– To dziwne uczucie, używać pełnego imienia i nazwiska mojej najlepszej przyjaciółki, którą od zawsze nazywam Bird. Tak mawiali do niej jej rodzice. W obecnych okolicznościach jest to jednak wskazane, ponieważ Amanda Peet napisała jeden z najpiękniejszych esejów, jaki kiedykolwiek powstał, opisując w nim stratę swoich rodziców przy jednoczesnych zmaganiach z własną chorobą nowotworową – tak o poruszających wyznaniach opublikowanych przez gwiazdę serialu „Znajomi i sąsiedzi” pisze na Instagramie jej przyjaciółka, Sarah Paulson. Artykuł o wymownym podtytule „Oboje moi rodzice byli w hospicjum, na przeciwległych wybrzeżach. Wtedy dowiedziałam się, że mam raka piersi.” (oryg. „Both of my parents were in hospice, on opposite coasts. Then I found out that I had breast cancer.”) ukazał się w marcu bieżącego roku na łamach magazynu „The New Yorker”. Czytelnicy nie szczędzili 54-letniej gwieździe słów wsparcia, doceniając przy tym jej talent pisarski.
Amanda Peet: Mama mnie rozpoznawała, ale jej spojrzenie pozostawało puste
Uwzględnienie Amandy Peet na liście 50 najpiękniejszych kobiet świata magazynu „People” trudno uznać za pomyłkę. Regularne rysy twarzy, błękitne oczy, gęste włosy i czarujący uśmiech gwiazdy takich produkcji jak „Miłość bez końca”, „Sprawa zaufania” czy „Fatal Attraction”, z pewnością predestynują ją do miejsca w rzeczonym zestawieniu. Choć powstało ono przed 26 latami, aktorka nadal wyróżnia się urodą. W błękitnych oczach skierowanych wprost w obiektyw aparatu na fotografii wykonanej przed kilkoma tygodniami nie sposób jednak nie dostrzec smutku. O wydarzeniach minionych miesięcy pisze otwarcie, unikając patosu i nie zatajając przed czytelnikami najbardziej bolesnych momentów związanych z leczeniem onkologicznym podjętym w trakcie ostatnich chwil życia jej rodziców. – Moja mama wiedziała o mnie wszystko. Tym bardziej dziwnie się czułam, gdy nie mogłam podzielić się z nią informacją o mojej chorobie – wyznaje we wstępie cytowanego artykułu. – Mieszkała niecałe 10 metrów od mojego domu, ale nie przyszłoby mi do głowy, aby wtajemniczać ją w moje problemy, ponieważ znajdowała się w ostatniej fazie choroby Parkinsona. Nadal mnie rozpoznawała i od czasu do czasu odpowiadała „tak” lub „nie” na moje pytania, ale jej spojrzenie pozostawało puste – wyznaje.
Tymczasem stan zdrowia przebywającego w hospicjum ojca aktorki uległ dramatycznemu pogorszeniu. Do podobnej placówki, zlokalizowanej jednak w innej części kraju, trafiła też mama Amandy Peet. – Moja siostra zatelefonowała, by przekazać mi informację o tym, że tata umiera. Rodzice od lat byli rozwiedzeni i znajdowali się w oddalonych od siebie hospicjach. Mama zamieszkała tam wcześniej, a tata zaledwie po tygodniu pobytu bardzo źle się poczuł. Nie spodziewaliśmy się, że to on odejdzie pierwszy – można przeczytać w poruszającym eseju.
Czytaj więcej
35-letnia wnuczka byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Johna F. Kennedy’ego, Tatiana Schlossberg, cierpi na nieuleczalną chorobę nowotworową. O...
Amanda Peet – śmierć ojca w obliczu własnej diagnozy nowotworowej
Odtwórczyni roli Mel Cooper w serialu „Znajomi i sąsiedzi” nie zdążyła pożegnać się z ojcem przed jego śmiercią, w dalszej części cytowanego artykułu dodając, że miała wówczas ogromne poczucie winy wywołane myślami, jakie zaprzątały jej głowę, gdy przybyła do hospicjum. – Powinnam była wspominać zmarłego rodzica, a tymczasem zamartwiałam się własnym zdrowiem. Gdy jednak ciało mojego ojca zostało wywiezione z jego ostatniego miejsca pobytu, mogłam znów panikować z powodu diagnozy nowotworowej, jaką otrzymałam krótko przed tym zdarzeniem – relacjonuje.
Mając świadomość podwyższonego ryzyka zachorowania na raka piersi, aktorka od lat poddawała się regularnym badaniom. – Co sześć miesięcy meldowałam się w gabinecie lekarskim na rutynową kontrolę. W przeddzień Święta Pracy udałam się na wizytę, która, jak mi się wydawało, miała przebiegać podobnie jak dotychczasowe. Dr K. zazwyczaj rozmawiała i żartowała ze mną podczas badania. Tym razem jednak milczała. Następnie zwróciła mi uwagę na coś, co wygląda niepokojąco w badaniu USG. Zleciła wykonanie biopsji. Próbkę miała później przekazać do laboratorium. Tak właśnie dowiedziałam się o mojej chorobie – brzmi treść cytowanego eseju.
Choć wstępne wyniki badań sugerowały, że zmiana jest „niewielka”, pacjentce zalecono wykonanie rezonansu magnetycznego w celu ustalenia, jak to określiła, „zakresu choroby”. – Dr K. użyła obrazowego porównania, mówiąc, że nowotwory są jak różne gatunki psów. Z jednej strony mamy pudle, a z drugiej pitbulle – przytacza fragment rozmowy z lekarką.
