Profesor Małgorzata Dajnowicz: Sytuacji społecznej kobiet nie da się zmienić przepisami

- To kobiety muszą doceniać swoją wartość, być przekonane, że w niczym nie ustępują mężczyznom i że mogą domagać się tego, co oni - mówi badaczka historii kobiet.

Publikacja: 08.03.2024 06:00

Prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz: Reprezentacja kobiet w różnych sferach życia społecznego wciąż n

Prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz: Reprezentacja kobiet w różnych sferach życia społecznego wciąż nie jest w pełni satysfakcjonująca.

Foto: Adobe Stock

Żyjemy w XXI wieku. Osiągnęliśmy wysoki poziom rozwoju społecznego. Mogłoby się wydawać, że ogólne kwestie organizacji życia są już ukonstytuowane i powinny działać co najmniej dość, jeśli nie bardzo, sprawnie. Mając to na uwadze, jak należy spojrzeć na zasadność toczenia dziś debaty na temat roli i miejsca kobiet w społeczeństwie? Czy tych dyskusji wciąż nam potrzeba?

Prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz: Zdecydowanie tak. Przede wszystkim dlatego, że ten temat jest dla społeczeństwa, jak pokazują zarówno pobieżne obserwacje, jak i różnorodne badania, nie tylko ważny, ale również interesujący. Dzieje się tak między innymi dlatego, że wciąż zauważalne są wyraźne różnice w pozycji i obecności kobiet i mężczyzn w kilku ważnych obszarach funkcjonowania. W porównaniu do mężczyzn mniej kobiet działa w świecie polityki. Mimo obowiązujących regulacji prawnych, które mają przeciwdziałać dyskryminacji kobiet w zakresie wynagrodzenia, nierówne płace kobiet i mężczyzn wykonujących te same obowiązki zawodowe nadal są faktem. Mniej kobiet niż mężczyzn piastuje najwyższe stanowiska w strukturach świata biznesu. I wreszcie: stereotypowe podejście do kwestii ról społecznych odgrywanych przez kobiety ma duży wpływ na ich możliwości rozwoju, samorealizacji, działania. To ważne powody do tego, by mówić wciąż ten temat i podejmować różnorodne działania na rzecz kobiet.

Najogólniej rzecz ujmując: jesteśmy w jakimś wyjątkowym momencie historii, jeśli chodzi o rolę i reprezentację kobiet w życiu społecznym?

Chyba nie byłabym skłonna do posługiwania się tego rodzaju terminologią w odniesieniu do współczesności. Ważne zmiany w obszarze, o którym mowa, dokonują się od XIX wieku i zdecydowanie mają charakter ewolucyjny, a nie rewolucyjny. Dla Polek szczególnie waży był rok 1918. Wtedy uzyskały prawa wyborcze, co zapoczątkowało kolejne przemiany. Kobiety zaistniały w zawodach wcześniej wykonywanych głównie przez mężczyzn – prestiżowych i zapewniających lepsze wynagrodzenie. Wkroczyły też do świata polityki. Na początku wprawdzie ich reprezentacja w Sejmie była tylko kilkuprocentowa, ale sam fakt pojawienia się ich w tym miejscu można by nazwać rewolucyjnym. Kolejne ważne daty w historii – w ogóle, ale również z punktu widzenia kobiet – to z pewnością 1945 rok, a następnie 1989. Gdyby tylko pobieżnie spojrzeć na wszystkie przemiany społeczne, które dokonały się w Polsce po obradach Okrągłego Stołu, można by zakładać, że pewnym krokiem zmierzamy w kierunku sytuacji pełnego, nazwijmy to, dobrostanu kobiet. Rzeczywistość pokazuje jednak, że wciąż mamy przed sobą jeszcze długą drogę do tego celu. Reprezentacja kobiet w różnych sferach życia społecznego nie jest w pełni satysfakcjonująca, ale, co ważne, coraz więcej ludzi jest tego świadomych i chce działać, aby zmienić istniejący stan rzeczy.

Z czego wynikają dysproporcje w udziale kobiet i mężczyzn w życiu społecznych i problemy ze wspomnianym szeroko pojętym „dobrostanem” kobiet? To efekt wad systemu, czy innych uwarunkowań?

