Z najnowszych badań nad kondycją psychiczną kobiet w Polsce wyłania się statystyka, obok której trudno przejść obojętnie. Blisko 90 proc. respondentek deklaruje, że odczuwa stałą presję bycia osobą, która „ogarnia”. Niezależnie od tego, czy mowa o kryzysie w pracy, chorobie dziecka czy inflacji, polska kobieta ma mieć gotowy plan działania. Źródła tego przymusu są głęboko zakorzenione w socjalizacji. Jak wskazują socjologowie, w Polsce model „Matki Polki” ewoluował w stronę „Superwoman”. Do tradycyjnych obowiązków domowych doszła konieczność budowania kariery i dbania o nienaganny wizerunek.

Według Urszuli Rudzkiej-Stankiewicz, inicjatorki Projektu Odetchnij wybór konkretnej drogi często wiąże się z poczuciem, że z czegoś rezygnujemy.  – W teorii perspektywy Kahnemana i Tversky’ego stratę odczuwamy silniej niż zysk, dlatego napięcie między rodziną a karierą tak łatwo zamienia się w poczucie winy. Co więcej, społecznie coraz gorzej widziane jest zarówno odpuszczenie kariery dla rodziny, jak i odpuszczenie rodziny dla kariery – jakby nie było dobrego wyjścia. W efekcie, mając więcej możliwości, próbujemy nie tracić żadnej i chwytamy za dużo naraz, płacąc za to przeciążeniem – mówi. 

Kultura superwoman rośnie w siłę

Badania Brené Brown pokazują, że gotowość do bycia wystarczająco dobrą, a nie perfekcyjną, buduje trwałą odporność psychiczną. Brown pisze, że kultura „superwoman wzmacnia wewnętrzny przymus, by nie okazywać słabości – i łatwo staje się tarczą, za którą chowamy lęk oraz samotność w przeżywaniu trudnych emocji. Do wrażliwości potrzeba odwagi, bo wymaga ona rezygnacji z pozorów kontroli. Autentyczne „nie wiem”, „nie mogę”, „potrzebuję wsparcia” to pierwszy krok do realnego zadbania o siebie. Paradoksalnie, właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa siła.

Czytaj więcej

Awans, który jest zmorą wielu pracowników. Jak wyjść z pułapki ghost growth?

Eksperci podkreślają, że Polki, które od dziecka mają być „dzielnymi dziewczynkami” wychowanymi w kulturze sprawczości, wpadają w późniejszą pułapkę zaradności, w której proszenie o pomoc jest postrzegane jako porażka, a nie akt samoświadomości, a wręcz – odwagi.

– Gdy samoocena buduje się głównie na sprawczości – skuteczności, kontroli i „dowożeniu” – proszenie o pomoc zaczyna brzmieć jak utrata kompetencji, a nie rozsądna strategia – mówi Urszula Rudzka-Stankiewicz. – W badaniach prof. Bogdana Wojciszkego nad sprawczością i wspólnotowością widać, jak silnie sprawczość wiąże się z tym, co w oczach innych uchodzi za „wartość”: kompetencje, wpływ, sukces. Osoba zaradna rozwiązuje problemy, przejmuje odpowiedzialność i „ogarnia”, więc często spotyka się z uznaniem, podziwem i pozytywnym wzmocnieniem. Tyle, że ta pochwała bywa pułapką: im trudniej, tym bardziej zaciskamy zęby, żeby nie wypaść z roli tej, która zawsze daje radę. Tymczasem odporność psychiczna opiera się również na wspólnotowości – na relacjach i zdolności do sięgania po wsparcie – mówi.

Z analizy wyników badań nad dobrostanem wynika, że cena domniemanej samowystarczalności jest ogromna. Dla przykładu: już co druga Polka czuje się chronicznie zmęczona, a 70 proc. kobiet uważa, że przyznanie się do błędu obniża ich wartość w oczach otoczenia. Zaradność często oznacza branie na siebie „mental load” – planowania życia całej rodziny, co rzadko jest uznawane za realny wysiłek. Psychologowie alarmują: zaradność prowadzi do somatyzacji stresu i izolacji emocjonalnej. Jeśli zawsze „dajemy radę”, bliscy przestają pytać, jak się czujemy. Choć mogłoby się wydawać, że „branie wszystkiego na siebie” to prosta droga do sukcesu, dane z rynku pracy pokazują odwrotną zależność. Według raportów dotyczących luk płacowych i barier w karierze, nadmierna zaradność kobiet często staje się ich „szklanym sufitem”. To rodzaj zaradności, która hamuje awans.

