Decyzja o zmianie ścieżki zawodowej bywa podyktowana wieloma czynnikami, wśród których znajdują się między innymi chęć zgłębiania wiedzy w nowej dziedzinie lub realizacji zaniechanych w przeszłości planów. Napięcie związane z wykonywaniem bieżącego zajęcia bywa na tyle wysokie, że również może stanowić wystarczającą motywację do poszukiwania nowego miejsca zatrudnienia, w którym presja na osiąganie odpowiednich wyników w krótkim czasie nie stanowi priorytetu. Sceptyczne podejście do rozwoju kariery w przemyśle rozrywkowym skłoniło niejedną świetnie rokującą gwiazdę do odrzucenia kolejnych ról filmowych na rzecz zajęć o zgoła odmiennym charakterze. Znana z popularnego serialu „Czarodzieje z Waverly Place” Jennifer Stone, po zakończeniu pracy na planie oraz gościnnym udziale w filmie „Stare lwy” czy serialu „Wredne dziewczyny”, zakończyła karierę aktorską. Ukończenie studiów w zakresie pielęgniarstwa pozwoliło jej zyskać nową profesję, w której pozostaje aktywna do dziś.

Na podobny krok zdecydowała się jej dawna koleżanka po fachu, Kay Panabaker, która po udziale w licznych produkcjach, takich jak między innymi „Skok po marzenia”, „Zwykła/niezwykła rodzinka”, „Summerland” czy „Nancy Drew i tajemnice Hollywood”, postanowiła zaprzestać dalszych występów przed kamerami. 36-latka ponad dekadę temu została opiekunką zwierząt w zoo, swoją decyzję o zmianie charakteru pracy traktując jak najlepszy krok w dotychczasowej karierze. – Starałam się wówczas zrozumieć, kim jestem i co jest dla mnie naprawdę ważne. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że pozwoli mi to odnaleźć tak wiele wartościowych osób, które pomogły mi nauczyć się kochać siebie – można przeczytać w jednym z postów zamieszczonych na jej profilu na Instagramie.

W przypadku Hannah Florman podjęcie tak stanowczego kroku również wiązało się z istotną zmianą atmosfery pracy i okoliczności, w których towarzyszy swoim klientom. Prawniczka działająca w świetnie prosperującej korporacji, po latach napięć związanych z wykonywanym zawodem, zmieniła profesję na taką, która pozwala jej uczestniczyć w, jak to ujmuje, „najszczęśliwszych momentach życia” osób decydujących się na zawarcie związku małżeńskiego. Poza radością związaną z celebrowaniem pewnego wyjątkowego momentu w życiu danej pary, 36-latka odnosi też spektakularne sukcesy finansowe.

Hannah Florman: Dla wielu prawników adrenalina stanowi źródło siły

Absolwentka nauk politycznych na Uniwersytecie Tulane’a oraz prawa w Northeastern Law School w Bostonie, Hannah Florman w 2015 r. została zatrudniona w korporacji, w której miała możliwość praktykowania wybranego zawodu. Presja związana bieżącą obsługą rozgoryczonych klientów oraz dostarczaniem w krótkim czasie pism procesowych czy zażartą walką o odszkodowania, przysparzała jej jednak sporo stresu, który, jak przyznaje, dla wielu osób w tej branży stanowi motywację do wzmożonego wysiłku. – Wierzę, że dla wielu aktywnych zawodowo prawników taka adrenalina stanowi źródło siły. W moim przypadku wywoływała odwrotny skutek – wspomina w programie telewizyjnym CNBC Make It.

Po roku intensywnej pracy prawniczka poprosiła o możliwość wykonywania swoich obowiązków w skróconym wymiarze godzin, aby, jak to ujmuje, przeanalizować inne możliwości rozwoju kariery zawodowej. Czas zyskany dzięki pracy na pół etatu pozwolił jej też skupić się na przygotowaniach do ślubu i, jak wkrótce miało się okazać, zidentyfikować pewną lukę w branży jubilerskiej. – Organizując własny ślub i próbując na tę okoliczność odnowić kilka rodzinnych pamiątek, zorientowałam się, że w najbliższej okolicy nie ma jubilera, który mógłby zrealizować takie zamówienie – relacjonuje. – W całym Bostonie nie znalazłam miejsca, w którym mogłabym dokonać naprawy drogocennej biżuterii. Co więcej, trudno też było mi wybrać pierścionek na tyle oryginalny, by przypadł mi do gustu. Postanowiłam więc samodzielnie go zaprojektować – dodaje.