W dużym stopniu decyduje o tym tradycyjnie, mocno zakorzenione przekonanie o podziale ról społecznych determinowanym przez płeć i przypisanie kobietom tych związanych z domem, życiem rodzinnym. Co ważne: dysproporcje, o których mówimy, często powodowane są przekonaniami samych kobiet, a nie systemowym narzucaniem im określonego sposobu myślenia. Jest wiele regulacji prawnych, które mają wyrównywać szanse kobiet na rynku pracy, gwarantować im wynagrodzenie równe mężczyznom. Same przepisy nie wystarczą jednak do tego, by zmienić sytuację społeczną. To kobiety muszą doceniać swoją wartość, być przekonane, że w niczym nie ustępują mężczyznom i że mogą domagać się tego, co oni.

Czytaj więcej

Kobiety same sobie szkodzą. Psycholożka o stawianiu granic swojego "ja"

W kontekście, o którym rozmawiamy, ważne wydaje mi się to, że nie da się jednak przeskoczyć ograniczeń wynikających z biologicznych uwarunkowań płci. Mam na myśli fakt, że kobiety, decydując się na posiadanie potomstwa, ponoszą inne konsekwencje tego kroku niż mężczyźni. Nie można uciec przed tym, że ciąża i pierwsze lata wychowania dziecka wymagają większego zaangażowania i nakładu pracy ze strony kobiety niż mężczyzny – nawet w sytuacji, gdy partner doskonale wywiązuje się w roli ojca. Da się to zauważyć w wynikach jakichś badań?

Tak, ma pani rację. Zarówno zwykłe obserwacje, jak i badania potwierdzają to, że macierzyństwo i wejście w tak zwane role domowe determinuje przebieg kariery zawodowej kobiet. Później niż mężczyźni osiągają one na przykład istotne awanse, a w środowisku naukowym zdobywają kolejne stopnie i tytuły. Kobiet doktorów habilitowanych i profesorów jest w ogóle mniej niż mężczyzn, a warto pamiętać, że w ogólnych statystykach osób przyjmowanych na studia wszystkich stopni, również doktoranckie, dominują kobiety. To pokazuje, że na drodze rozwoju naukowego napotykają czasami pewnego rodzaju bariery.

Jest sposób, by to zmienić?

Tak, zawsze ten sam: edukacja – zarówno samych kobiet, jak i całości społeczeństwa. To kobiety mają wiedzieć, czego chcą i mieć przekonanie, że są w stanie to osiągnąć. W społeczeństwie z kolei ma panować przekonanie, że obecność kobiet w sferze publicznej, ich samorealizacja, aktywność zawodowa, są uzasadnione i ważne w kontekście ogólnego dobra społecznego. Żyjąca na przełomie wieków XIX i XX Eliza Orzeszkowa, o której często mówię na wykładach, często podkreślała, że edukacja jest sposobem na zniesienie wszelkich nierówności – społecznych, płciowych. Innej dobrej drogi nie ma. Zmiany społeczne, które próbuje się wprowadzać rewolucyjnymi metodami, nie przynoszą zwykle pożądanych długofalowych efektów, a w tym kontekście o takie przede wszystkim chodzi.

Z jednej strony kobiety coraz głośniej mówią o przysługujących im prawach i walczą o nie, a z drugiej coraz częściej słyszy się o „żonach swoich mężów”, które świadomie rezygnują z życia zawodowego i poświęcają się rodzinie. Jak oceniać to zjawisko, myśląc o jego wpływie na dziejowość budowania roli i pozycji społecznej kobiet?

Na pewno nie negatywnie. Żyjemy w społeczeństwie demokratycznym. Podstawą funkcjonowania w nim są prawa i wolności. Jeśli kobiety mogą być aktywne zawodowo i być obecne w przestrzeni publicznej, ale decydują się tego nie robić, to nie dzieje się nic złego. Ważne, żeby miały takie same prawa do działania i istnienia w społeczeństwie jak mężczyźni. To, czy będą z nich korzystać, to kwestia wolności – z punktu widzenia państwa demokratycznego kluczowa. Nikogo nie można do niczego zmuszać. Również do korzystania z przysługujących mu praw. Najważniejsze jest prawo wyboru.

W ostatnim czasie w medialnej narracji o kobietach często pojawiał się temat książki „Chłopki”. Ta publikacja w krótkim czasie stała się czytelniczym hitem. Zna ją pani profesor? Jeśli tak, co pani o niej sądzi?

