Analityczka trendów Natalia Hatalska: Użycie sztucznej inteligencji zwiększa efektywność pracy

Ekspertka w dziedzinie analizy i prognozowania trendów, założycielka i CEO infuture.institute, zajmującego się badaniami nad przyszłością, mówi o tym, jak nowe technologie zmienią nasze życie w najbliższym czasie i czym jest świat lustrzany.

Publikacja: 09.01.2024 11:45

Natalia Hatalska: Ważna jest transparentność w kwestii użycia sztucznej inteligencji.

Natalia Hatalska: Ważna jest transparentność w kwestii użycia sztucznej inteligencji.

Foto: Archiwum prywatne

Jest pani znana z tego, że trzyma rękę na pulsie przyszłości i tłumaczy nadchodzące zmiany – przede wszystkim światowi biznesu. Czy, prognozując trendy, bazuje pani tylko na danych i opiniach ekspertów, czy też jest tu przestrzeń na czynnik intuicji?

Natalia Hatalska: Prognozowanie przyszłości opiera się na analizie bardzo wielu danych – w infuture.institute uwzględniamy m.in. badania jakościowe, w tym bardzo często wiedzę ekspertów, badania terenowe, badania ilościowe, czyli pytania zadawane firmom i reprezentatywnej grupie Polaków, stale śledzimy zgłaszane patenty i najnowsze badania naukowe, ale też prowadzimy tzw. social listening – sprawdzamy, jakie tematy są najczęściej poruszane w mediach, w tym także w mediach społecznościowych. To ogromny zasób danych – ale rzeczywiście, czynnik intuicji jest zawsze obecny. Z tym, że zaznaczam: intuicja nie jest enigmatycznym przeczuciem, nie bierze się znikąd. Jest konsekwencją doświadczenia i wiedzy. To ważny czynnik w prognozowaniu przyszłości, ale jeden z wielu.

Jednym z dominujących trendów, jakie wskazuje Instytut, jest świat lustrzany. Czy mogłaby pani przybliżyć to pojęcie?

Oczywiście - jest to koncepcja, która zakłada, że wszystkie poziomy otaczającego nas świata fizycznego zostaną przeniesione do świata cyfrowego. Koncepcja ta bazuje na idei digital twins – każdy element świata fizycznego będzie miał cyfrowy odpowiednik, zresztą często już ma. Podam przykład – NASA buduje statki kosmiczne w dwóch wersjach: fizycznej i cyfrowej. Zatem gdy w kosmosie dzieje się coś niepokojącego, można przeprowadzić pełną symulację awarii i sprawdzić różne scenariusze w modelu cyfrowym – tak, aby nie ryzykować błędu podczas naprawy realnego statku.

To fascynujące! A czy świat lustrzany obejmie też człowieka?

To już się dzieje. Do świata cyfrowego przeniesiona została część naszej komunikacji (maile, komunikatory), a w pewnym stopniu nawet relacje międzyludzkie - bo czym innym są media społecznościowe? Kolejnym etapem jest cyfryzacja zmysłów. Od wielu lat trwają prace nad tym, aby można było przez Internet czuć dotyk. Inwestuje w to przede wszystkim branża gier i pornograficzna, ale skorzysta z tego na pewno także medycyna. Ostatnim etapem jest cyfryzacja myśli – obszar BCI, czyli Brain Computer Interface.

Czy to znaczy, że będziemy mogli przelać swoją świadomość do świata cyfrowego?

Trudno powiedzieć – mózg człowieka jest bardzo skomplikowaną strukturą, której jeszcze do końca nie poznaliśmy. Natomiast dziś powstają projekty, mające na celu w pewnym sensie scyfryzowanie osoby, która żyła. Wyobraźmy sobie sytuację: osoba umiera, a nagrania jej głosu, pisane przez nią listy, wszystkie fizyczne ślady jej osobowości uploadowane są do sieci, aby sztuczna inteligencja mogła na ich podstawie generować odpowiedzi. Powstaje model, z którym można rozmawiać.

Pytanie tylko, czy to rzeczywiście ta sama osoba?

