanie o siebie i uświadomienie sobie swoich potrzeb i pragnień. Doba ma dwadzieścia cztery godziny. Nie da się jej rozciągnąć. Trzeba się zmieścić ze wszystkim w tym czasie. Do plannera należy więc koniecznie wpisać punkt „czas dla mnie”. Oczywiście dla każdego to może oznaczać coś innego.

Twoje doświadczenia z pracy rozwojowej potwierdzają informacje o tym, że kobiety częściej mierzą się z tak zwanym syndromem oszusta?

Tak, zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn zajmujących wysokie stanowiska boryka się z poczuciem, że funkcja, którą piastują, nie należy im się, i że za chwilę ktoś odkryje, że nie powinny się być w miejscu, w którym są. Kobietom trudniej przychodzi też proszenie o podwyżkę, robią to 85% rzadziej niż mężczyźni, a kiedy już się zdecydują to proszą o 30% mniejsze kwoty. Mają do tych kwestii bardzo emocjonalny stosunek. Co więcej: to się dzieje nawet wtedy, gdy mają świadomość, że mężczyźni zajmujący równe im stanowiska są lepiej wynagradzani.

Są jakieś proste rady, których można by udzielić kobietom chcącym lepiej poczuć się w życiu, które mają i spełniać zawodowe marzenia?

Tak. Po pierwsze: zdefiniować, czym są dla mnie osobiście szczęście i sukces – mając świadomość, że to nie zawsze jest to samo. Po drugie: zadbać o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Po trzecie: korzystać z pomocy i wsparcia. Po czwarte: nauczyć się odpuszczać. Po piąte: uświadomić sobie swoje wewnętrzne ograniczenia, które powodują brak wiary w siebie i obniżenie poczucia własnej wartości i pracować nad tym, żeby je pokonać.

Mówi się, że kobiety są bardziej wielozadaniowe niż mężczyźni. To ich ich atut czy przekleństwo?

Z jednej strony, w kontekście organizacji pracy, planowania projektów, myślenia strategicznego, to jest fantastyczna cecha. Z drugiej, jeśli wziąć pod uwagę potrzebę dbałości o work-life balance, to niestety nasza zmora. Skupianie się na jednej rzeczy wspiera wewnętrzny spokój i koncentrację; mulitasking – wręcz przeciwnie.

Na zakończenie: ogólnie rzecz biorąc, co jest najmocniejszą stroną kobiet? Z  czego powinny korzystać, budując karierę?

Empatia, troskliwość i opiekuńczość. To są cechy, których dziś w biznesie bardzo potrzebujemy, bo już wiadomo, że wygrywają te przedsiębiorstwa i organizacje, które są nastawione na człowieka. Szczególnie młodzi ludzie chcą pracować w miejscach, które wspierają ich dobrostan psychiczny.

Rozwój
Slow productivity. Na czym polega modna strategia "leniwego" zarządzania czasem?
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Rozwój
Jak zrobić porządki w firmie i głowie? Trenerka cyfrowej organizacji biznesu radzi
Rozwój
Upskilling: podnoszenie własnych kompetencji w zgodzie ze sobą
Rozwój
Chat GPT pisze esej: czy dostałby się na studia?
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Rozwój
Aleksandra Lemańska o stawianiu granic: Moje potrzeby nie są gorsze, ani mniej ważne od potrzeb wszystkich innych ludzi