Tak, znam. Ciekawa lektura. Autorka podejmuje stosunkowo słabo znany temat i otwiera pole do dyskusji oraz eksploracji badawczej. Ze względu na ograniczoną dostępność źródeł chłopstwo to grupa społeczna, której poświęca się zdecydowanie mniej uwagi naukowej niż szeroko pojmowanym elitom. Chłopki prowokują, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, do przyglądania się tematowi, a jednocześnie dostarczają czytelnikowi cennej dawki wiedzy podanej w przystępny sposób.

Jako kobieta zajmująca się naukowo historią kobiet jaką cenną myśl mogłaby pani profesor przekazać czytelniczkom?

Przede wszystkim: zawsze wierzyć w siebie. Po drugie: stawiać sobie cele, a następnie konsekwentnie dążyć do ich realizacji. Po trzecie: nie dać sobie wmówić, że jest się tłem świata, ale żyć w przekonaniu, że ma się prawo być także na pierwszym planie – w każdym obszarze aktywności.

Prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz

Prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz

Archiwum prywatne

Prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz

Profesor tytularna nauk humanistycznych (2019 r.). Zatrudniona na Wydziale Historii Uniwersytetu w Białymstoku, gdzie kieruje Katedrą Historii Kultury i Pracownią Historii Kobiet oraz w Ośrodku Badań nad Totalitaryzmami Instytutu Pileckiego w Warszawie. Prezes i założycielka Instytutu Studiów Kobiecych. Autorka kilku monografii naukowych i ponad 160 artykułów w wydawnictwach krajowych i zagranicznych. Jej zainteresowania naukowe dotyczą historii XIX i XX wieku, historii kobiet, dziejów elit ze szczególnym uwzględnieniem elit Narodowej Demokracji, historii regionalnej. Laureatka wielu stypendiów naukowych, m.in. Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej (dwukrotnie), Fundacji z Brzezia Lanckorońskich. Realizowała wielokrotnie granty naukowe, m.in. Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwa Edukacji i Nauki, Narodowego Centrum Nauki, Narodowego Centrum Kultury. Odbywała staże naukowe i wykłady w wielu ośrodkach zagranicznych (w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Holandii, Portugalii, Rosji, Norwegii, Kanadzie). W latach 2018 – 2023 Podlaska Wojewódzka Konserwator Zabytków. Członek Komisji Ewaluacji Nauki kadencji 2023-2027. Odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi (2011), Zasłużony dla Kultury Polskiej (2018), Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2023). 

Żyjemy w XXI wieku. Osiągnęliśmy wysoki poziom rozwoju społecznego. Mogłoby się wydawać, że ogólne kwestie organizacji życia są już ukonstytuowane i powinny działać co najmniej dość, jeśli nie bardzo, sprawnie. Mając to na uwadze, jak należy spojrzeć na zasadność toczenia dziś debaty na temat roli i miejsca kobiet w społeczeństwie? Czy tych dyskusji wciąż nam potrzeba?

Prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz: Zdecydowanie tak. Przede wszystkim dlatego, że ten temat jest dla społeczeństwa, jak pokazują zarówno pobieżne obserwacje, jak i różnorodne badania, nie tylko ważny, ale również interesujący. Dzieje się tak między innymi dlatego, że wciąż zauważalne są wyraźne różnice w pozycji i obecności kobiet i mężczyzn w kilku ważnych obszarach funkcjonowania. W porównaniu do mężczyzn mniej kobiet działa w świecie polityki. Mimo obowiązujących regulacji prawnych, które mają przeciwdziałać dyskryminacji kobiet w zakresie wynagrodzenia, nierówne płace kobiet i mężczyzn wykonujących te same obowiązki zawodowe nadal są faktem. Mniej kobiet niż mężczyzn piastuje najwyższe stanowiska w strukturach świata biznesu. I wreszcie: stereotypowe podejście do kwestii ról społecznych odgrywanych przez kobiety ma duży wpływ na ich możliwości rozwoju, samorealizacji, działania. To ważne powody do tego, by mówić wciąż ten temat i podejmować różnorodne działania na rzecz kobiet.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Wywiad
Aktorka Zofia Jastrzębska o pracy i życiu osobistym: Autentyczność jest wolnością
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Wywiad
Luna: Nie czuję, że na Eurowizji poniosłam porażkę
Wywiad
Małgorzata Foremniak: Nie warto poświęcić siebie dla drugiego człowieka
Wywiad
Pisarka Małgorzata Oliwia Sobczak stworzyła "Kolory zła: Czerwień". Mówi, że to terapia
Wywiad
Reżyserka Maja Kleczewska: Warszawa nie potrzebuje "Wesela"