To trudna, filozoficzna kwestia. Poruszyłam ją ostatnio z moimi córkami: 8- i 12-letnią. Nie unikamy trudnych tematów – więc zapytałam wprost: czy gdybym umarła i technologicznie udałoby się odtworzyć mój wygląd, zapach, sposób mówienia – czy to nadal byłabym ja, Wasza mama? Moje dzieci jednogłośnie odpowiedziały: nie.

To fascynujące! Ciekawe, dlaczego?

Tym, co sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy, są nasze przeżycia, wspomnienia, pamięć. Człowiek zmienia się w czasie pod wpływem doświadczeń. Czy taki sztucznie stworzony model człowieka miałby zdolność do tworzenia wspomnień? I czy te wspomnienia byłyby wciąż jego czy może już kogoś zupełnie innego?

Czytaj więcej

W jakich zawodach sztuczna inteligencja nie zastąpi człowieka? Naukowcy typują

Projekt Marka Zuckerberga – wizja meta rzeczywistości, w której dzięki okularom VR wkroczymy w inny, lepszy świat, nie ziściła się. Co o tym zadecydowało?

Nie powiedziałabym, że to było fiasko. Wiemy, że zespół Facebooka, który pracował nad tym projektem, został zwolniony, ale koncepcja metawersum nie jest pomysłem jednej firmy. Metawersum to szeroka koncepcja, świat lustrzany, o którym mówiłam przed chwilą – nasze przeniesienie się do świata cyfrowego. Dziś w dużej mierze żyjemy online i oczywiście Facebook miał w tym swój udział.

Natomiast wirtualna rzeczywistość to wyzwanie, które możemy porównać z telewizorami 3D. Koncepcja może była dobra, ale realizacja piętrzyła trudności – ludzie skarżyli się na bóle głowy, wiele osób nie mogło skupić wzroku. Nasze fizyczne funkcjonowanie w świecie jest niezwykle skomplikowane – składają się na nie tysiące doświadczeń, bodźców dotykowych, wzrokowych, słuchowych, węchowych i smakowych. Technologia nie jest jeszcze w stanie odpowiedzieć na wszystkie reakcje ze strony ludzkich ciał. Na razie.

To będzie ciekawa przyszłość! Nic dziwnego, że grupą wykazującą wobec technologii ogromny entuzjazm są dzieci. Wielu rodziców przyznaje się, że telefon to ostatnia deska ratunku, gdy trzeba szybko wyciszyć dziecko, np. w czasie jazdy po autostradzie czy u lekarza. Mamy starszych dzieci są zasypywane reklamami kursów programowania. Czy powinniśmy podsycać zainteresowanie najmłodszych technologią, czy raczej je hamować?

Jestem purystką w tym temacie. Na autostradzie śpiewałam swojej córce wszystkie znane piosenki, aż do zdarcia gardła (śmiech). A to dlatego, że istnieją badania dowodzące, że dzieci do drugiego roku życia w ogóle nie powinny mieć kontaktu z ekranami. Zbyt wczesne wkroczenie w świat cyfrowy może powodować przebodźcowanie dziecka (i w konsekwencji trudności ze skupieniem uwagi), a także późniejsze upośledzenie kompetencji społecznych.

W naszym domu mamy sztywne zasady, obowiązujące całą rodzinę, np. przy stole nigdy nie używamy telefonów. Moja starsza córka, 12-letnia, dostała telefon rok temu, jako ostatnie dziecko w klasie. Ma zainstalowany WhatsApp, aby być w kontakcie z koleżankami i kolegami, ale nie korzysta z innych kanałów społecznościowych. Zgodnie z prawem konto na FB czy Instagramie można założyć od 13 roku życia – i tego się trzymamy. Media społecznościowe wpływają na postrzeganie samych siebie przez młodych ludzi, dlatego naprawdę warto tu zachować ostrożność.

Jednym z najgorętszych tematów jest ostatnio wdrożenie generatywnej sztucznej inteligencji. AI wkracza w przestrzeń kreacji, dotychczas zarezerwowaną dla ludzi. Tylko czy sztuczna inteligencja naprawdę tworzy, czy tylko kompiluje? Czy może być artystą?