Czytaj więcej

Zbuntowana farmaceutka założyła firmę uzdrawiającą apteki. Zarabia krocie

Ponadczasowa klasyka zamiast pogoni za bieżącymi trendami

Zainteresowanie tym zagadnieniem, a także rozczarowanie i przemęczenie związane z wykonywaniem wyuczonego zawodu, zmobilizowały młodą mężatkę do podjęcia nauki w renomowanym laboratorium badającym jakość diamentów i kamieni kolorowych, Gemological Institute of America (skr. GIA). Po uzyskaniu nowych umiejętności poświadczonych odnośnym certyfikatem, zrezygnowała z pracy w korporacji prawniczej, by kilka miesięcy później założyć własną firmę, Hannah Florman Fine Jewelry. – Osobiście pozyskiwane kamienie szlachetne, przemyślane detale i starannie opracowany projekt biżuterii – tak wyroby sygnowane logo marki opisywane są na stronie internetowej działającej od dekady firmy. – Jeśli koncentrujesz się na bieżących trendach jubilerskich, twój wyrób może z czasem stracić swój urok, bo moda szybko się zmienia. Inwestując w ponadczasową klasykę, masz pewność, że biżuteria będzie towarzyszyć tobie i twojej rodzinie przez lata – brzmi fragment nagrania zamieszczonego na wspomnianej stronie internetowej i prezentującego założycielkę firmy starannie wykonującą szkice eleganckich pierścionków, a następnie przyglądającą się swoim dziełom przy użyciu jubilerskiej lupy.

Jak podkreśla 36-letnia przedsiębiorczyni, jej firma specjalizuje się nie tylko w projektowaniu i produkcji unikatowych pierścionków zaręczynowych, ale i obrączek ślubnych, bransoletek, kolczyków czy naszyjników zdobionych kamieniami szlachetnymi. Osoby pragnące odnowić zniszczoną biżuterię również mogą liczyć na wsparcie w tym zakresie. – Nasi klienci decydują o tym, jak ma wyglądać ich wymarzony produkt. Dotyczy to zarówno stworzenia nowej biżuterii, jak i odrestaurowania tej uszkodzonej – wyjaśnia w cytowanym nagraniu. – Dokonany przez klienta wybór zostaje następnie starannie opisany w zamówieniu i utrzymujemy stały kontakt ze zleceniodawcą aż do momentu ukończenia dzieła – tłumaczy, prezentując kulisy procesu twórczego: od naszkicowanego ręcznie projektu poprzez pracę przy użyciu nowoczesnych technologii w celu dopracowania każdego szczegółu wymarzonej ozdoby, aż po przekazanie kompletu wytycznych złotnikom, którzy opracowują zamówiony produkt. – W odróżnieniu od innych firm działających w branży jubilerskiej, nie zależy nam na masowej produkcji biżuterii, która w identycznej formie trafia do setek odbiorców, a na spersonalizowanych wyrobach powstających w pojedynczych egzemplarzach. Chcę, aby nasze ozdoby przynosiły odbiorcom radość i były regularnie eksponowane, a nie znikały na dnie szuflad w oryginalnych opakowaniach. Nasze wyroby są na tyle różnorodne, że świetnie sprawdzają się nie tylko w zestawieniu z galowymi strojami, ale i z codziennymi stylizacjami. Ważne, by miały one ponadczasowy charakter, co dla mnie nie oznacza nudy ani braku oryginalności, ale możliwość używania ich latami, niezależnie od obowiązujących w danym momencie trendów – zastrzega.

Czytaj więcej

27-latka rozkwitła dzięki pomysłowi na biznes. Młoda florystka ulubienicą gwiazd

Imponujące wyniki finansowe firmy Hannah Florman

Tak zdefiniowana strategia działania okazała się na tyle skuteczna, że grono klientów firmy z każdym rokiem stopniowo się powiększało. Choć w pierwszych miesiącach działalności biżuterię sygnowaną logo jej marki nabywali głównie członkowie najbliższej rodziny i przyjaciele, na zainteresowanie wśród osób spoza tego kręgu również przyszedł czas. – Sądzę, że właśnie wtedy przedsiębiorca może przekonać się o potędze własnej marki – zaznacza Hannah Florman. O tym, że decyzja dotycząca zmiany ścieżki zawodowej była ze wszech miar słuszna, świadczą też wyniki finansowe Hannah Florman Fine Jewelry. Choć młoda przedsiębiorczyni skromnie zakładała, że jej działalność pozwoli w ciągu pięciu lat uzyskać dochody porównywalne z zarobkami w kancelarii, rzeczywistość pozytywnie ją zaskoczyła. W minionym roku firma odnotowała siedmiocyfrowe przychody, a poza sukcesem finansowym 36-latkę cieszy też towarzyszenie klientom w tak radosnych dla nich momentach życia. – Cenię sobie więź, jaka tworzy się między nami za sprawą wspólnej pracy nad biżuterią, czy to pierścionkiem zaręczynowym, czy też ozdobami tworzonymi przy innych okazjach. Niektórzy klienci chętnie uczestniczą w procesie projektowania wybranych produktów, inni za to wolą oddać zlecenie w nasze ręce, cierpliwie czekając na dzieło w jego ostatecznej formie. Niezależnie od obranej przez zamawiającego strategii, każde zlecenie traktuję indywidualnie, podchodząc do niego z ogromną ciekawością i entuzjazmem – zastrzega w rozmowie z magazynem „Boston Magazine”. Tego z pewnością zabrakło w poprzednim miejscu pracy, w którym kontakt z klientami odbywał się w atmosferze tak odmiennej od tej tworzonej za sprawą nowego zajęcia Hannah Florman.

Źródła:
https://www.cnbc.com/
https://www.hannahflorman.com/
https://www.bostonmagazine.com/