Pokaz w Grand Palais, podczas którego dom mody Chanel prezentował swoją najnowszą kolekcję jesień–zima 2026/2027, miał przemówić do kobiet wszystkich pokoleń. Wśród modelek jedna przyciągała uwagę szczególnie: Stephanie Cavalli, o przenikliwym spojrzeniu i elegancji, która pierwsza wkroczyła na wybieg i nadała ton wydarzeniu. Powróciła na wybiegi po 10 latach przerwy związanej… ze swoim wiekiem.
Stephanie Cavalli – dojrzała, świadoma siebie kobieta
Uwagę publiczności przykuły jej włosy w odcieniu pieprzu i soli, pewny, sprężysty krok i skupiony wzrok. Stephanie Cavalli wystąpiła w unowocześnionej wersji klasycznego kostiumu Chanel z prążkowanej dzianiny: żakiecie zapinanym na zamek, z kołnierzem typu stójka i złotymi guzikami. Stylizację dopełniały bordowe buty mule bez pięty, z białym noskiem, oraz torebka, nonszalancko zawieszona na ramieniu. Jej obecność i sposób, w jaki prezentowała tę stylizację, wyznaczyły estetyczny rytm całego pokazu – ocenia magazyn „Madame Figaro”.
Czytaj więcej
Nie farbują siwych włosów i z dumą pokazują zmarszczki. Na okładkach pozują w kostiumach kąpielowych, a na Instagramie mają więcej obserwujących ni...
Nie był to jej debiut na wybiegu Chanel. Wcześniej pojawiła się na pokazie Métiers d’Art w Nowym Jorku. Jej występ zrobił wtedy tak duże wrażenie na Matthieu Blazym, że powierzył jej otwarcie kolejnego wielkiego wydarzenia, pokazu haute couture wiosna/lato 2026, 27 stycznia w Paryżu. „Dowiedziałam się o tym podczas przymiarek. Już sama wiadomość, że zostałam ponownie zaproszona, ogromnie mnie ucieszyła, ale kiedy Matthieu podszedł i mi to oznajmił, byłam w siódmym niebie. Powiedział: »Odkąd zobaczyłem cię na wybiegu Métiers d’Art, wiedziałem, że to ty otworzysz haute couture«. To mnie głęboko poruszyło. To był niezwykły dowód zaufania i jestem mu za to bardzo wdzięczna” – podkreślała w rozmowie z „Vogue”. Dając jej po raz kolejny taką możliwość, potwierdził niejako status nowej muzy domu mody Chanel. Jej obecność na czele najnowszej kolekcji, w nowoczesnej interpretacji klasycznego kostiumu, została odczytana jako manifest pokoleniowej inkluzywności i odświeżonej wizji marki.
Prezentując swoją drugą kolekcję ready to wear podczas Paris Fashion Week, projektant przygotował pokaz mocno oparty na idei konstrukcji – zarówno w sensie dosłownym, jak i symbolicznym. Wnętrze Grand Palais wypełniły jaskrawe kolorowe żurawie budowlane wyrastające z holograficznej podłogi, sugerując, że kolejny rozdział w historii domu mody wciąż jest w trakcie budowy. Blazy oparł kolekcję na cytacie Coco Chanel: „Potrzebujemy sukien, które pełzają, i sukien, które fruwają”. To zdanie stało się fundamentem jego koncepcji, kształtując kolekcję balansującą między powściągliwością a wręcz teatralnym rozmachem.