Jak dla mnie – tworzy. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Instagrama AI Art, aby zobaczyć, jak wspaniałe dzieła powstają. Człowiek też kompiluje – inspiruje się innymi twórcami, swoimi doświadczeniami. Nie da się stworzyć dzieła z próżni.

Odrębną kwestią jest fakt, że AI tworzy na podstawie promptów (instrukcji) dostarczanych przez ludzi. Kevin Kelly, który jest moim autorytetem w kontekście technologii, nazwał ich zaklinaczami AI i uważam, że jest to bardzo trafne określenie. Trzeba mieć świadomość, że pisanie precyzyjnych instrukcji dla sztucznej inteligencji jest sztuką samą w sobie, niezwykle cenną umiejętnością, którą rynek pracy będzie coraz bardziej doceniał.

Niestety sztuczna inteligencja budzi też obawy. AI potrafi symulować głos i zachowania osób – a to oznacza możliwości fake newsów, szantażu i oszustw. Czy możemy się przed tym bronić?

Obawa jest słuszna i dlatego już powstają regulacje prawne. AI ACT, nad którym pracuje Unia Europejska, najprawdopodobniej zacznie realnie obowiązywać dopiero w 2026 roku. Biorąc pod uwagę tempo rozwoju tej technologii – to dość późno, niestety. Tym bardziej podkreślam, jak ważna jest transparentność w kwestii użycia sztucznej inteligencji. Nie ma nic złego w korzystaniu z np. ChatGPT – pod warunkiem, że poinformujemy, do czego i w jakim zakresie go użyliśmy.

Wiele osób obawia się, że AI odbierze im pracę.

Sztuczna inteligencja wkracza w nasze życie i na pewno przejmie część prostych zadań. W tej chwili bardzo efektywnie działa np. opcja automatycznej transkrypcji – więc nie potrzebujemy już transkrybentów. Natomiast podkreślam – coraz bardziej doceniani będą ludzie, którzy wiedzą, w jaki sposób, w jakim zakresie i kiedy mogą skorzystać ze sztucznej inteligencji. Odwołam się do badania, w którym to samo zadanie w zakresie kodowania otrzymały dwie grupy programistów. Grupa, która mogła korzystać z pomocy AI, wykonała je nawet 50 proc. szybciej, niż ta, która mogła bazować tylko na własnych umiejętnościach. To potwierdza, jak bardzo użycie sztucznej inteligencji zwiększa efektywność pracy.

Zresztą przekonałam się o tym na własnym przykładzie. Pracowałam jakiś czas temu nad ankietą. Miałam przygotowane już wszystkie założenia, miałam tylko stworzyć konkretne pytania. Zaplanowałam sobie na to dwa dni, bo wiedziałam, że będę musiała jeszcze zrobić dodatkowy research. Postanowiłam jednak skorzystać z pomocy ChatGPT, którego poprosiłam o pomoc w generowaniu pytań. Oczywiście, wymagało to ode mnie bardzo precyzyjnego formułowania poleceń, selekcjonowania i redagowania tego, co zaproponował ChatGPT, ale w efekcie gotową ankietę miałam w 2,5 godziny. 2,5 godziny zamiast 2 dni! To była zresztą bardzo ciekawa praca – bo pytania generowane przez ChataGPT inspirowały mnie samą. Był taki moment, kiedy generowaliśmy pytania równolegle. Widzę zagrożenia tej technologii, ale doceniam AI jako asystenta, pomoc w codziennej pracy.

W mapie trendów tworzonej przez pani infuture.institute pojawia się podział na trendy już wkraczające w nową normalność, strefę reaktywną i na koniec obszar innowacji – z perspektywą zaistnienia w ciągu 5-15 lat. Wśród nich pojawił się jeden, który wydaje się szczególnie ciekawy. Czym jest internet istot?

Od kilkunastu lat mówimy o IoT, internecie rzeczy, ale musimy mieć świadomość, że internet to nie tylko rzeczy. My – ludzie, a także inne organizmy, a nawet całe ekosystemy mogą być i często już są podłączone do internetu. Rolnicy dziś korzystają z aplikacji do śledzenia opadów, sprawdzania poziomu wód, zanieczyszczenia powietrza itd. Wiele osób używa aplikacji do monitorowania stanu zdrowia – to też internet istot.

