Najpierw polityka, potem ślub. Była premier Nowej Zelandii nareszcie jest żoną

Miała 37 lat, kiedy została najmłodszym w historii premierem Nowej Zelandii. Jacinda Ardern urodziła dziecko w czasie trwania kadencji i wzięła sześciotygodniowy urlop macierzyński, podczas którego zastępował ją wicepremier. W czasie pandemii codziennie przekazywała rodakom najnowsze informacje online, siedząc na podłodze swojego salonu między dziecięcymi zabawkami. W sobotę 13 stycznia wzięła odkładany od tamtej pory ślub.

Publikacja: 15.01.2024 15:44

Była premier Nowej Zelandii została żoną

Była premier Nowej Zelandii została żoną

Foto: FELICITY JEAN PHOTOGRAPHY

Była premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern przypieczętowała związek ze swoim wieloletnim partnerem, gospodarzem telewizyjnego programu dla wędkarzy, Clarkiem Gayfordem podczas prywatnego wydarzenia, 13 stycznia w winnicy w Havelock North na południu kraju. Ona miała na sobie długą, biała suknię z welonem zaprojektowaną specjalnie na tę okazję przez Juliette Hogan, on wystąpił w czarnym garniturze nowozelandzkiej marki Zabesi. „Warto było czekać” – napisała krótko panna młoda w swoich mediach społecznościowych.

Według lokalnej gazety Jacinda Ardern i Clarke Gayford zaczęli spotykać się w 2014 roku, a zaręczyli pięć lat temu. W dobie kryzysu związanego z koronawirusem i ograniczeniami zgromadzeń panna młoda oświadczyła: ''Takie jest życie'' i postanowiła przenieść uroczystość na bliżej nieokreślony termin. Mówiła, że nie różniła się w tym od tysięcy innych Nowozelandczyków. W końcu jednak jej plan się ziścił i wypowiedziała magiczne słowo „tak” w winnicy określanej przez dziennikarzy ''instagramową''.

''Jest takie powiedzenie, że nie ma nic trudniejszego niż prawdziwa empatia, ponieważ wymaga zrozumienia życia z perspektywy kogoś innego, zawieszenia własnego ego, wejścia w inne buty i spojrzenia na świat cudzymi oczami'' – napisał rok temu Clarke Gayford w poruszającym poście na Instagramie po tym, jak jego ówczesna narzeczona zrezygnowała ze stanowiska. ''Nauczyłem się również, że w polityce choć łatwiej jest podążać wytartą ścieżką popularności poprzez podziały i nienawiść oraz unikanie niepopularnych, ale niezbędnych decyzji, istnieje lepszy, znacznie trudniejszy sposób rządzenia w oparciu o empatię, który po cichu sadzi wiele drzew, aby wszyscy mogli cieszyć się ich cieniem przez wiele dobrych lat'' – podkreślał z dumą.

''Możesz być przywódcą na własny sposób i nadal zmieniać świat. I tak właśnie planuję zrobić''

Mianowana 26 października 2017 roku premierem Nowej Zelandii Jacinda Ardern stała się symbolem nowej drogi w polityce. Była młoda, została trzecią kobietą na tym stanowisku w kraju i udowodniła, że będąc w ciąży kobieta może pełnić funkcje publiczne. W ciągu kolejnych kilku lat stała się symbolem feminizmu i walki o równość płci oraz z rasizmem.

