Ikigai – japoński „powód do życia” – to w dobie przebodźcowania nie tylko moda. To instrukcja obsługi satysfakcji w skomplikowanych czasach.
Termin Ikigai pochodzi z Okinawy – japońskiej wyspy seniorów: miejsca znanego z największej liczby stulatków na świecie.
Co oznacza słowo Ikigai?
W dosłownym tłumaczeniu Ikigai oznacza „powód, dla którego wstajemy z łóżka”. Choć dla Japończyków to naturalny element codzienności, w naszej kulturze stał się on niemal towarem eksportowym i ratunkiem przed chaosem współczesności.
W kulturze nastawionej na nieustanną produktywność i sukces, Ikigai staje się dla Europejczykó tym, czym dla zmęczonego wędrowca kompas. Nie obiecuje spektakularnej kariery, ale coś znacznie cenniejszego: powód, dla którego warto rano wstać i po prostu być.
– W kulturze japońskiej ikigai to pewien styl życia, który charakteryzuje się spokojem, spełnieniem, szczęśliwym życiem – wyjaśnia Bożena Wujec, ekspertka kursów Inspired i coach Ikigai – Japoński czasownik Iki oznacza żyć, natomiast Gai oznacza powód. W dosłownym tłumaczeniu Ikigai to powód do życia. To, co nadaje życiu wartość, sens i motywuje do działania, może być zarówno drobiazgiem, małą rzeczą, jak i wielkimi planami. Podstawą tej filozofii jest poszukiwanie zajęć, które pozwalają na całkowite zatopienie się w chwili, wyzwalają twórczość i dają radość. Ikigai to proces, który trwa całe życie.
Czytaj więcej
Kobiety zajmujące się dostawą produktów mlecznych i jogurtów do japońskich domów pomagają zwalczać narastający w kraju problem samotności i izolacj...
To nie tylko filozofia, ale i praktyka, oparta na specjalnym diagramie Ikigai.
– Składa się z on czterech filarów odpowiadających czterem strefom życia: twoja pasja, twój zawód, twoje powołanie, twoja misja – tłumaczy Bożena Wujec. – Pytania o te cztery obszary aktywności człowieka wydają się łatwe, ale większość osób ma problem z odszukaniem w sobie odpowiedzi na nie. Bez względu na to, czy to jest student, który poszukuje swojej drogi zawodowej, czy senior menedżer, który poszukuje spełnienia, okazuje się, że taka samodzielna refleksja nie jest łatwa. W przypadku, gdy dana osoba utknęła w życiu i nie wie, gdzie iść dalej, gdy jest zdezorientowana i straciła poczucie wewnętrznego kierunku, wewnętrznego prowadzenia, zastosowanie diagramu okazuje się bardzo pomocne. Ułatwia odnalezienie sposobu połączenia swojej pasji z pracą zawodową, głębszego sensu życia, tego, co się robi i jak żyje na co dzień – mówi.
Ekspertka zwraca uwagę, że diagram, o którym mowa, ma ciekawą swoją genezę. Został stworzony w 2011 r. przez hiszpańskiego astrologa, Andresa Zuzunagę, który chciał pomagać swoim klientom w określeniu „sensu życia. Później został spopularyzowany przez blogera Marka Winna, zainspirowanego badaniami Dana Buettnera na temat najdłużej żyjącego społeczeństwa świata – Okinawy, który powiązał sens życia z ikigai.
Ikigai – koniec z kultem produktywności za wszelką cenę
Zachodnia kultura przez dekady karmiła nas mitem sukcesu mierzonego stanem konta i statusem społecznym. Ikigai proponuje inną walutę: równowagę. Popularny na Zachodzie diagram przedstawia tę filozofię jako punkt styku czterech obszarów: tego, co kochasz, w czym jesteś dobry, czego potrzebuje świat i „za co mogą ci zapłacić”.
Dla pokolenia milenialsów i Gen Z, które coraz częściej kwestionuje sens bezdusznych korporacyjnych struktur, Ikigai jest gotowym narzędziem do projektowania kariery opartej na wartościach, a nie tylko na zysku.
Filozofia ta uczy, że poczucie sensu rzadko wynika z wielkich osiągnięć, a częściej z małych rytuałów i poczucia wspólnoty (moai). W kulturze, która promuje indywidualizm, japońska koncepcja dbania o relacje i odnajdywania radości w drobiazgach – jak parzenie herbaty czy pielęgnacja ogrodu – działa wręcz terapeutycznie, kojąco.
Z innych źródeł językowych wynika, że nazwa tej filozofii nie bez powodu etymologicznie łączy iki (żyć) oraz gai (wartość, owoc). W zachodnim ujęciu często przedstawia się je jako punkt styku czterech obszarów, jednak dla Japończyków to coś znacznie subtelniejszego – to uważność na małe radości i akceptacja siebie – w miejscu, w którym życiowo w danej chwili jesteśmy.
W świecie, w którym granica między pracą a życiem prywatnym niemal zaniknęła, trwa poszukiwanie sposobów, które przywrócą równowagę. Eksperci zajmujący się psychologią dobrostanu podkreślają, że źródłem popularności Ikigai na Zachodzie jest odpowiedź na pytania o poszukiwanie sensu życia i zjawiska powszechnego wypalenia życiowego i zawodowego. Tradycyjny model sukcesu, oparty na statusie i konsumpcji, stał się niewystarczający. Ikigai uczy, że sens życia nie musi być wielkim, odległym celem, jak zdobycie szczytu korporacyjnej drabiny. To może być poranna kawa, cisza, pielęgnowanie ogrodu czy rzemieślnicza praca, która daje satysfakcję.
Dlaczego warto żyć w stylu Ikigai?
Zdaniem ekspertów, wprowadzając do życia spokój, zdejmujemy tym samym presję bycia „kimś wyjątkowym” na rzecz bycia – po prostu sobą. Znalezienia szczęścia w tym, co z zadowoleniem i satysfakcją świadomie robimy.
– Ikigai to dla mnie nie tyle metoda, co sposób bycia w świecie – bardzo spójny z filozofią kaizen, którą praktykuję od lat – mówi Sylwia Petryna, mentorka i certyfikowany coach ICF i praktyk kaizen. – Nie chodzi w nim o spektakularne zmiany czy „wymyślenie siebie od nowa”, ale o uważne odkrywanie tego, co już w nas jest – talentów, wartości i tego, co daje poczucie sensu.
W praktyce zawodowej Ikigai pomaga odejść od presji bycia „najlepszą wersją siebie”, która często prowadzi do napięcia i porównywania się z innymi. Zamiast tego kieruje w stronę autentyczności i wewnętrznej spójności. Dzięki temu decyzje, które się podejmuje – zarówno zawodowe, jak i osobiste – są bardziej „nasze”, mniej oparte na oczekiwaniach zewnętrznych, a bardziej na tym, co naprawdę jest dla nas ważne.
Czytaj więcej
W japońskich stołówkach szkolnych obowiązuje zakaz serwowania wysoko przetworzonego jedzenia. Uczniowie angażowani są też w proces przygotowania po...
– To podejście bardzo wspiera liderów i liderki, z którymi pracuję - wyjaśnia Sylwia Petryna. – Pomaga im wyznaczać cele nie tylko ambitne, ale też sensowne i osadzone w ich wartościach. A to przekłada się na większą konsekwencję, zaangażowanie i – co równie ważne – poczucie satysfakcji, które nie wynika z ciągłego „gonienia”, ale z bycia w zgodzie ze sobą.
Ikigai uczy też, że rozwój nie musi oznaczać ciągłego poprawiania siebie. Może być procesem łagodnego odkrywania i wzmacniania tego, co już działa. W tym sensie jest bliski mentoringowi – bo nie narzuca kierunku, ale pomaga go odnaleźć.
Ikigai – filozofia życia nie tylko dla wybranych
Ikigai to także naukowy fundament długowieczności.
Z książki „Ikigai. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia” autorstwa Héctora Garcíi i Francesca Mirallesa (ktora odniosła światowy sukces), jednoznacznie wynika, że mieszkańcy Okinawy rzadziej chorują na serce czy nowotwory, a ich optymizm jest „zaraźliwy”. Zachód, obsesyjnie szukający sposobów na biohacking i przedłużenie młodości, uznał zatem Ikigai za najtańszą i najskuteczniejszą formę profilaktyki zdrowotnej.
Nauka potwierdza to, co Japończycy wiedzą od wieków. Badania prowadzone m.in. na Tohoku University wykazały, że osoby deklarujące posiadanie ikigai mają niższy poziom stresu, rzadziej cierpią na choroby układu krążenia i… po prostu żyją dłużej. Dlaczego? Ponieważ jasny cel działa jak naturalny stabilizator układu nerwowego.
W wymiarze lifestyle’owym Ikigai uczy doceniania detali. To celebracja małych radości (tzw. kodawari): smaku idealnie zaparzonej kawy, dotyku lnianej pościeli czy krótkiej, ale uważnej rozmowy z sąsiadem. To odejście od wielkich, przytłaczających celów na rzecz małych kroków, które budują codzienność.
Czytaj więcej
Od momentu powołania na stanowisko premiera Japonii Sanae Takaichi o polityczce jest głośno zarówno w jej kraju, jak i za granicą. Pokłosiem jej po...
Siłą Ikigai jest też egalitarność. Nie trzeba być mnichem zen ani milionerem, by go szukać. To filozofia akceptacji niedoskonałości (wabi-sabi) i cierpliwości. W świecie, który wymaga od człowieka bycia najlepszą wersją siebie, Ikigai mówi: bądź po prostu obecny i znajdź swój rytm.
W dobie cyfrowego przebodźcowania, japońska lekcja pokory i uważności wydaje się najlepszą inwestycją w zdrowie psychiczne. Bo ostatecznie Ikigai to nie wynik na koncie, ale specyficzne uczucie lekkości, które pojawia się wtedy, gdy wiadomo, że osobista obecność na w świecie ma znaczenie.