Przygotowywane przez Instytut mapy trendów wskazują postęp technologiczny i zaangażowanie na rzecz planety (np. próby przeciwdziałania zmianom klimatu) jako ważne kierunki rozwoju. Czy te tendencje są sprzeczne, czy jednak da się je jakoś połączyć?

Przyzwyczailiśmy się rozumować w kategoriach albo-albo: postęp albo natura, w prawo, albo w lewo, ale prawda jest taka, że nasz świat jest bardziej i-i: obserwujemy jednocześnie chęć powrotu do natury oraz postęp technologiczny. W mapie trendów wyróżniliśmy dwa równoległe megatrendy: Symbiocen (powrót do natury, życie wszystkich organizmów w symbiozie) i Bioera (inżynieria tkankowa, genetyczna, modyfikacje organizmów żywych pod kątem oczekiwań człowieka).

Czy, mając takie możliwości, będziemy mogli decydować, że np. kochamy pieski, więc dołożymy starań, aby przedłużyć ich życia, ale pozbędziemy się znienawidzonych komarów?

Tak, to już się dzieje – w czasie epidemii wirusa Zika rozpoczęły się prace nad eliminacją komarów przenoszących wirusy, w dużym uproszczeniu infekuje się je specjalną bakterią, która uniemożliwia dalsze ich rozmnażanie; można więc powiedzieć, że działa jak sterylizacja. Inna sprawa, że nie umiemy nigdy przewidzieć wszystkich zmian, jakie taka decyzja oznaczałaby dla całego ekosystemu. To jest ogromna sieć zależności i nawet minimalna zmiana może spowodować konsekwencje – oddalone w czasie i przestrzeni, które trudno przewidzieć.

Wytłumaczę to, posługując się przykładem z życia. Kiedy wracałam z konferencji w Austin, mój lot był opóźniony 7 godzin. Kiedy wymęczeni pasażerowie wsiedli wreszcie do samolotu, obsługa wyjaśniła, że konieczna była naprawa lampek nad fotelami – tych, dzięki którym pasażerowie mogą czytać w czasie lotu. Można by powiedzieć – bez przesady, mogliśmy lecieć bez tych lampek! A jednak samolot stanowi skomplikowaną sieć połączonych systemów. Nie wiadomo, jak awaria lampek wpłynie na inne elementy, dlatego nikt nie podejmie decyzji o starcie, zanim problem nie zostanie rozwiązany. I to jest tylko samolot – a ta zasada tyczy się całej planety.

Zatem, choć już hodujemy świnie odporne na afrykański pomór świń, siejemy zboże zdolne przetrwać suszę, musimy brać pod uwagę, że rozwiązując jeden problem, możemy generować kolejny, którego konsekwencje mogą pojawić się np. za 50 lat. Każde rozwiązanie jest i-i, czyli i dobre, i złe. Dlatego tego typu decyzje musimy podejmować bardzo świadomie i ostrożnie.

Czytaj więcej

Zawody przyszłości: gdzie nasze dzieci będą pracować w 2040 roku?

Z ostatniego raportu infuture.institute wynika, że 57 proc. Polaków nie ma pojęcia, czym są cele zrównoważonego rozwoju. Jaki to ma wpływ na naszą przyszłość? Czy Polska jest przygotowana na nadchodzące zmiany?

Dane dotyczą ogółu społeczeństwa, ale zakładam, że zarówno rząd, jak i kluczowe firmy – mają tę świadomość, ponieważ są zobowiązane regulacjami prawnymi. Natomiast bardzo ważne jest, aby znajomość celów zrównoważonego rozwoju miał każdy z nas. Musimy mieć świadomość, co jest potrzebne, aby zbudować lepszy świat. Wpływ na naszą przyszłość mają nie tylko rządzący. Zmiany zachodzą często oddolnie – przykładem jest choćby (ważna dla mnie, mieszkanki Gdańska) Solidarność, ruch robotniczy, który rozpoczął zmiany polityczne w Europie. Wierzę, że presja oddolna zawsze ma sens, a każdą zmianę należy zacząć od siebie.