Czytaj więcej

Wielki strajk kobiet w Islandii. Wzięła w nim udział sama szefowa rządu

Od zawsze była typem społeczniczki. Wychowała się na wsi, w rodzinie mormońskiej (później została agnostyczką). Jej ojciec był policjantem, matka pracowała w szkolnej stołówce, mieli jeszcze starszą córkę Louise. W college’u przyszła premier Nowej Zelandii udzielała się w samorządzie i przy wydawaniu gazetki. „Moja babcia wstąpiła do Partii Pracy w 1949 roku.  Ciocia Marie jako następna przejęła pałeczkę. Nigdy mi jej nie przekazała, raczej jakby wystrugała drugą i kazała mi z nią biec, wykrzykując po drodze instrukcje” - wspomina. Po studiach pracowała w biurze premier Helen Clark. Była też między innymi wolontariuszką w kuchni dla bezdomnych w Nowym Jorku i działała jako doradczyni premiera Wielkiej Brytanii Tony’ego Blaira. W 2008 roku zasiadła w ojczystym parlamencie. W 2017 została wiceprzewodniczącą Nowozelandzkiej Partii Pracy, a kilka miesięcy później stanęła na jej czele. Przygotowała kampanię wyborczą po tym, jak jej partia trzy kadencje spędziła w opozycji. Oparła ją na walce z nierównościami społecznymi, polegającej między innymi na wsparciu budownictwa socjalnego, ograniczeniu ubóstwa dzieci, transformacji energetycznej, podniesieniu płacy minimalnej, zwiększeniu nakładów na opiekę zdrowotną i wprowadzeniu bezpłatnych studiów. Partia Pracy uzyskała wtedy drugi wynik w wyborach, co umożliwiło stworzenie koalicyjnego rządu, na którego czele stanęła ona. Zaprzysiężona została 26 października 2017 roku, tym samym stając się najmłodszym od 1856 premierem Nowej Zelandii. W ostatnich latach tylko trzech premierów na świecie było młodszych od niej. Sebastian Kurz z Austrii miał 31 lat w 2017 roku, kiedy wybierano go na ten urząd, Sanna Marin z Finlandii miała 34 lata w 2019 roku, a niedawno zaprzysiężony premier Francji Gabriel Attal w marcu skończy 34 lata.

"Nie będę pierwszą kobietą zajmującą się jednocześnie wieloma rzeczami ani pierwszą pracującą matką"

Do jej pierwszych decyzji należały między innymi podniesienie płacy minimalnej o 5 proc., obniżki opłat za studia na państwowych uczelniach, płatny urlop dla ofiar przemocy domowej i ograniczenie biurokracji związanej z jej zgłaszaniem oraz wydłużenie urlopu macierzyńskiego, najpierw z 18 do 22, a później do 26 tygodni. Sama skorzystała z sześciu tygodni urlopu po urodzeniu córki Neve Te Aroha (pierwsze to irlandzkie imię wywodzące się od słowa jasna, drugie po maorysku to miłość). W wychowanie dziecka bardzo zaangażował się jego ojciec. Oboje towarzyszyli Jacindzie Ardern na posiedzeniu ONZ w Nowym Jorku, kiedy dziewczynka miała trzy miesiące. Tę podróż sfinansowali samodzielnie, ale po niej w Nowej Zelandii wprowadzono przepisy, na mocy których członkowie rządu mogą zabierać dzieci i ich opiekunów w podróże służbowe, a ich koszty są pokrywane ze środków publicznych.

Kiedy obejmowała urząd, podczas konferencji prasowej oburzyła się na dziennikarza pytającego, czy planuje mieć dzieci. ''Takie pytanie w 2017 r. jest nieakceptowalne. To decyzja kobiet, kiedy chcą mieć dzieci i nie powinna mieć wpływu na to czy dostaną pracę, czy nie. Kiedy zadajesz to pytanie, sugerujesz, że odpowiedź ma wpływ na decyzję o zatrudnieniu'' – argumentowała.

''Kiedy miałam 37 lat, powiedziano mi, że istnieje szereg czynników, które uniemożliwiają mi zajście w ciążę, a jednym z nich był prawdopodobnie stres. Postanowiliśmy skorzystać z pomocy nauki, ale jak wiele par się o tym przekonało, nie było to proste. Niedługo po tym, jak zostałam przywódczynią Partii Pracy, doświadczyłam nieudanej próby zapłodnienia in vitro. Myślałam, że znalazłam się na ścieżce, która oznacza, że nie będę mamą. Zamiast to przepracować, prowadziłam kampanię, aby zostać premierem'' – opowiadała w swoim ostatnim wystąpieniu w parlamencie. ''Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy kilka miesięcy później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie ma wątpliwości, że otrzymałam niesamowite wsparcie, aby być taką matką, jaką chciałam być''.

Kiedy zaszła w ciążę, jej przeciwnicy wytykali jej zdradę narodu, marnowanie pieniędzy na samoloty, żeby wrócić odpowiednio wcześnie z Forum Wysp Pacyfiku i nakarmić dziecko, czy to, że nie będzie w stanie poświęcić córce wystarczająco dużo czasu, a nawet, że rani uczucia par niemogących mieć potomstwa. "Kobiety pracowały i zostawały matkami już od dawna. To, że teraz może to zrobić także premier, świadczy o tym, że na dobre wkraczamy w XXI wiek. Dla kobiet nie ma rzeczy niemożliwych" – mówiła ''Guardianowi'' była premier Nowej Zelandii Helen Clark.

