Po dziesięciu latach intensywnej pracy nad kultowym serialem o grupie sześciorga przyjaciół regularnie omawiających swoje życiowe dylematy na kanapie nowojorskiej kawiarni Central Perk, a także w przerwie między nagraniami do filmu „Szczęśliwe zakończenia”, Lisa Kudrow została zaproszona na niezobowiązujące spotkanie biznesowe. Dbający o ciągłość jej zawodowej kariery agenci z Creative Artists Agency postanowili przedstawić ją reżyserowi, z którym współpracowali. – Ty zakończyłaś pracę nad „Przyjaciółmi”, a Michael Patrick King nad „Seksem w wielkim mieście”. Uznaliśmy, że powinniście się poznać. Nie wiedzieli wówczas, że miałam okazję spotkać Michaela już na początku lat 90. i mieliśmy wielu wspólnych przyjaciół – relacjonuje Lisa Kudrow w rozmowie z „The Hollywood Reporter”.

Lisa Kudrow o roli w „Wielkim powrocie”: nie chciałam, aby powstał kolejny tradycyjny sitcom

Zaaranżowana rozmowa potoczyła się zatem gładko, a po czterech godzinach charyzmatyczna aktorka i kreatywny reżyser omówili już zarys pilotażowego odcinka nowego show: „Wielki powrót”. Odtwórczyni roli Phoebe Buffay miała tym razem wcielić się w postać dojrzałej aktorki Valerie Cherish, za wszelką cenę usiłującej kontynuować podupadającą karierę w serialu komediowym z udziałem kilku gwiazd młodszego pokolenia. Fabuła fikcyjnej produkcji stanowiła jednak wyłącznie tło do kręconego na bieżąco serialu dokumentalnego, z Cherish w roli głównej. Jej wystudiowane wypowiedzi przed kamerą, próby redagowania nieudanych nagrań czy strofowanie członków ekipy filmowej stają się integralną częścią show, znacznie ciekawszą niż praca na planie sztampowego serialu, w którym przypadła jej rola mało zabawnej ciotki Cassie, dzielącej mieszkanie z grupą atrakcyjnych studentów. – Nie chciałam, aby powstał kolejny tradycyjny sitcom, ponieważ z takim gatunkiem widzowie kojarzyli mnie od lat – wspomina w rozmowie z „The Hollywood Reporter”. – Wiedziałam, że serial o nagrywaniu reality show z udziałem dojrzałej aktorki walczącej o swoje miejsce w show-biznesie do tej pory nie powstał, więc nasz pomysł po prostu należało zrealizować – dodaje, przybliżając genezę nakręconego w 2005 r. pierwszego sezonu „Wielkiego powrotu”.

Choć zaangażowanie do produkcji aktorki obdarzonej niekwestionowanym talentem komediowym mogło wydawać się gwarancją sukcesu, wyniki oglądalności nie zadowoliły producentów na tyle, by podjąć natychmiastową decyzję o kontynuacji serii. – Nie czułam rozczarowania, ponieważ wiedziałam, że nie mogliśmy niczego zrobić lepiej. Postanowiłam skupić się na innych zadaniach z nadzieją, że producenci pewnego dnia zmienią zdanie – relacjonuje. Intuicja jej nie zawiodła, choć na wielki powrót drugiego sezonu przyszło jej czekać blisko dekadę.

Czytaj więcej

Melissa Gilbert z serialu "Domek na prerii" stworzyła markę dla dojrzałych kobiet

Lisa Kudrow: nie nadaję się na typową bohaterkę komedii romantycznych

W przeciwieństwie do swojej serialowej bohaterki, Lisa Kudrow nie mogła w tym czasie narzekać na brak propozycji zawodowych. „P.S. Kocham cię”, „Bandslam”, „Miłość i inne komplikacje”, „Papierowy bohater” czy „Terapia w sieci”, to tylko niektóre produkcje filmowe i seriale, w których wzięła wówczas udział. – Nie nadaję się na typową bohaterkę komedii romantycznych – mówi skromnie w cytowanym wywiadzie. – Nie jestem słodka ani seksowna. Nie potrafię wiarygodnie odegrać postaci, której jedynym problemem jest niemożność znalezienia chłopaka. Nie mogłam się doczekać, aż będę starsza, by producenci przestali brać mnie pod uwagę do takich ról. Czy to nie dziwne? – pyta retorycznie.

Odpowiedzią na tak wyartykułowaną potrzebę aktorki jest kolejny, trzeci sezon „Wielkiego powrotu”, zgodnie z dotychczasową tradycją nagrany po wielu latach przerwy od emitowanej w 2014 r. poprzedniej części. W mającym swoją premierę 22 marca br. pierwszym odcinku nowej serii Valerie Cherish powraca jako bohaterka musicalu „Chicago”, z trudem dotrzymująca tempa doświadczonym wokalistom i tancerzom na scenie. Rozczarowana brakiem postępów godzi się na udział w serialu „How’s that?”, którego scenariusz został stworzony przez sztuczną inteligencję. – Spójrz na to pozytywnie. Nie będziesz musiała rozmawiać z żadnymi scenarzystami, bo całość powstała dzięki AI – zachęca ją serialowy agent, używając przy tym kilku niewybrednych słów dla opisania wspomnianych scenarzystów, z którymi w poprzednich odsłonach show Valerie rzeczywiście miała mało przyjemne doświadczenia.

