Wyniki badania, które pani współtworzyła, niewiele różnią się od innych podobnych prowadzonych w ostatnich latach. Wiele kobiet „kończy” karierę naukową na doktoracie, a duża część naukowczyń nie wierzy w siebie i nie wspiera się nawzajem w rozwoju (np. kwestia cytowań), mimo że od pewnego czasu dużo się o tym wszystkim mówi i można by się spodziewać, że zmiany będą szły w dobrym kierunku. Co jeszcze, a może raczej: czy w ogóle coś można zrobić, aby tak się wreszcie stało?
Dr hab. Magdalena Żadkowska: To jest długi proces – budowanie wspierania się w nauce – szczególnie w polskiej kulturze, która jest dość rywalizacyjna. To znaczy, od dziecka uczy nas się, żebyśmy indywidualnie odnosili sukcesy i żebyśmy wygrywali.
I dlatego czasem może się wydawać, że to, że ktoś rezygnuje z nauki, no to w sumie się nam opłaca. Dopiero spojrzenie zespołowe lub instytucjonalne pokazuje, że to wielka strata, że tracimy osoby zdolne, utalentowane tylko dlatego, że różne rzeczy, które dzieją się w życiu, tak kobiet, jak i mężczyzn, związane z życiem rodzinnym, zdrowiem psychicznym czy innymi sytuacjami, które towarzyszą nam w życiu, mogą spowodować opóźnienia i mogą też pokazywać, że wsparcie jest potrzebne.
Jak sprawić, żeby naukowczynie same lepiej o siebie dbały i np. nie zgadzały się na obciążenie obowiązkami większe niż ich koledzy?
W kulturze, która wspiera tradycyjne wzorce kobiecości i męskości – a tak dzieje się w Polsce – pewnym „egzaminem z życia” jest realizowanie się w roli opiekunki, matki, osoby wspierającej. Te wymagania wciąż w dużej mierze stoją przed kobietami.
Rzeczywiście trudno jest wywołać takie nastawienie, czy zapewnić kobiety, że nie muszą zgadzać się na wszystkie obowiązki, jakie ktoś im proponuje. Często robią tak dlatego, że myślą, że nie będą lubiane, że „tak trzeba”, że to do nich należy. Asertywność i mówienie: „nie biorę już więcej na siebie, bo bardzo dużo robię”, bywa odbierane jako niechęć do współpracy, brak zaangażowania albo sygnał, że w ogóle nie chcą pracować w nauce. Dlatego bardzo ważną rolę odgrywają tu przełożeni i przełożone – osoby, które powinny czuwać nad obciążeniem obowiązkami młodszych osób, nie tylko wiekiem, ale też stażem i doświadczeniem. Szczególnie w kluczowych momentach, takich jak finalizowanie ważnych zadań, awansów czy domykanie pracy nad doktoratem, habilitacją albo profesurą.
Czytaj więcej
Nigdy nie powinniśmy demotywować młodych ludzi, którzy chcą działać, bo to w nich tkwi ogromna si...