Trzeciego stycznia Cilia Flores została pojmana wraz z mężem podczas amerykańskiej operacji wojskowej w Caracas. Oboje mają stanąć przed sądem w Nowym Jorku pod zarzutami spisku narkotykowo-terrorystycznego i przemytu kokainy. To dramatyczny zwrot w historii kobiety, która przez dekady była symbolem władzy w Wenezueli.
Cilia Flores: z biednych przedmieść na szczyty władzy
Obecnie 69-letnia pierwsza dama Wenezueli z wykształcenia jest prawniczką, specjalizowała się w prawie pracy i karnym. Urodziła się w 1956 r. w Tinaquillo na północy kraju jako najmłodsza z sześciorga rodzeństwa. Dorastała w skromnych warunkach w robotniczych dzielnicach Caracas, gdzie przeniosła się jej rodzina, a ona mogła podjąć studia.
Jej kariera nabrała tempa na początku lat 90., gdy zaangażowała się w obronę Hugo Cháveza i związanych z nim wojskowych po nieudanym zamachu stanu w 1992 r.. To właśnie wtedy poznała Nicolása Maduro, który był wówczas ochroniarzem Cháveza. Odegrała również kluczową rolę w kształtowaniu ruchu boliwariańskiego, fundamentu dla polityki chawizmu, który rozpoczął się w Wenezueli w 1998 r. wraz z wyborem Hugo Cháveza na prezydenta. Jego ideologia łączy program polityczny Simóna Bolívara, bohatera walk o niepodległość Ameryki Południowej, zakładający niepodległość, integrację państw Ameryki Łacińskiej i ich suwerenność, z socjalizmem XXI wieku. Celem ruchu miała być transformacja ustrojowa i gospodarcza, walka z nierównościami społecznymi, analfabetyzmem i biedą, a także ograniczenie wpływów neoliberalizmu i USA w regionie. W praktyce oznaczał między innymi nacjonalizację sektora naftowego, oraz tworzenie „kół boliwariańskich”– lokalnych grup obywatelskich, które miały organizować lokalne inicjatywy, wspierać programy rządowe i mobilizować poparcie dla reform Cháveza. Koła miały być symbolem władzy ludu, ale ich krytycy twierdzą, że służyły do monitorowania opozycji i utrzymywania kontroli politycznej na poziomie lokalnym.
W 2000 r. Cilia Flores zdobyła mandat deputowanej do Zgromadzenia Narodowego, a w 2006 r. została pierwszą kobietą na stanowisku przewodniczącej parlamentu. Jej kadencja była pełna kontrowersji – wytykano jej ograniczenie dostępu mediów do obrad oraz nepotyzm, gdyż obsadziła co najmniej 37 stanowisk członkami rodziny. Odpowiadała na zarzuty, mówiąc w wywiadzie dla hiszpańskiej gazety „La Vanguardia”: „Moja rodzina dostała się tam dzięki swoim własnym zaletom, jestem z tego dumna i będę bronić ich pracę tyle razy, ile będzie to konieczne”. W tym czasie władza wykonawcza zacieśniała kontrolę nad instytucjami, a opozycja zaczęła być marginalizowana.
Czytaj więcej
Nazywana „la Doctora” ze względu na swoje imponujące wykształcenie, ogromną przewagą głosów wygra...