Brak ciekawych propozycji zawodowych lub, dla przeciwwagi, nadmiar obowiązków wynikających z udziału w licznych produkcjach filmowych czy telewizyjnych, mogą motywować aktorów do podjęcia decyzji o wycofaniu się z działalności artystycznej na pewien czas. Odpoczynek z dala od świateł reflektorów, bez konieczności meldowania się na planie filmowym we wczesnych godzinach porannych, czy celebrowania premier kinowych produkcji ze swoim udziałem, może korzystnie wpływać na odzyskanie wewnętrznego spokoju i odbudowanie relacji rodzinnych, które ucierpiały na skutek intensywnej aktywności zawodowej w poprzednich miesiącach czy latach.

Na wieloletnią przerwę od aktorstwa zdecydowała się między innymi Jane Fonda, o powodach takiego działania mówiąc z właściwym sobie dystansem i poczuciem humoru. – Gdy wyszłam za mąż za Teda Turnera, wycofałam się z zawodu na 15 lat i nie sądziłam, że kiedykolwiek powrócę do grania. Byłam przekonana, że na zawsze zostaniemy razem. Sytuacja się jednak zmieniła i gdyby ktoś powiedział mi, że w wieku 85 lat nadal będę grać w filmach, nie uwierzyłabym – relacjonowała w rozmowie z Entertainment Tonight, nawiązując między innymi do komedii „Book Club. Następny rozdział”, w której brawurowo wcieliła się w rolę uwodzicielskiej i pełnej energii Vivian.

Zgoła inne powody odstąpienia od udziału w kolejnych produkcjach filmowych czy telewizyjnych miały Mary-Kate i Ashley Olsen, które po raz ostatni pojawiły się na wielkim ekranie ponad dwie dekady temu. Rezygnacja z aktorstwa po premierze filmu „New York Minute” w 2004 r. bynajmniej nie oznacza dla nich braku aktywności w innych dziedzinach. Przedsiębiorcze bliźniaczki od 2005 r. prowadzą firmę The Row, zajmującą się projektowaniem i produkcją odzieży, obuwia, torebek i akcesoriów. Wielomilionowe przychody generowane przez ich firmę pozwalają wysnuć wniosek, że dodatkowe źródło zarobków w postaci ról filmowych nie jest w ich przypadku podstawową potrzebą.

Dla Sarah Michelle Gellar wieloletnia przerwa w zawodzie była podyktowana kilkoma czynnikami, wśród których chęć spędzania czasu z rodziną stanowiła jeden z istotnych bodźców. Przemęczona łączeniem obowiązków zawodowych i rodzinnych, mama kilkumiesięcznego Rocky’ego i niespełna trzyletniej Charlotte, w 2012 r. przystępowała do pracy nad serialem „The Crazy Ones”, nie mając wówczas świadomości, jakiej bolesnej straty doświadczy po zakończeniu pierwszego i jedynego sezonu popularnego show.

Czytaj więcej

Cameron Diaz wraca z filmowej emerytury. Komu udało się ją do tego namówić?

Sarah Michelle Gellar: wiadomość o śmierci Robina Williamsa przytłoczyła mnie

Pierwszy odcinek wspomnianego serialu komediowego emitowanego przez stację CBS obejrzało ponad 15 milionów widzów. Gwiazdorska obsada z Robinem Williamsem na czele, scenariusz stworzony przez Davida E. Kelley’ego czy reżyseria Jasona Winera stojącego za sukcesem takich produkcji jak między innymi „Współczesna rodzina”, w znacznej mierze przyczyniły się do popularności show. – To była kombinacja wielu czynników. Serial bawił, zaskakiwał i wzruszał, a gra u boku Robina Williamsa to doświadczenie tak surrealistyczne, że każdego dnia musiałam się uszczypnąć, by uwierzyć, że to się dzieje naprawdę – wspominała w programie „CBS This Morning” Sarah Michelle Gellar wcielająca się w rolę córki genialnego właściciela agencji reklamowej. Tę ostatnią kreację z właściwym sobie kunsztem stworzył niezapomniany zdobywca Oscara. – Praca z RW to zwieńczenie marzeń każdego aktora. Nie mogłabym wyobrazić sobie lepszego kandydata do tej roli. Należy do czołówki światowych artystów i swoje zadanie, jak na profesjonalistę przystało, traktował bardzo poważnie – wspominała przed 12 laty odtwórczyni roli Sydney Roberts, dla podkreślenia zażyłości z kolegą z planu używając inicjałów jego imienia i nazwiska.

Mimo spektakularnego sukcesu produkcji serial nie doczekał się kontynuacji. Tragiczna śmierć Robina Williamsa w sierpniu 2014 r. przekreśliła plany realizacji kolejnych sezonów, a dla odtwórczyni jednej z głównych ról stała się bodźcem przesądzającym o jej dalszych życiowych działaniach. – Gdy zaczynałam pracę nad serialem, mój syn miał zaledwie trzy miesiące. Karmiłam go piersią przez cały czas i doskwierało mi chroniczne zmęczenie. Wiadomość o śmierci Robina przytłoczyła mnie. Przy tak niewyobrażalnie wielkiej stracie po raz pierwszy w życiu nie miałam pojęcia, jaki kierunek obrać – relacjonuje w rozmowie z magazynem „People” w marcu bieżącego roku

Czytaj więcej

Renée Zellweger jako Bridget Jones po raz kolejny zaskoczy widzów!

Sarah Michelle Gellar: po raz pierwszy zapragnęłam przerwy w mojej aktywności zawodowej

Refleksje, jakie towarzyszyły 37-letniej wówczas gwieździe, skłoniły ją do podjęcia działań, których nigdy wcześniej nie brała pod uwagę. – Cały mój świat runął i zrozumiałam, że wszystko w naszym życiu może ulec zmianie w jednej chwili. Po raz pierwszy zapragnęłam przerwy w mojej aktywności zawodowej. Nigdy wcześniej nie miałam takiej potrzeby. Moja praca i kariera mnie definiowały, przez całe lata stanowiąc siłę napędową moich działań – wyjaśnia w cytowanym wywiadzie. Decyzja o zwolnieniu tempa, choć nie należała do najłatwiejszych dla aktorki znanej z udziału w tak popularnych produkcjach jak „Buffy: Postrach wampirów”, „Szkoła uwodzenia” czy „Koszmar minionego lata”, miała korzystny wpływ na relacje rodzinne mamy dwojga dzieci. – Owszem, obawiałam się, czy po powrocie znajdą się dla mnie nowe role. Zdaję sobie sprawę z tego, że podjęłam spore ryzyko. Ale nie żałuję tego kroku, ponieważ dzięki temu zyskałam tak cenny czas z moimi dziećmi. Nie opuściłam żadnego ważnego momentu w ich życiu: przedstawień w przedszkolu czy szkole, pierwszych kroków, pierwszego straconego zęba. Każdą z tych chwil przeżywałam razem z nimi i wiem, że dla aktorki aktywnej zawodowo nie byłoby to możliwe – podkreśla.

Trwająca ponad dekadę przerwa w aktywności zawodowej przysłużyła się nie tylko relacji z dwojgiem nastoletnich już dzieci aktorki. Wbrew jej obawom, nie może narzekać na brak interesujących propozycji zawodowych. – Jestem wręcz przytłoczona ogromem miłości i wsparcia, jakie dostaję od fanów po powrocie do gry. Doceniam też wszystkie składane mi propozycje zawodowe. Po tak długiej przerwie mam zupełnie inne nastawienie psychiczne do wielu kwestii. Jestem spełniona i wierzę, że nie muszę już nikomu niczego udowadniać – podkreśla.

Czytaj więcej

Melissa Gilbert z serialu "Domek na prerii" stworzyła markę dla dojrzałych kobiet

Sarah Michelle Gellar: wcześniej kategorycznie odmawiałam występów w programach telewizyjnych

Nominowana do Złotego Globu aktorka, która w przyszłym roku będzie obchodzić swoje 50. urodziny, deklaruje, że po wznowieniu swojej działalności artystycznej świadomie dobiera projekty, które chce realizować. – Dokonuję pewnej selekcji tak, aby praca nie zdominowała mojego życia, a jedynie stanowiła jego część – wyjaśnia. Kolejnym istotnym kryterium w doborze nowych zleceń jest też możliwość czerpania radości z udziału w produkcjach, dotychczas znanych jedynie z perspektywy widza. – Wcześniej kategorycznie odmawiałam występów w programach telewizyjnych. Kiedy jednak zobaczyłam, jak świetnie radzi sobie w tej roli Elizabeth Banks prowadząca teleturniej „Press Your Luck” i jak doskonale się przy tym bawi, zrozumiałam, że można łączyć aktorstwo czy reżyserowanie filmów z tak ciekawym zajęciem. Program „Star Search” oglądałam i uwielbiałam jako dziecko. To też doskonała okazja, by prezentować najbardziej wyszukane stylizacje i nie martwić się o nic innego, jak tylko o doskonałą zabawę – wyjaśnia, argumentując swój udział we wspomnianym programie rozrywkowym w charakterze jurorki.

Doświadczenia zdobyte przed laty za sprawą udziału w popularnych horrorach i thrillerach takich jak „Krzyk 2”, „Koszmar minionego lata”, „The Grudge – Klątwa”, „Opętanie” czy „Powrót” pozwoliły ambitnej gwieździe bez trudu – nomen omen – powrócić do ulubionego gatunku filmowego. W horrorze „Zabawa w pochowanego 2” (oryg. „Ready or Not 2: Here I Come”) wciela się w rolę bezwzględnej morderczyni, w starannie zaczesanych włosach, ciemnych okularach i z bronią w dłoni ścigającej konkurentki w pewnej upiornej grze. – Jestem kobietą pracującą w branży filmowej. Nie od dziś wiadomo, gdzie należy szukać najlepszych ról. W jakim gatunku filmowym to właśnie kobieta zostaje ostatnia na placu boju? – pyta retorycznie w rozmowie z magazynem „People”. – Poza tym, powiem to otwarcie: bycie złym zawsze daje najwięcej frajdy – podkreśla. Analizując jej zawodowe portfolio, trudno nie dostrzec konsekwencji w doborze ról o ściśle zdefiniowanym profilu. Nawet jeśli na podjęcie decyzji o ich realizacji potrzeba co najmniej dekady.

Źródła:
https://www.eonline.com/
https://variety.com/
https://people.com/