Kiedy odbierałaś nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, powiedziałaś, że ten film nigdy by nie powstał, gdyby nie twoje rodzeństwo. Czy twoi bliscy widzieli twój debiut? Jaka była ich reakcja?
Tematy rodzinne poruszałam już w moich wcześniejszych krótkich metrażach.
Na początku szkoły filmowej nie miałam jeszcze odwagi, żeby dotykać osobistych tematów, przede wszystkim chciałam się nauczyć warsztatu, ale w pewnym momencie zobaczyłam, jaka płynie z nich wartość. Mam też poczucie, że realizując kino autorskie, twórca powinien być tą jedyną osobą, która jest w stanie opowiedzieć historię, wynikającą z własnej perspektywy na świat, ludzi i kino.
Mam pięcioro rodzeństwa, dorastanie w dużej rodzinie jest dla mnie ważnym doświadczeniem – z jednej strony unikatowym i prywatnym, ale też takim, które można zuniwersalizować. W kinie rzadko się o tym opowiada, najczęściej pokazuje się relację dzieci z rodzicami, a przecież relacje między rodzeństwem również odsłaniają wiele rodzinnych konstelacji.
Czytaj więcej
Jedną z największych wartości zawsze było dla mnie to, żeby nie bać się próbować i podejmować ryzyka, by nie tkwić w sytuacjach tylko dlatego, że w...
W związku z tym, że zrealizowałam już kilka krótkich form, w których pojawiały się wątki osobiste, moi bliscy trochę się do tego przyzwyczaili. Wiedzą, że tak jak dla nich, dla mnie też ten temat jest ważny. A ponieważ wszyscy interesują się kinem, a wielu z nich – zajmuje się różnymi dziedzinami sztuki, rozumieją, że osobiste doświadczenia są dla twórcy podstawową inspiracją.