Jej wypowiedzi są zwięzłe, klarowne i pozbawione patosu. Na pytania dziennikarzy odpowiada rzeczowo, nie modulując głosu w sposób nienaturalny, unikając nadmiernej gestykulacji i utrzymując kontakt wzrokowy z rozmówcą. – Tak, piłka nożna to nadal domena mężczyzn. Oczywiście nie miałam przez to ułatwionego zadania ani w charakterze zawodniczki, ani tym bardziej trenerki. Bycie obiektem niewybrednych żartów i konieczność udowadniania swoich umiejętności towarzyszyły mi od samego początku aktywności w tym sporcie. Postrzeganie moich osiągnięć przez pryzmat płci często traktowałam jako bodziec do tego, by ze zwiększonym zaangażowaniem pokazywać, że jednak co nieco potrafię – mówiła z uśmiechem w rozmowie z niemiecką fundacją DFL Stiftung zajmującą się promowaniem działań Bundesligi. Objęcie stanowiska głównego trenera drużyny Union Berlin świadczy o tym ponad wszelką wątpliwość. 34-latka staje się tym samym pierwszą kobietą w jednej z pięciu najsilniejszych lig Europy, której powierzono taką funkcję. Nie jest to jej pierwsze zawodowe wyzwanie o podobnej randze. Jak radziła sobie w podbramkowych sytuacjach dotychczas?

Marie-Louise Eta: wykonaliśmy nasze zadanie zgodnie z założeniami

– Zareagowałem niewłaściwie. Czerwona kartka była w pełni zasłużona – mówił przed dwoma laty Nenad Bjelica, były trener Union Berlin, gdy w silnych emocjach podczas meczu z Bayern Monachium gwałtownie odepchnął piłkarza przeciwnej drużyny, Leroya Sané. Na nagraniu dokumentującym przebieg zdarzenia widać 52-letniego wówczas szkoleniowca zaciskającego dłonie na twarzy gracza i uniemożliwiającego mu przejęcie piłki. – To nie jest sportowe zachowanie; niedopuszczalne działanie ze strony trenera – brzmiały reakcje komentatorów na bieżąco analizujących incydent podczas transmisji na kanale internetowym beIN Sports. Czerwona kartka, kara grzywny w wysokości 25 tys. euro i dyskwalifikacja na trzy kolejne mecze to konsekwencje zachowania porywczego Chorwata.

Jego obowiązki przejęła wówczas Marie-Louise Eta, która dołączyła do sztabu szkoleniowego pierwszego zespołu mężczyzn kilka miesięcy wcześniej. Wraz z Danijelem Jumiciem poprowadziła zespół w meczach ligowych, przechodząc do historii jako pierwsza kobieta mająca w swoim zawodowym portfolio takie dokonanie. – Rozbicie trawiastego sufitu – pisano wówczas w „The Guardian”, używając często stosowanej w piłce nożnej nomenklatury dla podkreślenia osiągnięć stanowiących dotychczas domenę mężczyzn. Pierwszy prowadzony przez nią mecz zakończył się zwycięstwem Union Berlin z Darmstadt 1–0. – Jesteśmy zachwyceni, że mogliśmy rozegrać tak świetne spotkanie. Wykonaliśmy nasze zadanie zgodnie z założeniami – komentowała podczas konferencji prasowej bezpośrednio po meczu.

Czytaj więcej

Liga NFL. Trzy córki miliardera na czele drużyny Indianapolis Colts

Marie-Louise Eta: kariera piłkarska do 26. roku życia

Podobnie można opisać dotychczasowe osiągnięcia sportowe doświadczonej trenerki. Już jako 6-latka rozgrywała pierwsze mecze w lokalnej drużynie FV Drezno 06, gdzie szlifowała swoje piłkarskie umiejętności do 2002 r.. Doświadczenie zdobywane w kolejnych klubach – Turbine Potsdam, Hamburger SV, BV Cloppenburg, Werder Brema – pozwalało jej do 26. roku życia prężnie rozwijać karierę sportową i wraz z koleżankami z poszczególnych drużyn zdobywać tak zaszczytne tytuły jak trzykrotne mistrzostwo Niemiec, mistrzostwo świata do lat 20 czy mistrzostwo Europy do lat 17. W jej zawodowym dorobku znajduje się też zwycięstwo w Lidze Mistrzów kobiet w 2010 r..

