Czy od zawsze planowała pani karierę w inżynierii? Co było impulsem do wejścia w tę branżę?
Anna Szewczyk: Jako mała dziewczynka spędzałam dużo czasu z tatą w garażu. Wspólnie naprawialiśmy samochody. Pewnego dnia powiedziałam: „Zostanę inżynierem” – i tak właśnie się stało.
W Polsce kobiety zajmują jedynie ok. 15–16 proc. stanowisk inżynieryjnych w dużych przedsiębiorstwach. Czy pani zdaniem zawód inżyniera wciąż jest postrzegany jako „męski”?
Na pewno w zawodzie inżyniera wciąż nie ma pełnej równości – nadal widzimy przewagę mężczyzn, szczególnie w obszarach takich jak mechanika czy elektryka. Natomiast już wśród software’owców kobiet jest już znacznie więcej. Ostatnie lata przynoszą jednak pozytywne zmiany, m.in. dzięki firmom, które lata temu zaczęły angażować się w edukację – pokazywały dziewczętom i chłopcom, że matematyka czy fizyka nie muszą być trudne. Na pełną równość będziemy musieli jeszcze chwilę poczekać. Myślę, że za około 5–7 lat inwestycje w młode pokolenia przyniosą widoczne efekty.
Czy zaobserwowała pani, że choć kobiet na studiach inżynierskich jest coraz więcej, to na wyższych stanowiskach wciąż pozostają w mniejszości? Co może być przyczyną?
Zauważam to zjawisko. Możliwe, że jedną z jego przyczyn jest rosnący poziom stresu i obowiązków wraz z awansami. Pogodzenie kariery z życiem rodzinnym staje się wtedy trudniejsze. Dlatego ogromne znaczenie ma wsparcie bliskich – ja mam to szczęście, że mój mąż i córka bardzo mnie wspierają.
Jakie cechy – zarówno techniczne, jak i osobowościowe – według pani powinien mieć dobry inżynier?
Na pewno każdy może zostać inżynierem. Kluczowa jest chęć ciągłej nauki i otwartość na nowe wyzwania. Wiedza techniczna jest oczywiście ważna, ale nie zawsze trzeba mieć już ukończone studia, by zacząć pracować w tym zawodzie. Ważne jest to, by być elastycznym i umieć dostosowywać się do tempa, w jakim zmienia się świat. Codziennie trzeba zdobywać nową wiedzę – ja sama mam zasadę, że każdego dnia uczę się czegoś nowego.
Czytaj więcej
Tak, jak zdecydowanie musimy przebudować szkołę, tak równie głęboko powinnyśmy transformować Polskę: stworzyć ekosystem oparty na polskiej nauce, w...
Czego dzisiaj się pani nauczyła?
Trzeba mieć odwagę, by wyjść z inicjatywą i zacząć rozmowę, ale to umiejętność słuchania nadaje jej sens.
Jak zmienia się rola inżyniera w czasach automatyzacji i sztucznej inteligencji? Czy AI może całkowicie go zastąpić?
Nie sądzę, by sztuczna inteligencja miała zastąpić inżynierów. Najpierw trzeba pomyśleć, zrozumieć problem, zaprojektować rozwiązanie, dopiero potem sięga się po AI jako narzędzie wspierające. Natomiast zmienia się rola inżyniera. Obecnie mniej czasu poświęcamy analizie danych.
Zajmuje się pani przemysłem lotniczym i motoryzacyjnym. Jakie największe zmiany technologiczne zauważyła pani w tych branżach w ostatnich latach?
Przemysł lotniczy i motoryzacyjny koncentruje się przede wszystkim na „odchudzaniu” pojazdów – lżejsze konstrukcje oznaczają mniejsze zużycie paliwa, co ma pozytywny wpływ na środowisko.
Drugą dużą zmianą jest rozwój technologii. Samochody dziś potrafią same dostosować ustawienia fotela, połączyć się ze smartfonem czy uruchomić nawigację. Jeszcze 10–15 lat temu to była rzadkość. W samolotach obserwujemy podobny trend – technologia staje się wszechobecna. Rozpoczęte w domu oglądanie filmu można kontynuować w aucie, a potem na pokładzie samolotu.
Dążymy do coraz większej autonomiczności, samochody już jeżdżą samodzielnie. Nad tym samym pracujemy również w lotnictwie, choć całkowite wykluczenie pilota na razie nie jest naszym celem, a ponadto ograniczeniem są regulacje prawne. Skupiamy się na tym, aby komputer jak najbardziej pomagał pilotowi, przejmował powtarzalne czynności – tak, aby mógł on skoncentrować się wyłącznie na krytycznych aspektach lotu. Samoloty zbierają ogromną ilość danych – od informacji pogodowych po prognozy awarii. AI może analizować te dane, aby przewidywać problemy zanim się pojawią. To dla mnie niezwykle cenne narzędzie, które będziemy coraz szerzej wykorzystywać, dążąc do większej autonomiczności.
Jak Polska plasuje się na tle innych krajów w rozwoju tych technologii?
Ostatnie lata udowodniły, że polscy inżynierowie są wyjątkowo kompetentni. Polska wyróżnia się nie tylko indywidualnymi talentami, ale również dzięki wysokiemu poziomowi uczelni wyższych. W mojej pracy w Honeywell pamiętam czasy, gdy do Polski trafiały głównie proste zadania. Dziś w naszym kraju realizowany jest pełen proces: od pomysłu aż po produkcję.
Czy w dzisiejszych czasach większą wartość ma innowacja technologiczna, czy umiejętność jej sprzedaży i opowiedzenia światu?
Jedno nie może istnieć bez drugiego, ale dla mnie kluczowa jest innowacyjność. Z jednej strony, jeśli nie mamy innowacyjnych rozwiązań, nie mamy czego sprzedać. Z drugiej – gdy mamy już pomysł, musimy myśleć także o tym, jak go sprzedać i sfinansować oraz czy inwestycja przełoży się na realną wartość.
Czy widzi pani technologie, które obecnie „wyglądają obiecująco”, ale są przeceniane lub wręcz przereklamowane?
Z jednej strony AI może być przereklamowane, ale z drugiej, jeśli podejdziemy do niego odpowiedzialnie i świadomie, traktując je jako narzędzie do rozwiązywania konkretnych problemów, to ma ogromny potencjał. Kluczowe jest, by najpierw myśleć samodzielnie, a potem wspierać się AI. Jeśli odwrócimy tę kolejność, ta technologia może rzeczywiście okazać się przereklamowana.
Czytaj więcej
Komputery kwantowe wkraczają w fazę dynamicznego rozwoju, która zmieni oblicze tej technologii. Kiedy i w jaki sposób zmienią naszą codzienność, mó...
Jednak ludzie często wybierają drogę na skróty, niekoniecznie przestrzegając zaproponowanej przez panią kolejności. Jak zadbać o to, by AI wspierało, a nie zastępowało myślenie?
Trzeba o tym mówić i przypominać, że to człowiek jest najważniejszy. To my stworzyliśmy sztuczną inteligencję, nie na odwrót. Warto pokazywać AI jako narzędzie, które może nam naprawdę pomóc.
Czego dotyczą pani patenty i co zainspirowało panią do ich stworzenia?
Mam dwa patenty – jeden z branży motoryzacyjnej, drugi z lotniczej. Patentów nie tworzy się, myśląc „chcę mieć patent”, lecz rozwiązując realne problemy, które napotykamy jako inżynierowie. Pierwszy dotyczył kształtu poduszki powietrznej – miała formę banana, dzięki czemu lepiej dopasowywała się do kształtu samochodu. Drugi patent powstał z myślą o lotnictwie i ułatwia pracę obsłudze naziemnej. Zaprojektowaliśmy specjalny wskaźnik, który pozwala szybko sprawdzić, czy siłownik w skrzydle samolotu jest w prawidłowej pozycji, bez potrzeby używania specjalistycznych narzędzi.
Skąd pomysł na to rozwiązanie?
To odpowiedź na realny problem obsługi naziemnej, która ma mnóstwo zadań do wykonania, dlatego kiedy to jest możliwe staramy się ich odciążyć. To, że możemy rozwiązywać praktyczne problemy, a potem je opatentować, jest dla mnie niesamowite, a przy okazji jest bardzo proste.
Czy naprawdę opatentowanie czegoś jest bardzo proste?
Tak, najważniejsze to chcieć i mieć otwartą głowę. Czasem rozwiązania przychodzą niespodziewanie – wystarczy spojrzeć szerzej, zainspirować się otoczeniem i tym, jak działa natura.
Jaka jest najlepsza rada dotycząca kariery zawodowej, jaką kiedykolwiek pani dostała?
Żebym odkrywała.