– Doskonale pamiętam nasze pierwsze spotkanie i mam wrażenie, że odbyło się wczoraj. Weszłaś do mojego atelier i od pierwszych chwil poczułem, że będzie to niezwykła znajomość. Zachowam to wspomnienie na zawsze – tak o kulisach wieloletniej znajomości ze zdobywczynią Oscara za rolę w filmie „Piękny umysł” mówił przed rokiem Nicolas Ghesquière. Siedząca naprzeciwko aktorka również podała powód, dla którego tamto spotkanie miało dla niej niebagatelne znaczenie. – Była to nasza pierwsza współpraca. Nicolas zaprojektował dla mnie suknię, w której zadebiutowałam podczas gali oscarowej w 2002 r. Kreacja wyglądała świetnie. Co więcej, zdobyłam tego wieczoru nagrodę – wspomina podekscytowana, opisując wyjątkową okazję, gdy zaprezentowała się w beżowej sukni z falbanami i nonszalancko zawiązanym wokół szyi szalem. – Cudownym zbiegiem okoliczności znalazłam się w obsadzie filmu „Piękny umysł”. Ta rola niezwykle mnie poruszyła, ale też pozwoliła mi wiele się nauczyć. Żaden dotychczasowy film nie miał na mnie tak potężnego wpływu – mówiła podczas oscarowej uroczystości, w drżących dłoniach próbując utrzymać pierwszą zdobytą statuetkę, do otrzymania której tego wieczoru nominowane były też takie gwiazdy jak Kate Winslet czy Helen Mirren.
Wśród osób obecnych na widowni znajdowali się nie tylko przedstawiciele najbliższej rodziny odtwórczyni roli Alicii Nash, ale i jej filmowy mąż, Russell Crowe. Francuski projektant, przebywający wówczas w Japonii, śledził przebieg ceremonii w telewizji. – Obserwowałem cię na scenie w sukni mojego projektu. Wspaniale było zobaczyć cię w twoim świecie i wraz z tobą cieszyć się zasłużoną wygraną – opisuje pamiętne wydarzenie Nicolas Ghesquière. Współpraca przy realizacji tak ważnego dla aktorki projektu miała okazać się dla artystycznego duetu początkiem dalszej zawodowej drogi, która z czasem przerodziła się w przyjaźń. Ukoronowaniem ich twórczej harmonii jest kolejna kampania dla Louis Vuitton. Jakie doświadczenia w branży modowej zdobyła Jennifer Connelly, zanim poznała Nicolasa Ghesquière i co przesądziło o trwałości ich relacji?
Jennifer Connelly – modeling, aktorstwo czy może weterynaria?
Jako nastolatka Jennifer Connelly rozważała kilka scenariuszy rozwoju swojej zawodowej kariery. Zatroskana losem chorych zwierząt marzyła o zawodzie weterynarza. Zamiłowanie do książek dyktowało chęć rozwijania wiedzy w tym zakresie, czemu miało służyć rozpoczęcie studiów na Uniwersytecie Yale na kierunku literatura angielska. Podjęta po dwóch latach decyzja o zmianie uczelni na Uniwersytet Stanforda pozwoliła jej rozwijać inne umiejętności, które konsekwentnie szlifowała od 14. roku życia – występy sceniczne i grę aktorską. – Po trosze zajmowałam się modelingiem, występując w reklamach i sesjach zdjęciowych do magazynów dla nastolatek i choć jako dziecko nie miałam aspiracji, by zostać aktorką, uznałam, że warto rozwijać się w tym kierunku, skoro już mam w tym zakresie pewne osiągnięcia – wyjaśniała w rozmowie z „The Guardian”.
Tych nie warto bagatelizować, ponieważ jako zaledwie 14-letnia dziewczynka Jennifer Connelly zadebiutowała w filmie „Dawno temu w Ameryce”. Brawurowo wcieiła się w rolę Deborah u boku Roberta De Niro czy Williama Forsythe’a. W kolejnych latach – odpowiednio 1985 i 1986 – odgrywała już role główne w filmach „Fenomeny” oraz „Labirynt”, a jej niezapomniana kreacja w przejmującym obrazie „Requiem dla snu” przyniosła pierwsze nominacje do nagród filmowych. Kolejna rola – we wspomnianym filmie biograficznym „Piękny umysł” – zaowocowała już realnymi wygranymi. Aktorkę przekonująco wcielającą się w postać żony pogrążonego w chorobie geniusza matematycznego wyróżniono nie tylko Oscarem, ale i Złotym Globem oraz nagrodami BAFTA i Critics’ Choice. – To niesamowite, że nigdy nie możesz przewidzieć, w jaki sposób dana rola zostanie odebrana przez widzów. Trudno wprowadzić powtarzalne schematy przy kreowaniu danej postaci, dlatego tak ważna w tej pracy jest elastyczność i umiejętność dostosowywania się do potrzeb każdej konkretnej sceny – wyjaśniała w rozmowie z „The Guardian”.