Rozpoczęty z 2-godzinnym opóźnieniem koncert skomplikował powrót do domów oraz doprowadził do zaniedbania obowiązków rodzinnych i zawodowych. Czy to pierwsze tego typu oskarżenia kierowane pod adresem autorki hitów takich jak „Vogue”, „Material girl” czy „Papa don’t preach?”. I jak na podobne spóźnienia reagują fani innych gwiazd?
13 grudnia minionego roku w nowojorskim Barclays Center zaplanowano koncert Madonny, w ramach trasy Celebration Tour. Impreza miała rozpocząć się o 20.30. Gwiazda pop pojawiła się na scenie z dwugodzinnym opóźnieniem, w związku z czym wydarzenie zakończyło się około 1.00 w nocy. Przybyli na koncert fani musieli zmierzyć się z późniejszym powrotem do domów i właśnie to skłoniło dwóch uczestników do złożenia pozwu sądowego przeciwko wokalistce i organizatorom imprezy: brak możliwości powrotu komunikacją miejską oraz wynikające z tego zaniedbanie obowiązków służbowych i rodzinnych następnego dnia.
Wśród trudności, z jakimi musieli zmierzyć się powracający z imprezy uczestnicy, wymieniono także ograniczone możliwości skorzystania z opcji ride-sharing oraz wynikające z tego podwyższone koszty prywatnego transportu do domów.
Możliwość pozwu zbiorowego
Na celowniku znalazła się nie tylko wokalistka, ale i organizatorzy koncertu: Barclays Center oraz promotor wydarzenia, Live Nation. Rozczarowani fani zarzucają im „nieuczciwe, wprowadzające w błąd praktyki sprzedaży” oraz „naruszenie warunków umowy i niczym nieusprawiedliwione wprowadzenie uczestników w błąd” w kwestii podania niewłaściwej godziny rozpoczęcia koncertu.
Kolejne dwa koncerty – 14 i 16 grudnia – również rozpoczęły się z opóźnieniem. Oznacza to, że złożony przez dwóch nowojorczyków pozew może zyskać status pozwu zbiorowego.
Okazuje się, że gwiazda muzyki pop już dwukrotnie musiała zmierzyć się z podobnymi oskarżeniami kierowanymi przeciwko niej przez zawiedzionych długim oczekiwaniem fanów: w 2019, podczas trasy Madame X, uczestnik koncertu na Florydzie złożył pozew o złamanie warunków kontraktu, a następnie rok później, w wyniku spóźnienia na jeden z nowojorskich koncertów, dwóch fanów zdecydowało się na taką samą procedurę.
Oba pozwy zostały jednak dobrowolnie wycofane.
Obecna trasa koncertowa promuje 40-lecie kariery Madonny. Początek koncertów pierwotnie planowano na 15 lipca ubiegłego roku, jednak zostały one przełożone o kilka miesięcy ze względu na hospitalizację artystki wynikającą z infekcji bakteryjnej. Zgodnie z programem wydarzenia, ostatni koncert w ramach trasy ma się odbyć w Meksyku, w kwietniu 2024 roku.
Nie tylko Madonna
Gwiazdy światowego formatu słyną nie tylko ze swoich osiągnięć artystycznych, ale i notorycznych spóźnień na własne koncerty.
Występująca podczas ubiegłorocznego festiwalu w Glastonbury Lana Del Rey pojawiła się na scenie z półgodzinnym opóźnieniem, tłumacząc je … koniecznością ułożenia włosów. Fani nie kryli rozczarowania, witając swoją idolkę gwizdami.
W 2016 roku Lauryn Hill rozpoczęła swój występ w Chastain Park z ponaddwugodzinnym opóźnieniem: zamiast o 20.00, zjawiła się na scenie o 22.20. Jako że organizatorzy z wyprzedzeniem informowali, że zamykają lokal o 23.00, dokładnie o tej godzinie – 40 minut po rozpoczęciu koncertu – artystce wyłączono mikrofon, a zgromadzonych fanów wyproszono.
Dwugodzinne opóźnienie przytrafiło się też Justinowi Bieberowi, jednak czekający na jego londyński występ fani nie mieli tak dużo cierpliwości jak Fellows i Hadden: ponad 11.000 osób opuściło salę koncertową przed pojawieniem się młodego artysty na scenie.
“Spóźnianie się oznacza, że jesteś niezastąpiona: wszyscy czekają na ciebie. Na nikogo innego, tylko właśnie na ciebie” – mawiała Marilyn Monroe. “Gdy się spóźniam, wszyscy się cieszą, kiedy wreszcie się pojawiam” – dodawała. Od śmierci legendarnej aktorki minęło ponad 60 lat i wiele wskazuje na to, że fani nie wykazują się już taką wyrozumiałością wobec swoich idoli jak w przeszłości.
Źródło:
https://www.theguardian.com/