Los wszystkich dzieci był dla niej szczególnie ważny. ''Kiedy w 2017 r. tworzyliśmy rząd, prawie co piąte dziecko żyło w biedzie. (…) Jednak standardy Zdrowych Domów, podwyżki świadczeń i ich indeksacja do wynagrodzeń, zimowa dopłata za energię, wprowadzenie BestStart (sieci 260 ośrodków wczesnej edukacji i opieki – red.) i utworzenie programu Żywność w szkołach oznaczają, że kiedy ustąpię, pomimo trudnych warunków ekonomicznych, będzie 77 tys. mniej dzieci żyjących w gospodarstwach domowych o niskich dochodach, zmniejszono wszystkie dziewięć wskaźników ubóstwa dzieci, a tej zimy samotny rodzic otrzyma o 212 dolarów więcej tygodniowo niż wtedy, gdy obejmowałam urząd'' – wyliczała w podsumowaniu swoich rządów.

Czytaj więcej

Cate Blanchett w Parlamencie Europejskim: Wzywam UE do dalszego i zwiększonego wsparcia uchodźców

15 marca 2019 r. Brenton Tarrant, skrajnie prawicowy terrorysta, otworzył ogień w dwóch meczetach w drugim co do wielkości mieście w kraju, Christchurch, zabijając 51 osób i raniąc 49. Jacinda Ardern stanęła w obliczu swojego pierwszego poważnego kryzysu. Wyszła z niego zwycięsko, jawiąc się jako filar swojego kraju i bastion walki z rasizmem. W wyniku tych wydarzeń zainicjowała reformę ograniczającą posiadanie broni palnej, nadal walczy z przejawami ekstremizmu i radykalizacji poglądów wyrażanych w Internecie. Nie jest jej obcy los rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii. Jako sukcesy w tej dziedzinie wymienia utworzenie Maoryskiego Urzędu ds. Zdrowia, rozwój języka Te Reo Māori, ewolucję postrzegania siebie jako narodu poprzez nauczanie historii Nowej Zelandii w szkołach oraz ustanowienie Matariki, pierwszego tubylczego święta państwowego. Kolejnymi sprawdzianami dla jej politycznej działalności były między innymi erupcja wulkanu i pandemia Covid-19. Do wyzwań należała kwestia zmian klimatycznych, których zatrzymanie jest jej zdaniem naszym obowiązkiem wobec przyszłych pokoleń.

Ustąpiła ze stanowiska 15 marca 2023 roku. W swoim końcowym wystąpieniu w parlamencie zwróciła się do swoich rodaków, współpracowników, przyjaciół i członków rodziny. Mówiła swojej córce: ''Uwielbiam to, jaka jesteś niezależna. Oznacza to, że nie będziesz dorastać jako córka byłej premierki, ale raczej ja z radością będę nazywana mamą Neve i nie zamieniłabym tego na nic innego''. Clarkowi, który niecały rok później został jej mężem zadedykowała te słowa: ''Niewielu polityków ma partnera, który na stwierdzenie ''Myślę o odejściu z polityki'' odpowiada: ''Myślę, że powinnaś zostać''. Ale taki właśnie jesteś. Jesteś niezwykle lojalny i zawsze mnie wspierasz, ale jesteś też wojownikiem. Gorąco wierzysz w trzy rzeczy: sprawiedliwość społeczną, ochronę naszych oceanów i to, że dobra herbata powinna mieć przyzwoity czas parzenia. Dziękuję za to, że mój kubek zawsze był pełny i że osobiście zniosłeś tyle brudu”.

To, że nie piastuje wysokich stanowisk państwowych nie znaczy, że Jacinda Ardern nie planuje wykorzystywać swojej energii do porządkowania świata. ''Nie chciałam pisać książki, która poruszałaby tematykę polityki wewnętrznej ostatnich pięciu lat, a potem ktoś mnie przekonał, że nie muszę. Że może warto byłoby zamiast tego rozwinąć pewne rzeczy, o których mówiłam podczas pożegnania – że możesz być przywódcą na swój własny sposób i nadal zmieniać świat. I tak właśnie planuję zrobić'' – wyznała niedawno w mediach społecznościowych.

Ludzie
Fin zastąpił Seraphinę. Dziecko kolejnej sławnej pary nie identyfikuje się ze swoją płcią
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Ludzie
Sytuacja bez precedensu: Senegal ma dwie pierwsze damy. Nowy prezydent jest bigamistą
Ludzie
Zła passa Chiary Ferragni. Straciła intratną posadę i ma problemy wizerunkowe
Ludzie
Shakira ma nowego partnera. To dużo młodszy od niej aktor
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Ludzie
"Żyliśmy na marginesie". Sophie Marceau ponownie wspomina związek z Andrzejem Żuławskim