Ochotnicze Hufce Pracy od 1 grudnia 2024 roku wprowadzają „urlop menstruacyjny”, czyli dni wolne dla kobiet, których samopoczucie i komfort znacznie się pogarszają w czasie miesiączki. Jak można przeczytać w odpowiedzi na jeden z komentarzy na profilu Komendy Głównej OHP na Facebooku, dla wielu kobiet menstruacja wiąże się z cierpieniem i mniejszą produktywnością, a tym samym konieczne jest wówczas branie urlopu na żądanie.
„Zdaniem Komendanta Głównego OHP Jerzego Budzyna, uznanie tego faktu to po prostu ukłon w stronę kobiet i odpowiedź na ich specyficzne potrzeby” – wyjaśnia OHP w komentarzu.
Ochotnicze Hufce Pracy wprowadzają specjalny urlop dla kobiet
O decyzji w sprawie „urlopu menstruacyjnego” powiadomił Komendant Główny OHP Jerzy Budzyn w Polskim Radiu RDC.
„[…] Od 1 grudnia w OHP będzie wprowadzony, w cudzysłowie to nazywam, »urlop menstruacyjny«, czyli każda pani, kobieta zatrudniona w OHP będzie miała prawo do jednego dnia urlopu w tych ciężkich chwilach, które kobiety tam przechodzą. Polski parlament nawet się jeszcze tą sprawą nie zajął, chociaż w poprzedniej kadencji Lewica pracowała nad taką ustawą. Może to jest jakiś przyczynek do tego, że w OHP ten dzień wolny zostanie wprowadzony” – powiedział.
Przypomnijmy, że OHP, czyli Ochotnicze Hufce Pracy, są państwową jednostką budżetową pod nadzorem Ministra Pracy. Prowadzą działania, które zostały określone w Ustawie z dnia 20 kwietnia 2004 roku o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Pracują głównie z młodzieżą, w tym młodzieżą zagrożoną wykluczeniem społecznym, a także bezrobotnymi do 25. roku życia. Zajmują się aktywizacją społeczną, zawodową i ekonomiczną tej grupy, pomocą w podwyższeniu kwalifikacji zawodowych lub przekwalifikowaniu. Organizują międzynarodowe wymiany młodzieży oraz zatrudnienie.
Czytaj więcej
Nowelizacja Kodeksu pracy, która zakładała wdrożenie unijnych dyrektyw dotyczących m.in. work-life balance, sprawiła, że osoby zatrudnione na podst...
„Urlop menstruacyjny”. Na czym polega?
„Urlop menstruacyjny”, czyli dni wolne dla kobiet ciężko znoszących miesiączkę, nie jest nowością. Już w latach 40. XX wieku został bowiem wprowadzony w Japonii. Jak wskazują statystyki, aż 80 proc. kobiet doświadczyło bólu spowodowanego menstruacją, 14 proc. wzięło urlop z tego tytułu, a 80 proc. kontynuowało pracę mimo złego samopoczucia fizycznego i psychicznego – głównie z powodu wstydu przed tłumaczeniem, dlaczego potrzebują wolnego.
Martyna Kucharska-Staszel, adwokat, w wypowiedzi dla portalu PulsHR zaznaczyła, że kobiety w Polsce muszą się ratować innymi rozwiązaniami dostępnymi w Kodeksie pracy, by uzyskać dzień wolny, gdy miesiączkują. W tym przypadku korzystają z L4 czy urlopów na żądanie. Wprowadzenie specjalnych dni wolnych dla kobiet doświadczających bolesnych miesiączek nie tylko może pomóc we wzroście świadomości na ten temat, lecz także uregulowałoby takie zwolnienia prawnie.