Zmiana ścieżki zawodowej bywa dyktowana rozmaitymi czynnikami. Chęć rozwoju w dziedzinie bliskiej zainteresowaniom danej osoby, realizacja porzuconych przed laty marzeń czy też rozczarowanie wynikające z poświęcania czasu i energii na obecne zajęcie – to tylko niektóre z nich. Bywa jednak i tak, że mimo zaangażowania i wypracowywanych latami umiejętności w ukochanej dziedzinie, w wyniku zdarzeń losowych porzucenie wybranego zajęcia staje się koniecznością. Taki scenariusz zrealizował się w przypadku mieszkanki Dublina, Leah Hayden Cassidy. Uzdolniona piłkarka, która starannie zaplanowała karierę w świecie sportu, po latach intensywnych treningów uległa poważnemu wypadkowi. Rozległe złamanie nogi nie tylko uniemożliwiło jej powrót na boisko, ale i na dwa lata pozbawiło pomysłu na rozpoczęcie aktywności w jakiejkolwiek innej dziedzinie. – Byłam zdruzgotana. Jedyne, co potrafiłam, to gra w piłkę nożną. Nie angażowałam się nadmiernie w naukę innych przedmiotów, bo w głębi serca czułam, że futbol to moja przyszłość. Przez dwa lata po wypadku brakowało mi pomysłu na to, jakie dalsze kroki podjąć – wyznaje w wywiadzie dla serwisu „London Irish Stories”. Wkrótce miało się jednak okazać, że nowo obrana ścieżka zawodowa będzie dla niej pasmem niespodziewanych sukcesów.
Przerwana kariera sportowa Leah Hayden Cassidy
Miłość do piłki nożnej i chęć rozwoju w tej dyscyplinie sportu zawiodły młodą Irlandkę do Stanów Zjednoczonych. Tam przez trzy lata intensywnie szlifowała swoje umiejętności, łącząc treningi z nauką na jednym z tamtejszych uniwersytetów. Po dramatycznym wypadku, w wyniku którego doznała złamania nogi, przeszła cztery skomplikowane operacje, a ze względu na pobyt w odległym kraju opiekę nad nią sprawowali trenerzy i koleżanki z drużyny. Przy braku szans na dalszy rozwój kariery sportowej, była zawodniczka wróciła do rodzinnego miasta, zastanawiając się, jak potoczą się jej dalsze działania zawodowe. – Po przyjeździe do domu naprawdę nie miałam pojęcia, co chciałabym robić w życiu. Wiedziałam natomiast, że lubię podróżować i wykonywać prace kreatywne w różnych dziedzinach, takich jak muzyka, moda czy sztuka. Nie przypominam sobie, aby nastąpił moment „eureki”, w którym odkryłabym swoje prawdziwe powołanie. Rozważałam pracę w charakterze nauczycielki, jednak przyjaciel podsunął mi inny pomysł – relacjonuje w rozmowie z „Vogue”.
Propozycja, o której mowa, miała związek z zawodem, rzekomo wykonywanym w młodości przez babcię byłej sportsmenki. – Ja sama nigdy nie byłam zainteresowana tworzeniem fryzur ani obcinaniem włosów, natomiast według rodzinnych legend, moja babcia była kiedyś fryzjerką. Trudno mi w to uwierzyć, sądząc po jakości wykonywanych przez nią cięć – żartuje w rozmowie z „London Irish Stories”. – Przyjaciel namawiał mnie jednak do spróbowania moich sił w tym fachu. Sam był barberem i przekonywał mnie, że jeśli nauczę się podstaw zawodu, będę miała możliwość praktykowania tego zajęcia w jakimkolwiek miejscu na świecie. Doszłam do wniosku, że byłoby to dobre połączenie moich pasji: podróżowania i pracy kreatywnej. Dodatkowo, pozwoliłoby mi uzyskać niezależność finansową – wymienia.
Czytaj więcej
Mówi się, że ostatnia fryzjerska metamorfoza gwiazdy miała na celu zwrócenie uwagi na nową markę linii kosmetyków do pielęgnacji włosów Cécred, któ...