Okazuje się, że grupą, która jest szczególnie nieświadoma kwestii zrównoważonego rozwoju są kobiety i młodzi ludzie w wieku 25-34 lata. Zastanawiam się, dlaczego tak jest?

Jeżeli chodzi o kobiety, pewną rolę może odgrywać czynnik psychologiczny. Statystycznie kobiety częściej niż mężczyźni przyznają się do niewiedzy.

Bardziej martwi mnie brak świadomości celów zrównoważonego rozwoju w grupie 25-34 lata. Wbrew stereotypowi głoszącemu, że to młodzi są najbardziej zaangażowani w kwestiach ekologicznych, może to oznaczać, że młodzi, którzy wzrastali w czasach nagłaśniania katastrofy klimatycznej odcinają się, ponieważ są zmęczeni tematem. Czują się bezsilni, więc unikają kwestii ekologii.

Czy można zachować optymizm w świecie, który tak szybko się zmienia, a kryzysy nakładają się na siebie?

Odpowiedź przyniosła mi piękna, filozoficzna książka Nadzieja radykalna. Jej autor, Jonathan Lear przedstawia historię plemienia Wron, które na przełomie XVIII/XIX wieku dało się dobrowolnie zamknąć w rezerwacie, aby utrzymać swoje ziemie. Plemię koczownicze nie mogło się odnaleźć w świecie, w którym nie było już bizonów i mustangów. Nastąpił upadek ich cywilizacji, także na poziomie symbolicznym. Ich wódz, o imieniu Wiele Przewag, odnalazł sens w świecie totalnego kryzysu, powołując się na wizję nadziei radykalnej. Zakłada ona, że zawsze istnieje przyszłe dobro, choć dziś nie wiemy, czym to dobro miałoby być.

Dziś, w świecie polikryzysu, czyli kaskadowo oddziałujących na siebie wielu kryzysów, musimy również mieć w sobie radykalną nadzieję.

Czy przez takie nastawienie jesteśmy w stanie wpływać na przyszłość?

Przyszłość jest zawsze konsekwencją działań, które podejmujemy teraz. Historii nie zmienimy, teraźniejszość się dzieje, możemy zmienić tylko przyszłość.

Jest pani znana z tego, że trzyma rękę na pulsie przyszłości i tłumaczy nadchodzące zmiany – przede wszystkim światowi biznesu. Czy, prognozując trendy, bazuje pani tylko na danych i opiniach ekspertów, czy też jest tu przestrzeń na czynnik intuicji?

Natalia Hatalska: Prognozowanie przyszłości opiera się na analizie bardzo wielu danych – w infuture.institute uwzględniamy m.in. badania jakościowe, w tym bardzo często wiedzę ekspertów, badania terenowe, badania ilościowe, czyli pytania zadawane firmom i reprezentatywnej grupie Polaków, stale śledzimy zgłaszane patenty i najnowsze badania naukowe, ale też prowadzimy tzw. social listening – sprawdzamy, jakie tematy są najczęściej poruszane w mediach, w tym także w mediach społecznościowych. To ogromny zasób danych – ale rzeczywiście, czynnik intuicji jest zawsze obecny. Z tym, że zaznaczam: intuicja nie jest enigmatycznym przeczuciem, nie bierze się znikąd. Jest konsekwencją doświadczenia i wiedzy. To ważny czynnik w prognozowaniu przyszłości, ale jeden z wielu.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Wywiad
Luna: Nie czuję, że na Eurowizji poniosłam porażkę
Wywiad
Małgorzata Foremniak: Nie warto poświęcić siebie dla drugiego człowieka
Wywiad
Pisarka Małgorzata Oliwia Sobczak stworzyła "Kolory zła: Czerwień". Mówi, że to terapia
Wywiad
Reżyserka Maja Kleczewska: Warszawa nie potrzebuje "Wesela"
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Wywiad
Polka w Monako Dominika Eisenberg: Niedziela jest dniem na rozmawianie o wszystkim, tylko nie o pracy
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą