Marta Fryzowska, wiceprezes Grupy VRG: "Trzeba znać zasady męskiego świata"

- Kobiety zaczynają „rozpychać się łokciami” w tym męskim świecie - mówi Marta Fryzowska, wiceprezeska VRG, opowiadając o swoich marzeniach i doświadczeniach w rozwoju zawodowym.

Publikacja: 17.10.2023 14:24

Marta Fryzowska: "Na tak bardzo konkurencyjnym rynku jak nasz za marką muszą stać wartości".

Marta Fryzowska: "Na tak bardzo konkurencyjnym rynku jak nasz za marką muszą stać wartości".

Foto: Materiały prasowe

Pytam kobiety na wysokich stanowiskach w firmach, czy są w tym miejscu kariery zawodowej, którego spodziewały się w wieku kilkunastu lat. Na ile plany rozmijają się z rzeczywistością...

Marta Fryzowska: W liceum może jeszcze nie, to zbyt długa perspektywa, ale już w okresie życia zawodowego wiedziałam, że bycie w zarządzie, bycie prezesem, wiceprezesem to marzenie, do którego realizacji będę dążyć.

A dlaczego menedżer?

Zawodowo czuję się w pierwszej kolejności menedżerem, dopiero w drugiej produktowcem, specjalistą mody. Uwielbiam pracę w dużych grupach, z ludźmi, szczególnie młodymi. W naszej branży ciągle coś się dzieje. Lubię czerpać od zespołu wiedzę, informacje, inspirować się współpracownikami. I lubię podejmować decyzje. To połączenie współpracy i możliwości decydowania o kierunku, w jakim idziemy, czyli wpływu na przyszłość, daje mi motywację, aby chcieć więcej.

Część branż jest mocno zdominowana przez mężczyzn jeśli chodzi o stanowiska menedżerskie najwyższego szczebla. Czy czuła się pani kiedyś blokowana?

W branży mody, zarówno w kraju, jak i za granicą, panowie faktycznie stanowią większość w zarządach. Z mojego doświadczenia wynika, że aby do ich środowiska wejść, trzeba znać zasady tzw. „męskiego świata”. Clue polega jednak na tym, aby już raz będąc w tym świecie, cele realizować po swojemu. Nie powiem nic zaskakującego: moim zdaniem kobiety – menedżerki działają w większym stopniu niż mężczyźni w sposób empatyczny. Słuchają, pochylają się nad tym, co mówią im współpracownicy, chcą i potrafią czerpać z zespołu. Nie chcę przez to powiedzieć, że takie zarządzanie jest dla kobiet zarezerwowane. Ale na pewno jest to w pewnym sensie bardziej „przypisane” do zarządzających kobiet. Jednocześnie jest to styl zarzadzania, który jest oczekiwany przez młode pokolenia. I doskonale pasuje do pracy z ludźmi twórczymi, a takich przyciąga nasza branża.

To ciekawe, co pani mówi. Część moich rozmówczyń odpowiada na to pytanie: nie widzę różnic między kobietami a mężczyznami w pracy zawodowej. Czy pani zdaniem sposób zarządzania firmami będzie się zmieniać?

Uważam, że im więcej kobiet będzie w zarządach i na wysokich stanowiskach, tym bardziej zasady zarządzania firmami będą się zmieniać. Co więcej – z badań wynika, że organizacje w których zarządy, czy szerzej management są różnorodne, są w stanie szybciej się rozwijać i osiągać większe zyski. Dziś kobiety są coraz bardziej zdeterminowane, by dążyć do sukcesów zawodowych i na końcu je osiągać. Kobiety zaczynają „rozpychać się łokciami” w tym męskim świecie i mam nadzieęe, że będzie nas tu coraz więcej!

Czytaj więcej

Nie było żadnych szklanych sufitów. Anna Rulkiewicz otwarcie o swojej karierze

Musiała pani kiedyś coś przewalczyć?

O, nie raz! Mam za sobą wiele takich sytuacji. Były to często tematy związane ze strukturą firmy i pracownikami, ważne wdrożenia na przykład technologiczne, które były istotne, by przesuwać się w rozwoju szybciej i efektywniej oraz coś, co dla biznesu odzieżowego jest bardzo charakterystyczne i ważne, mianowicie obszar kształtowania charakteru marek. Na tak bardzo konkurencyjnym rynku jak nasz za marką muszą stać wartości. Nie możemy wystawić kontenera ciuchów i czekać, aż wszyscy przyjdą i po prostu je kupią. Ludzie utożsamiają się z wartościami. Aby stali się konsumentami marki, muszą zobaczyć, że reprezentuje ona coś, co dla nich też jest ważne. Z moich obserwacji wynika, że złożoność tego procesu i to, jakim wyzwaniem jest budowanie otoczenia i charakteru marki, rozumieją lepiej kobiety niż mężczyźni. To jest ten obszar kształtowania biznesu, o który często, choć nie jedynie, walczę – tak w mojej obecnej firmie, jak i poprzedniej.

Jak godzi pani pracę zawodową z życiem osobistym?

Udaje się to dość dobrze, mój partner nie narzeka, choć na pewno ta praca jest bardzo angażująca. Kiedy się pracuje w zarządzie dużej firmy, spółki giełdowej, to nie jest praca na osiem godzin – to są długie godziny w biurze i życie tematami firmy również w czasie teoretycznie prywatnym. Godzenie życia prywatnego, nie mówiąc o życiu rodzinnym, z pracą na wysokich stanowiskach jest trudne. Kluczowa jest elastyczność miejsca pracy oraz wzajemne wsparcie parterów w życiu prywatnym.

Czy jest kobieta – autorytet, która jest dla pani wzorem?

Nie mam jednej osoby, którą bym wskazała. Jest kilka pań, które obserwuję i traktuję jako mój wewnętrzny benchmark. Część jest z branży, a część to osoby ze świata kultury. Szanuję kobiety mające głos i swoje zdanie, którego nie boją się wyrażać.

Bez nazwisk?

Jedno z nazwisk, które mam na myśli, jest akurat bardzo gorące.

Pytam kobiety na wysokich stanowiskach w firmach, czy są w tym miejscu kariery zawodowej, którego spodziewały się w wieku kilkunastu lat. Na ile plany rozmijają się z rzeczywistością...

Marta Fryzowska: W liceum może jeszcze nie, to zbyt długa perspektywa, ale już w okresie życia zawodowego wiedziałam, że bycie w zarządzie, bycie prezesem, wiceprezesem to marzenie, do którego realizacji będę dążyć.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Właścicielki marki Just Paul: Szyjemy tylko to, w czym same chciałybyśmy chodzić
Biznes
Małgorzata Kobylarczyk na czele zbrojeniowego giganta. "Płeć nie jest najważniejsza"
Biznes
Szef ważniejszy niż wynagrodzenie. Co dziś najbardziej cenią pracownicy i jak im to zapewnić?
Biznes
Japonia: budżety domowe pod ścisłą kontrolą kobiet
Materiał partnera
W branży motoryzacyjnej mężczyźni traktują kobiety jak równe sobie