Czytaj więcej
Znana włoska modelka nosi nakrycie głowy tylko wtedy, gdy wymaga tego konkretna stylizacja. Bianca Balti odważnie pokazuje ogoloną głowę, dając świ...
Amanda Peet: Wraz z siostrą wahałyśmy się, czy powiedzieć mamie o śmierci taty
Zatroskani druzgocącymi wiadomościami siostra i mąż aktorki – współtwórca serialu „Gra o tron”, David Benioff – odradzali jej informowanie mamy o dramatycznych wydarzeniach mających miejsce w życiu ich rodziny. – Wraz z siostrą wahałyśmy się, czy powiedzieć mamie o śmierci taty. Nie mogłyśmy ocenić, czy będzie w stanie cokolwiek z tego zrozumieć. Z biegiem czasu, na skutek jej postępującej choroby, nasze rozmowy stawały się coraz krótsze. Ostatecznie ograniczyły się do przekazywania skondensowanych, najczęściej pozytywnych komunikatów na temat mojego życia – relacjonuje 54-latka.
W serii nieszczęśliwych zdarzeń w rodzinie aktorki znalazło się jednak miejsce na wiadomość o zgoła odmiennym charakterze. – Jednak pudle – brzmiał lakoniczny, choć łatwy do rozszyfrowania komunikat wystosowany przez wspomnianą dr K. po otrzymaniu wyników badań Amandy Peet. Dla gwiazdy serialu „Bliskość” oznaczało to, że znaleziony w trakcie rutynowej kontroli guz jest w pełni uleczalny. – Byłam szczęśliwsza niż przed diagnozą. Radość nie trwała jednak długo, ponieważ dr K. uświadomiła mi, że radiolog musi jeszcze zbadać moje węzły chłonne. Dokładnego sprawdzenia wymagała też druga pierś, więc miałam przed sobą kolejne dni oczekiwania na wyniki. Zrozumiałam, że diagnozy nowotworowe sączą się w niespiesznym tempie – pisze odtwórczyni roli Dianne w filmie „Życie na niby”.
Czytaj więcej
Księżna Kate za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowała odbiorców, że zakończyła proces chemioterapii. – Walka z rakiem jest skompliko...
Amanda Peet – przekazanie dzieciom informacji o jej stanie zdrowia
W toku kolejnych badań u aktorki zidentyfikowano drugą zmianę nowotworową, co dla 54-latki oznaczało konieczność ponownego odbycia biopsji i oczekiwania na wyniki. Jednak i tym razem miało okazać się, że znaleziona zmiana ma charakter łagodny i nie wiąże się z koniecznością podejmowania chemioterapii czy mastektomii. – Lekarze potwierdzili, że w moim przypadku wystarczającą formą leczenia będzie radioterapia i lumpektomia (zabieg chirurgiczny polegający na usunięciu guzka w piersi łącznie z otaczającymi go zdrowymi tkankami – przyp. red.) – wyjaśnia rzeczowo w dalszej części eseju.
Otrzymane potwierdzenie skłoniło aktorkę i jej męża do poinformowania ich trojga dzieci o chorobie nowotworowej mamy. Choć 19-letnia Frances, 15-letnia Molly Jane i 11-letni Henry zostali wtajemniczeni w proces leczenia po tym, jak wyniki badań okazały się dla pacjentki korzystne, nadal wyrażali obawę, że rodzice zatajają przed nimi kluczowe fakty związane ze stanem zdrowia ich mamy. – Molly bardzo płakała, a Frankie długo przetwarzała otrzymaną informację, ostatecznie odczuwając ulgę, że nie będę musiała przechodzić chemioterapii. Dzieci miały jednak obawę, że nie mówimy im całej prawdy. Moje córki są u progu dorosłości. Jeśli zatem mamy pielęgnować łączącą nas więź, musimy nauczyć się prowadzić nawet najtrudniejsze rozmowy – wyjaśnia w cytowanym eseju.
Czytaj więcej
– Zastanówcie się przez moment i pomyślcie o ośmiu kobietach, które kochacie i które pojawiły się w waszym życiu. Policzcie je na palcach. Statysty...
Powrót do zdrowia i druzgocąca wiadomość z hospicjum
Ona sama została skonfrontowana z koniecznością przeprowadzenia kolejnej takiej rozmowy niespełna dwa tygodnie po otrzymaniu pierwszego, pozbawionego niepokojących zmian wyniku badania kontrolnego. Dotarła do niej wówczas wiadomość o pogarszającym się stanie zdrowia jej mamy. – Pielęgniarka z hospicjum zatelefonowała, by już zawczasu doradzić mi kontakt z kostnicą. Wyjaśniała, że śmierć mojej mamy jest kwestią kilku dni, a dla większości osób w żałobie zaangażowanie w kwestie organizacyjne po stracie tak bliskiej osoby jest bardzo bolesne – pisze rzeczowo na łamach „The New Yorker”.
Podczas ostatniego spotkania z mamą nie potrzebowała już zbędnych słów. – Nie byłam pewna, czy mama patrzy na mnie, czy widzi przed sobą jakiś ciekawy zarys postaci. Powiedziałam „hej doodle!”, jak często mnie witała. Zdałam sobie jednak sprawę, że ona już nie używa słów, więc poszłam za jej przykładem. Czas upływał, a przecież i tak już wszystko jej powiedziałam – pisze na zakończenie.
Źródła:
https://www.newyorker.com/
https://www.instyle.com/