Czytaj więcej

Minnie Driver zachwyciła rolą w „Emily w Paryżu”. Oto, co sama o niej myśli

Lisa Kudrow ucina spekulacje na temat kontynuacji „Wielkiego powrotu”

Mimo sympatii, z jaką Lisa Kudrow traktuje odgrywaną przez siebie bohaterkę, aktorka kategorycznie ucina spekulacje na temat kontynuacji show. – Odgrywanie roli Valerie daje mi dużo radości, choć wiele osób ze współczuciem w głosie pyta mnie, czy nie jest to dla mnie bolesne. Patrzę na nich ze zdziwieniem i odpowiadam otwarcie, że nigdy, ani przez chwilę nie miałam takich odczuć. Valerie tworzy swoją własną rzeczywistość. Owszem, jest nieco ekscentryczna, ale w tym właśnie tkwi potęga tego serialu. Należy jednak podkreślić, że jest to trzeci i ostatni sezon show. Nie wiem, czy będę chciała nakręcić kontynuację za kolejne dziesięć lat, ale obecnie, unikając dodatkowych pytań, postawmy sprawę jasno mówiąc, że czwartego sezonu nie będzie. Z szacunku dla widzów i bohaterów podkreślmy, że jest to trylogia. I na tym koniec – zaznacza.

Mimo perspektywy rychłego zakończenia show, pozytywne opinie na temat odgrywanej przez Lisę Kudrow bohaterki mają też jej przyjaciółki z bodaj najbardziej znanej produkcji, w której brała udział: Courteney Cox i Jennifer Aniston. – Lisa w roli Valerie jest niezastąpiona. Jej autentyczność i wrażliwość sprawiają, że rozśmiesza i porusza nas do łez. Te same czynniki decydowały o popularności Phoebe. W obu przypadkach sympatię widzów zawdzięczamy niesamowitej Lisie Kudrow – mówiła ta pierwsza, podczas gdy serialowa Rachel Green dodała, że jej przyjaciółka wcielająca się w rolę Valerie ma w sobie mnóstwo uroku i sprawia, że widzowie mogą się z nią utożsamiać.

Czytaj więcej

Naomi Watts po pięćdziesiątce zdecydowała się na poważną inwestycję

Lisa Kudrow: nie mam zamiaru ponownie wstrzykiwać sobie botoksu

Autentyczność podkreślana przez gwiazdy serialu „Przyjaciele”, a także niewątpliwy talent komediowy, teatralne gesty, patetyczne wykrzyknienia czy dowcipne sformułowania wypowiadane w kluczowych momentach kultowych seriali z udziałem Lisy Kudrow sprawiają, że trudno pomylić ją z jakąkolwiek inną aktorką. To właśnie te czynniki motywują 62-latkę do dbałości o zachowanie naturalnej urody, która pozwala jej w wiarygodny sposób odgrywać role zabawnych, cenionych przez widzów postaci. – Dwa lata temu po raz pierwszy zdecydowałam się na wstrzyknięcie botoksu i nie mam zamiaru powtarzać tej procedury w najbliższym czasie – zastrzega, wymieniając następnie efekty uboczne zastosowanego specyfiku. – Sądzę, że poważnie podrażnił moje oczy, które od tego czasu są zaczerwienione. Sprawił też, że na czole pojawił mi się dziwny wzór, więc nie planuję powrotu do takich zabiegów. Obawiam się, że pewnego dnia mogę przez to wyglądać jak moja babcia, ale z drugiej strony bardzo cieszy mnie perspektywa otrzymywania ról starszych postaci – dodaje entuzjastycznie, przyznając, że nadal cieszy się, gdy fani rozpoznają ją na ulicy.

Zdobywczyni nagród Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych oraz Emmy za niezapomnianą rolę Phoebe Buffay w serialu „Przyjaciele”, wielokrotnie nominowana do wyróżnień za tę kultową kreację, nie powinna mieć obaw o to, że ktokolwiek pomyli ją z inną aktorką komediową. Uśmiech, żarty, cięte riposty, zabawne przedrzeźnianie rozmówców, a wreszcie niepohamowane okrzyki radości tak charakterystyczne dla jej kreacji artystycznych, pozostaną jej znakiem rozpoznawczym nawet wtedy, gdy na czole pojawią się kolejne, jak to ujmuje, „dziwne wzory”.

Źródła:
https://www.hollywoodreporter.com/
https://variety.com/