Kontuzja przekreśliła wprawdzie plany dalszego rozwoju kariery piłkarskiej, jednak otworzyła przed ambitną sportsmenką nowe możliwości zawodowe. Jak można przeczytać w serwisie internetowym Bundesliga.com, tuż po zakończeniu aktywności na murawie w charakterze zawodniczki, natychmiast rozpoczęła działalność trenerską. Sprawowała pieczę nad chłopięcą drużyną Werderu Brema do lat 15, a następnie szkoliła zawodniczki poniżej 15 i 16 roku życia jako asystentka trenerki Bettiny Wiegmann w niemieckich reprezentacjach młodzieżowych kobiet. Ukończone szkolenia trenerskie i zdobycie licencji UEFA Pro w Akademii Niemieckiego Związku Piłki Nożnej (skr. DFB) we Frankfurcie, umożliwiły podejmowanie kolejnych wyzwań zawodowych. Latem 2023 r. została asystentką trenera Marco Grote w męskiej drużynie Union Berlin do lat 19, a kilka miesięcy później zaproponowano jej stanowisko asystenta trenera męskiej drużyny Union Berlin. Kolejnym kamieniem milowym w jej zawodowej aktywności było objęcie funkcji pierwszej trenerki męskiej drużyny Union Berlin do lat 19. W 22 meczach pod jej przewodnictwem zespół odnotował serię 14 spotkań bez porażki.

Czytaj więcej

Pierwsza kobieca liga softball w Meksyku. Wydarzenie wyjątkowej rangi

Dyrektor zarządzający Union Berlin: Marie-Louise Eta natychmiast wyraziła gotowość do podjęcia wyzwania

Gdy zatem 11 kwietnia Union Berlin rozwiązał kontrakt z dotychczasowym sztabem szkoleniowym drużyny seniorów, to właśnie odnoszącej tak spektakularne sukcesy byłej zawodniczce Turbine Potsdam zaproponowano przejęcie schedy po odchodzącym szkoleniowcu, Steffenie Baumgarcie. – Tego samego wieczoru skontaktowaliśmy się z Marie-Louise i przedstawiliśmy jej nasz pomysł. Cenimy jej doświadczenie zdobyte w charakterze trenerki drużyny U19. Ma za sobą doskonały sezon. Co więcej, świetnie zna zawodników, a i oni pozytywnie wypowiadają się na temat współpracy z nią. Nie potrzebuje odrębnych szkoleń ani wprowadzenia do nowej roli. Kluczowym argumentem przy podjęciu takiej decyzji była jakość jej pracy i prezentowane wyniki, a te są bez zarzutu, co udowodniła wielokrotnie pełniąc rolę zarówno asystentki trenera, jak i trenerki. Otrzymaliśmy mnóstwo gratulacji po ogłoszeniu naszego wyboru, co jedynie utwierdza nas w przekonaniu o jego słuszności – podkreślał podczas konferencji prasowej Horst Heldt, dyrektor zarządzający Union Berlin. – Każdy, kto miał okazję współpracować z Marie-Louise wie, jak wysokie standardy reprezentuje. Po otrzymaniu propozycji, nie ukrywała entuzjazmu i wdzięczności za zaufanie, jakim została obdarzona. Natychmiast wyraziła gotowość do podjęcia tego wyzwania – podkreślił.

Sama zainteresowana również miała okazję potwierdzić słowa przełożonego, odpowiadając na kilka pytań dziennikarzy podczas pierwszego treningu ze swoimi podopiecznymi. – Czuję się świetnie, jak zawsze, gdy jestem na boisku, gdzie odbywa się mecz. W drużynie panuje bardzo dobra atmosfera i pozytywne nastawienie, co nastraja do intensywnego wysiłku – zapewniała z uśmiechem. Gdy jednak padło pytanie o rodzaj i kolejność wykonywanych ćwiczeń, jej ton uległ lekkiej zmianie. Twarz spoważniała, a informacje przekazane w rzeczowy sposób stanowiły kolejny dowód na to, że decyzja Horsta Heldta ma swoje uzasadnienie.

Źródła:
https://www.bundesliga.com/
https://edition.cnn.com/
https://www.theguardian.com/