Dokąd prowadzi kobiety wieczna gotowość do bycia zaradną?

Kobiety częściej niż mężczyźni angażują się w tzw. office housework: nieodpłatne i często trudne do zauważenia prace biurowe, takie jak organizacja spotkań czy dbanie o atmosferę. „Robią to, bo ktoś musi sobie poradzić. W efekcie mają mniej czasu na zadania strategiczne, które realnie budują ich pozycję zawodową”, komentuje w serwisie Rocket Space ekspertka rynku pracy, Katarzyna Lewandowska. Dane są alarmujące: 74 proc. kobiet przyznaje, że bierze na siebie dodatkowe projekty tylko dlatego, że obawiają się, iż nikt inny nie wykona ich wystarczająco dobrze; dodatkowo – spędzają średnio o 200 godzin rocznie więcej na pracach administracyjno-wspierających niż ich koledzy na tych samych stanowiskach. W efekcie zjawisko perfekcjonizmu adaptacyjnego sprawia, że 60 proc. menedżerek ma trudności z delegowaniem zadań, co bezpośrednio przekłada się na szybsze wypalenie zawodowe.

– Przez lata zaradność kobiet była powodem do dumy – i słusznie. Problem zaczyna się wtedy, gdy staje się ona niewidzialnym obowiązkiem, a nie wyborem. Kobieta, która radzi sobie ze wszystkim, często przestaje otrzymywać wsparcie, bo otoczenie uznaje, że skoro daje radę, to nie potrzebuje ani pomocy, ani ulgi, ani większego uznania. W ten sposób zaradność może paradoksalnie stać się pułapką: zamiast otwierać drogę do awansu i dobrostanu, zaczyna prowadzić do przeciążenia, samotności i życia w nieustannym napięciu. Współczesna wersja dawnej matki Polki to często superwoman – kobieta, która ma być jednocześnie skuteczna, opiekuńcza, atrakcyjna i zawsze na wysokości zadania. A to jest standard, który trudno udźwignąć bez kosztów psychicznych – twierdzi Katarzyna Lewandowska, coach biznesu.

Czytaj więcej

Zawodowy autosabotaż. Psycholog wyjaśnia, co utrudnia kobietom robienie kariery

Jak wyjść z tej pułapki? Eksperci polecają trening asertywnego delegowania. Polega on na zarządzaniu zasobami – w tym własną energią. Kształtowaniu tej umiejętności służy metoda standardu wystarczającego. Zamiast poprawiać wszystko po innych, zaakceptuj, że zadanie wykonane na 80 proc. przez kogoś innego jest lepsze niż zadanie wykonane na 100 proc. twoim kosztem. Pozwól współpracownikom i domownikom na ich własny sposób dochodzenia do celu. 

Odpuszczenie kontroli i koniec przepraszania

Zamiast mówić: „Przepraszam, czy mógłbyś mi pomóc z tym raportem?”, powiedz: „Moje moce przerobowe są obecnie skoncentrowane na projekcie X. Aby zachować terminowość, przekazuję ci przygotowanie części Y. Jakiego wsparcia merytorycznego ode mnie potrzebujesz?”. Odpuszczenie kontroli to pierwszy krok do realnego podziału obowiązków. Ważne jest też ustalanie priorytetów z przełożonym.

Gdy otrzymujesz kolejne zadanie ponad siły, użyj techniki odwróconej odpowiedzialności: „Chętnie zajmę się tym nowym tematem. Proszę jednak o informację, które z moich obecnych zadań mam w związku z tym przesunąć na dalszy plan lub komu je przekazać, by zachować jakość pracy”. Warto przegrupować swoje siły, bo – jak podkreślają eksperci – prawdziwy dobrostan zaczyna się tam, gdzie dajemy sobie czasem prawo do bezradności. Kultura superwoman to w rzeczywistości kultura wysoko funkcjonującego lęku. Wyjście z tej pułapki wymaga odpuszczenia perfekcjonizmu na rzecz bycia sobą, autentyczności.

Czy potrafimy odpuścić? Walka z presją wiecznej zaradności to nie tylko praca indywidualna, ale wyzwanie systemowe. Wymaga partnerstwa w domach i empatii w miejscach pracy. Dopóki społeczeństwo będzie nagradzać kobiety wyłącznie za ich „wytrzymałość”, dopóty statystyki dotyczące wypalenia będą rosnąć.

Może najwyższy czas, by na pytanie „Jak sobie radzisz?”, częściej odpowiadać: „Dziś nie muszę sobie radzić”. Czas na „prawo do niemocy” może, paradoksalnie, dać potrzebną moc.